28/08/2026
🚨 MASKI OPADŁY. TO NIE JEST JUŻ TYLKO „TROSKA O HODOWLĘ”. TO JEST OTWARTE ŻĄDANIE OGRANICZEŃ I KONTROLI DLA PSZCZELARZY. - Odniesienie się do stanowiska PSHMP opublikowanego jakże dyskretnie...
Polskie Stowarzyszenie Hodowców Matek Pszczelich opublikowało stanowisko dotyczące obcych podgatunków i mieszańców pszczoły miodnej. Dokument brzmi spokojniej niż wcześniejszy wniosek legislacyjny, ale jego zasadniczy kierunek pozostaje czytelny.
PSHMP wprost sprzeciwia się hodowli i wprowadzaniu do obrotu mieszańców, wymieniając pszczołę Buckfast. Jednocześnie postuluje:
– utworzenie katalogu podgatunków dopuszczonych do hodowli i obrotu,
– wzmocnienie nadzoru i kontroli Inspekcji Weterynaryjnej oraz KCHZ,
– wprowadzenie „skutecznej egzekucji prawa”,
– ograniczenie hodowli do podgatunków występujących w naszej strefie klimatycznej.
Nazwijmy rzeczy po imieniu:
katalog pszczół dopuszczonych jest jednocześnie katalogiem pszczół niedopuszczonych.
„Wzmocnienie nadzoru” oznacza więcej kontroli w pasiekach.
„Skuteczna egzekucja” oznacza konsekwencje wobec pszczelarzy, którzy nie wpiszą się w narzucony model. To nie jest więc wyłącznie apel o badania i porządkowanie rynku. To jest próba ustalenia, jakie pszczoły wolno pszczelarzowi utrzymywać, rozmnażać i kupować.
PAMIĘTAJMY, CO BYŁO WCZEŚNIEJ
Stanowisko z 10 sierpnia nie powstało w próżni. Wcześniej do Ministra Rolnictwa trafił wniosek legislacyjny domagający się „restrykcyjnych regulacji”, które miały ograniczyć legalną hodowlę i obrót do wybranych podgatunków oraz linii objętych zatwierdzonymi programami. Wśród organizacji, w imieniu których występowano, wymieniono Stowarzyszenie Hodowców Matek Pszczelich.
W dokumencie postulowano między innymi:
– uznanie Buckfasta i innych hybryd za inwazyjne gatunki obce,
– obowiązkowe kontrole terenowe i pobieranie materiału do badań genetycznych,
– nakazy wymiany matek, likwidacji albo utylizacji rodzin,
– kary finansowe od 50 000 do 150 000 zł,
– przepadek materiału biologicznego na koszt pszczelarza.
Na końcu dokumentu prezes Stowarzyszenia Producentów Matek Pszczelich został wskazany jako jeden ze współpodpisujących wniosek.
Obecne stanowisko posługuje się już łagodniejszym językiem. Nie mówi wprost o likwidowaniu rodzin i karach do 150 000 zł. Zamiast tego pojawiają się hasła o „rzeczowej dyskusji”, katalogu dopuszczonych podgatunków, kontroli i egzekwowaniu prawa.
Czy zdecydowana reakcja tysięcy pszczelarzy doprowadziła do złagodzenia stanowiska?
A może to sami hodowcy zrzeszeni w PSHMP powiedzieli swojemu prezesowi, że nie chcą być utożsamiani z kontrolowaniem pasiek, likwidacją rodzin i karaniem pszczelarzy? Nie mamy podstaw, aby rozstrzygnąć, która z tych wersji jest prawdziwa. Stowarzyszenie powinno jednak jasno odpowiedzieć:
Czy jego członkowie znali treść lipcowego wniosku? Czy wyrazili zgodę na jego podpisanie? Czy stanowisko przyjęto uchwałą? Czy PSHMP wycofuje się z radykalnych postulatów, czy jedynie ubiera je w łagodniejsze słowa? Na razie można odnieść wrażenie, że presja środowiska złagodziła język, ale nie sam kierunek działań.
„MIESZAŃCE” TYLKO WTEDY, GDY CHODZI O KONKURENCJĘ?
PSHMP buduje przekaz, w którym zarejestrowane linie mają być jednorodne i bezpieczne, natomiast Buckfast przedstawiany jest jako obcy, niekontrolowany mieszaniec.
Tymczasem raport Instytutu Ogrodnictwa z badań prowadzonych w latach 2008–2014 objął próby z 4392 rodzin, od 28 hodowców, reprezentujących 42 zarejestrowane linie. Raport z 2018 r. wykazał zróżnicowanie genetyczne wewnątrz badanych linii, umiarkowany przepływ genów pomiędzy nimi, a w niektórych populacjach obecność dwóch lub trzech linii matecznych. Jednocześnie zdecydowana większość rodzin zachowywała cechy podgatunkowe krainki.
Nie oznacza to, że wszystkie zarejestrowane krainki są mieszańcami. Oznacza jednak, że wpis do księgi hodowlanej nie tworzy magicznie stuprocentowo jednorodnej i genetycznie odizolowanej populacji.
Nie używajmy więc słowa „mieszaniec” jako zarzutu wyłącznie wtedy, gdy mówimy o Buckfaście.
Podobnie jest z argumentem o zagranicznym pochodzeniu. Polska hodowla krainki również rozwijała się przy wykorzystaniu materiału importowanego. W 1978 r. sprowadzono do Polski łącznie 660 matek kraińskich z Austrii i Jugosławii, które trafiały przede wszystkim do pasiek reprodukcyjnych na terenie kraju. I nie ma w tym nic złego. Materiał zagraniczny można oceniać, selekcjonować i dostosowywać do lokalnych warunków.
Dlaczego jednak zagraniczne pochodzenie jest akceptowane, kiedy służy własnym programom, a staje się zagrożeniem, kiedy dotyczy Buckfasta i konkurencyjnych hodowców?
PSZCZELARZU — ZANIM ZŁOŻYSZ ZAMÓWIENIE, ZAPYTAJ HODOWCĘ
Nie każdy hodowca zrzeszony w PSHMP musiał wiedzieć o lipcowym wniosku albo popierać jego radykalną treść. Dlatego nie należy automatycznie przypisywać wszystkim członkom stanowiska prezesa.
Każdy hodowca powinien jednak odpowiedzieć na trzy proste pytania:
1.Czy wiedział o wniosku przewidującym kontrole genetyczne, likwidację rodzin i kary do 150 000 zł oraz czy upoważnił prezesa do jego poparcia?
2.Czy popiera ograniczenie hodowli i obrotu pszczołą Buckfast?
3.Czy popiera utworzenie zamkniętego katalogu pszczół dopuszczonych do hodowli oraz zwiększenie kontroli w pasiekach?
Jeżeli hodowca potwierdzi, że popiera ograniczanie Waszego prawa wyboru, macie pełne prawo nie zamawiać u niego matek na refundację i wybrać innego dostawcę.
To nie jest zemsta ani atak na konkretną osobę. To świadoma decyzja, komu przekazujemy własne pieniądze i czyją wizję polskiego pszczelarstwa wspieramy.
Nie musimy finansować własnymi zamówieniami działań organizacji, która domaga się ograniczenia naszego wyboru.
Ochrona zdrowia pszczół — TAK.
Kontrola rzeczywiście nielegalnego obrotu — TAK.
Rzetelna ocena i jednakowe wymagania dla wszystkich — TAK.
Ale podwójne standardy, selektywne ograniczenia i zamykanie rynku pod hasłem ochrony hodowli — NIE.
Pszczelarz nie jest podejrzanym. Hodowla nie może być klubem zamkniętym. O wartości pszczoły powinny decydować wyniki, zdrowotność i rzetelna ocena, a nie przynależność hodowcy do właściwej organizacji.
https://pshmp.pl/aktualnosci/