21/08/2026
Kiedy pies odpoczywa... Tak naprawdę, głęboko, całym sobą...
Głęboki sen jest naturalną częścią życia psa i jest mu bardzo potrzebny. Kiedy słyszę od trenerów, że nie skupiają się na tym czy i jak pies śpi. A nawet zdarzyło mi się usłyszeć, że "to przecież nudne"... To już wiem z kim rozmawiam.
Dzisiaj pies zdaniem niektórych ma być zadaniowy. Ma robić. Ma biegać. Ma ćwiczyć. Ma wykonywać komendy. Tak w ogóle to najlepiej żeby był na przycisk, no bo przecież wszystko dzisiaj jest na przycisk. No i ma być jeszcze najlepszy, a juz przynajmniej lepszy i mądrzejszy od psa sąsiada. W myśl tej zasady psie mamusie i tatusiowie zapełniają swoim psim synusiom i córusiom dzień od rana do nocy. Tak jak to robią rodzice prawdziwych dzieci, wiecie... po szkole karate, japoński (bo angielski to już mają wszyscy, a nasz bombelek to wybitny przecież musi być), lekcje pianina i korki z przedmiotów które nie wyszły dzieciakowi na szóstkę. I z psami zaczęło się to samo. Nosework, agility, ring. Trening z posłuszeństwa, z mijanek, obniżający reaktywność. W świecie w którym psy i tak są już przebodźcowane, dokładamy im bodźców ...a potem narzekamy... bo czemu on taki nakręcony jak tylko wstanę z kanapy, czego się tak kręci non stop i czego chce? On w zasadzie na początku to nie chciał niczego. Chciał być członkiem Twojej człowieku rodziny. Chodzić z tobą na zwykły spacer z węszeniem, przytulać się, nosić badyla w pysku i spać obok ciebie czując bezpieczeństwo. To Ty zafundowałeś sobie i jemu to rodeo! Wybitni specjaliści przekonali Cię, że twój pies za dużo szczeka, za mocno węszy, za słabo słucha, za... za... za... Oczywiście lekiem na te wszystkie dolegliwości stało się męczenie psa. Tak, nie przesłyszeliscie się, śmiało - ręka do góry - kto miał guru szkoleniowca "trzeba go zmęczyć"? Na pewnym etapie takie przekonanie prezentowała cała ekipa od szkoleń. I w sumie jest w tym racja - pies ma być wybiegany. Jego potrzeba ruchu musi być zaspokojona. ZASPOKOJONA, nie nakręcana i sztucznie stymulowana. Bo niby co - lekiem na wszystko jest biegać do upadłego? Czasami tak się tu zastanawiamy i dochodzimy do wniosku, że niektórzy ludzie to się i do karalucha zbliżać nie powinni, a co dopiero pracować z psami, ale to tylko my, a my jak wiadomo jesteśmy w tych kwestiach bezkompromisowi i zazwyczaj niemili. Ale nie musicie słuchać nas, wystarczy, że zadacie sobie jedno krótkie pytanie: jak funkcjonowały psy, ba, jak żyli ludzie z psami zanim pojawili się treserzy, trenerzy, szkoleniowcy? Jakim cudem psy bez nich przetrwały, a paradoksalnie teraz mamy tak wiele psów "nie takich"?
Pozdrawiamy Was serdecznie i idziemy się poprzytulać, bo biegać już byliśmy🫶🐾