29/09/2026
Takie kociaki zabezpieczyła Pani Zosia w niedzielę w Mochach. Będą szukać domu. Pani Zosia stanęła na wysokości zadania: zabezpieczyła je w garażu, nakarmiła, potem przyjechała i pożyczyła kojec, dostała też mleko i karmę na początek. Ale wiecie co jest najgorsze, o czym mi pisała? O "złotych" radach od swoich znajomych:
"WYWIEŹ JE DO LASU".
Ostatnio też Monika mówiła mi, że rozmawiała ze starszym panem z Karpicka który wyłapał piątkę kociąt (Tymka, Anię, Franię, Hanię i Manię), i w weekend ich matkę. Starszy pan ze łzami w oczach mówił, że jego znajomi też się dziwili, że zajął się tymi kocimi dziećmi zamiast wywieźć je do lasu. To co uslyszał nie mieściło mu się w głowie, mimo, że ma ładnych parę lat na karku.
Z jednej strony ogromna empatia i wielkie serce Pani Zosi oraz starszego pana z Karpicka, a z drugiej – przerażająca znieczulica i okrucieństwo, z jakimi wciąż można spotkać się w społeczeństwie.
Porzucenie zwierzęcia w lesie to nie tylko skazanie go na powolną i okrutną śmierć z głodu, pragnienia, chorób czy w paszczach innych zwierząt, ale przede wszystkim przestępstwo w świetle polskiego prawa (art. 6 ust. 2 pkt 6 Ustawy o ochronie zwierząt).
Bezdomność zwierząt nie bierze się znikąd – jest bezpośrednim efektem braku edukacji, niechęci do sterylizacji/kastracji oraz skrajnej nieodpowiedzialności ludzi.
Każda uratowana istota to dowód na to, że warto walczyć o wrażliwość w świecie, w którym wciąż tak łatwo przychodzi niektórym doradzanie okrucieństwa.
W razie chęci adopcji tych dwóch dziewczynek udostępnimy namiar do Pani Zosi.