Polskie Stowarzyszenie Hodowców Pszczół Buckfast

Polskie Stowarzyszenie Hodowców Pszczół Buckfast Stowarzyszenie zrzeszające hodowców, pszczelarzy i miłośników pszczół buckfast w Polsce

🚨 MASKI OPADŁY. TO NIE JEST JUŻ TYLKO „TROSKA O HODOWLĘ”. TO JEST OTWARTE ŻĄDANIE OGRANICZEŃ I KONTROLI DLA PSZCZELARZY....
28/08/2026

🚨 MASKI OPADŁY. TO NIE JEST JUŻ TYLKO „TROSKA O HODOWLĘ”. TO JEST OTWARTE ŻĄDANIE OGRANICZEŃ I KONTROLI DLA PSZCZELARZY. - Odniesienie się do stanowiska PSHMP opublikowanego jakże dyskretnie...

Polskie Stowarzyszenie Hodowców Matek Pszczelich opublikowało stanowisko dotyczące obcych podgatunków i mieszańców pszczoły miodnej. Dokument brzmi spokojniej niż wcześniejszy wniosek legislacyjny, ale jego zasadniczy kierunek pozostaje czytelny.
PSHMP wprost sprzeciwia się hodowli i wprowadzaniu do obrotu mieszańców, wymieniając pszczołę Buckfast. Jednocześnie postuluje:
– utworzenie katalogu podgatunków dopuszczonych do hodowli i obrotu,
– wzmocnienie nadzoru i kontroli Inspekcji Weterynaryjnej oraz KCHZ,
– wprowadzenie „skutecznej egzekucji prawa”,
– ograniczenie hodowli do podgatunków występujących w naszej strefie klimatycznej.
Nazwijmy rzeczy po imieniu:

katalog pszczół dopuszczonych jest jednocześnie katalogiem pszczół niedopuszczonych.

„Wzmocnienie nadzoru” oznacza więcej kontroli w pasiekach.
„Skuteczna egzekucja” oznacza konsekwencje wobec pszczelarzy, którzy nie wpiszą się w narzucony model. To nie jest więc wyłącznie apel o badania i porządkowanie rynku. To jest próba ustalenia, jakie pszczoły wolno pszczelarzowi utrzymywać, rozmnażać i kupować.

PAMIĘTAJMY, CO BYŁO WCZEŚNIEJ

Stanowisko z 10 sierpnia nie powstało w próżni. Wcześniej do Ministra Rolnictwa trafił wniosek legislacyjny domagający się „restrykcyjnych regulacji”, które miały ograniczyć legalną hodowlę i obrót do wybranych podgatunków oraz linii objętych zatwierdzonymi programami. Wśród organizacji, w imieniu których występowano, wymieniono Stowarzyszenie Hodowców Matek Pszczelich.

W dokumencie postulowano między innymi:
– uznanie Buckfasta i innych hybryd za inwazyjne gatunki obce,
– obowiązkowe kontrole terenowe i pobieranie materiału do badań genetycznych,
– nakazy wymiany matek, likwidacji albo utylizacji rodzin,
– kary finansowe od 50 000 do 150 000 zł,
– przepadek materiału biologicznego na koszt pszczelarza.

Na końcu dokumentu prezes Stowarzyszenia Producentów Matek Pszczelich został wskazany jako jeden ze współpodpisujących wniosek.

Obecne stanowisko posługuje się już łagodniejszym językiem. Nie mówi wprost o likwidowaniu rodzin i karach do 150 000 zł. Zamiast tego pojawiają się hasła o „rzeczowej dyskusji”, katalogu dopuszczonych podgatunków, kontroli i egzekwowaniu prawa.
Czy zdecydowana reakcja tysięcy pszczelarzy doprowadziła do złagodzenia stanowiska?
A może to sami hodowcy zrzeszeni w PSHMP powiedzieli swojemu prezesowi, że nie chcą być utożsamiani z kontrolowaniem pasiek, likwidacją rodzin i karaniem pszczelarzy? Nie mamy podstaw, aby rozstrzygnąć, która z tych wersji jest prawdziwa. Stowarzyszenie powinno jednak jasno odpowiedzieć:
Czy jego członkowie znali treść lipcowego wniosku? Czy wyrazili zgodę na jego podpisanie? Czy stanowisko przyjęto uchwałą? Czy PSHMP wycofuje się z radykalnych postulatów, czy jedynie ubiera je w łagodniejsze słowa? Na razie można odnieść wrażenie, że presja środowiska złagodziła język, ale nie sam kierunek działań.

„MIESZAŃCE” TYLKO WTEDY, GDY CHODZI O KONKURENCJĘ?

PSHMP buduje przekaz, w którym zarejestrowane linie mają być jednorodne i bezpieczne, natomiast Buckfast przedstawiany jest jako obcy, niekontrolowany mieszaniec.
Tymczasem raport Instytutu Ogrodnictwa z badań prowadzonych w latach 2008–2014 objął próby z 4392 rodzin, od 28 hodowców, reprezentujących 42 zarejestrowane linie. Raport z 2018 r. wykazał zróżnicowanie genetyczne wewnątrz badanych linii, umiarkowany przepływ genów pomiędzy nimi, a w niektórych populacjach obecność dwóch lub trzech linii matecznych. Jednocześnie zdecydowana większość rodzin zachowywała cechy podgatunkowe krainki.
Nie oznacza to, że wszystkie zarejestrowane krainki są mieszańcami. Oznacza jednak, że wpis do księgi hodowlanej nie tworzy magicznie stuprocentowo jednorodnej i genetycznie odizolowanej populacji.

Nie używajmy więc słowa „mieszaniec” jako zarzutu wyłącznie wtedy, gdy mówimy o Buckfaście.

Podobnie jest z argumentem o zagranicznym pochodzeniu. Polska hodowla krainki również rozwijała się przy wykorzystaniu materiału importowanego. W 1978 r. sprowadzono do Polski łącznie 660 matek kraińskich z Austrii i Jugosławii, które trafiały przede wszystkim do pasiek reprodukcyjnych na terenie kraju. I nie ma w tym nic złego. Materiał zagraniczny można oceniać, selekcjonować i dostosowywać do lokalnych warunków.

Dlaczego jednak zagraniczne pochodzenie jest akceptowane, kiedy służy własnym programom, a staje się zagrożeniem, kiedy dotyczy Buckfasta i konkurencyjnych hodowców?

PSZCZELARZU — ZANIM ZŁOŻYSZ ZAMÓWIENIE, ZAPYTAJ HODOWCĘ

Nie każdy hodowca zrzeszony w PSHMP musiał wiedzieć o lipcowym wniosku albo popierać jego radykalną treść. Dlatego nie należy automatycznie przypisywać wszystkim członkom stanowiska prezesa.

Każdy hodowca powinien jednak odpowiedzieć na trzy proste pytania:

1.Czy wiedział o wniosku przewidującym kontrole genetyczne, likwidację rodzin i kary do 150 000 zł oraz czy upoważnił prezesa do jego poparcia?
2.Czy popiera ograniczenie hodowli i obrotu pszczołą Buckfast?
3.Czy popiera utworzenie zamkniętego katalogu pszczół dopuszczonych do hodowli oraz zwiększenie kontroli w pasiekach?

Jeżeli hodowca potwierdzi, że popiera ograniczanie Waszego prawa wyboru, macie pełne prawo nie zamawiać u niego matek na refundację i wybrać innego dostawcę.

To nie jest zemsta ani atak na konkretną osobę. To świadoma decyzja, komu przekazujemy własne pieniądze i czyją wizję polskiego pszczelarstwa wspieramy.

Nie musimy finansować własnymi zamówieniami działań organizacji, która domaga się ograniczenia naszego wyboru.

Ochrona zdrowia pszczół — TAK.
Kontrola rzeczywiście nielegalnego obrotu — TAK.
Rzetelna ocena i jednakowe wymagania dla wszystkich — TAK.

Ale podwójne standardy, selektywne ograniczenia i zamykanie rynku pod hasłem ochrony hodowli — NIE.

Pszczelarz nie jest podejrzanym. Hodowla nie może być klubem zamkniętym. O wartości pszczoły powinny decydować wyniki, zdrowotność i rzetelna ocena, a nie przynależność hodowcy do właściwej organizacji.

https://pshmp.pl/aktualnosci/

🐝 NAJBARDZIEJ GRYZIE W OCZY NIE BUCKFAST. GRYZĄ EFEKTY NASZEJ PRACY.Przez lata można było opowiadać, kto w Polsce jest „...
21/08/2026

🐝 NAJBARDZIEJ GRYZIE W OCZY NIE BUCKFAST. GRYZĄ EFEKTY NASZEJ PRACY.

Przez lata można było opowiadać, kto w Polsce jest „prawdziwym hodowcą”, a kto nie. Można było rozdawać sobie certyfikaty naukowości, zamknąć rynek w wygodnym systemie i przekonywać pszczelarzy, że poza nim istnieją wyłącznie przypadek, chaos i amatorszczyzna.

Problem zaczął się wtedy, gdy środowisko Buckfasta przestało prosić o uznanie i zaczęło pokazywać wyniki.

Dzisiaj nie rozmawiamy już tylko o kolorze pszczoły czy nazwie linii. Rozmawiamy o selekcji w kierunku VSH, ograniczaniu reprodukcji Varroa destructor, zachowaniu higienicznym, kontroli pochodzenia, sztucznej inseminacji, trutowiskach, ocenie rodzin i międzynarodowej wymianie materiału hodowlanego.

I właśnie to najbardziej gryzie niektórych w oczy.

Nie dlatego, że nie mamy celu hodowlanego. Przeciwnie – nasz cel jest aż nazbyt czytelny: pszczoła zdrowa, łagodna, wydajna, dobrze zimująca i coraz lepiej radząca sobie z pasożytem, który od dziesięcioleci jest jednym z największych problemów światowego pszczelarstwa.

HODOWLA TO NIE PRZEKŁADANIE LARW. ZGODA. - Podpisujemy się pod tym obiema rękami.

Dlatego nie kończymy pracy na wychowaniu matki. Prowadzimy rodowody, planujemy kojarzenia, oceniamy rodziny, kontrolujemy stronę ojcowską przez inseminację i trutowiska, testujemy cechy higieniczne oraz analizujemy poziom reprodukcji roztoczy.

Uczestniczymy w europejskich strukturach hodowców Buckfasta, korzystamy z prowadzonych tam ksiąg i wielopokoleniowej dokumentacji. Włączamy się także w międzynarodowe projekty selekcji odpornościowej.

To nie jest metoda „zróbmy i zobaczymy, co wyjdzie”. To jest praca według założonego kierunku, oparta na selekcji, dokumentacji i weryfikacji potomstwa.

Problem polega na tym, że część środowiska uznaje za naukowe wyłącznie to, co sama kontroluje.

KCHZ NIE JEST GRANICĄ ŚWIATOWEJ NAUKI

Szanujemy prawo i instytucje państwa. Właśnie dlatego powołaliśmy organizację hodowców, przygotowaliśmy dokumentację, opracowaliśmy program oraz wystąpiliśmy do Ministerstwa Rolnictwa o formalne umożliwienie prowadzenia hodowli Buckfasta w polskim systemie.

Nie uciekamy od procedur. To my próbujemy do nich wejść.

Tyle że zezwolenie administracyjne nie tworzy genetyki, a jego brak nie powoduje, że udokumentowane pochodzenie, wyniki testów i europejskie księgi nagle przestają istnieć. KCHZ sprawuje określony ustawowo nadzór. Nie jest jednak właścicielem pojęcia „nauka” ani światowym arbitrem rozstrzygającym, które kierunki selekcji biologicznie działają.
VSH nie narodziło się w polskim urzędzie. Jest przedmiotem wieloletnich badań, programów selekcyjnych i publikacji naukowych na świecie. Zachowanie polegające na wykrywaniu i usuwaniu czerwiu porażonego przez rozmnażające się roztocza zostało opisane, przebadane i wykorzystane w praktycznych programach hodowlanych.

Czy naprawdę mamy udawać, że ta wiedza nie istnieje tylko dlatego, że polski system jeszcze nie nadążył za rozwojem europejskiej hodowli?

BRAK POLSKIEGO WPISU NIE OZNACZA AUTOMATYCZNIE „NIELEGALNEJ MATKI”

Słowo „nielegalny” zrobiło ostatnio oszałamiającą karierę. Jest używane często, mocno i wyjątkowo swobodnie.
Tymczasem prawo należy czytać w całości, a nie wybierać z niego pojedyncze pojęcia pasujące do wcześniej postawionej tezy.
Ustawa określa, kto jest „hodowcą” w znaczeniu ustawowym i reguluje prowadzenie polskich ksiąg oraz wymagania dotyczące rozrodu pszczół. Nie zawiera jednak prostego przepisu mówiącego, że każda matka niewpisana do polskiej księgi jest nielegalna, że nie wolno jej posiadać albo że sama jej sprzedaż stanowi czyn zabroniony.

Jeżeli ktoś twierdzi inaczej, powinien wskazać konkretny przepis, konkretny zakaz i konkretną sankcję – zamiast zastępować analizę prawną mocnym przymiotnikiem.

Prawo powinno porządkować rozwój hodowli, a nie służyć do administracyjnego zamrażania rynku w interesie podmiotów, które już zajęły w nim uprzywilejowaną pozycję.

BUCKFAST NIE OZNACZA CHAOSU I AGRESJI

Twierdzenie, że wykorzystanie Buckfasta prowadzi automatycznie do „chaosu, agresji i niszczenia dorobku polskiej hodowli”, nie jest dowodem naukowym. Jest generalizacją.

Na zachowanie rodziny wpływają m.in. pochodzenie obojga rodziców, sposób kojarzenia, selekcja, środowisko, kondycja rodziny i sposób prowadzenia pasieki. Rozszczepienie cech może występować po niekontrolowanych kojarzeniach różnych populacji, ale nie daje to podstaw do ogłoszenia całego kierunku Buckfast biologicznym zagrożeniem. Profesjonalna hodowla Buckfasta właśnie dlatego opiera się na planowanych kojarzeniach, dokumentacji pochodzenia, ocenie potomstwa i dalszej selekcji. Buckfast nie jest przypadkową mieszaniną wszystkiego ze wszystkim. Jest populacją rozwijaną przez pokolenia według określonych celów użytkowych.

Jeżeli ktoś chce dowodzić, że Buckfast powoduje agresję, niech przedstawi porównawcze badania, metodykę, liczebność próby oraz wyniki. Samo powtarzanie takiego zdania – nawet przez osobę posiadającą tytuł naukowy – nadal nie zastępuje dowodu.

OCHRONA ZASOBÓW GENETYCZNYCH – TAK. MONOPOL – NIE.

Popieramy rzeczywistą ochronę rodzimych i zachowawczych populacji pszczół. Można ją prowadzić poprzez obszary ochronne, stada zachowawcze, inseminację i kontrolowane unasiennienia. Ochrona jednej populacji nie wymaga jednak wyeliminowania wszystkich pozostałych z całego kraju.

Pszczelarz zawodowy ma inne potrzeby niż pasieka zachowawcza. Program selekcji odpornościowej ma inne zadania niż program ochrony zasobów genetycznych. Rozsądne państwo potrafi chronić cenne populacje i równocześnie umożliwiać rozwój nowoczesnej hodowli użytkowej.

Różnorodność kontrolowana nie jest chaosem. Monopol nie jest ochroną genetyki. A ograniczanie konkurencji nie staje się nauką tylko dlatego, że zostanie opisane naukowym językiem.

KSIĄŻKA MOŻE BYĆ ŹRÓDŁEM WIEDZY. NIE JEST JEDNAK WYROKIEM.

Każda wartościowa publikacja zasługuje na przeczytanie i merytoryczną ocenę. Żadna książka – nawet licząca 600 stron – nie staje się jednak przez samą objętość jedynym właściwym źródłem wiedzy. Nauka nie polega na ogłoszeniu własnej publikacji „niepodważalną”. Nauka rozwija się dzięki weryfikacji, porównywaniu wyników, krytyce, nowym badaniom i gotowości do zmiany wcześniejszych wniosków.

Jeżeli ktoś twierdzi, że napisał jedyny właściwy tok myślenia, to przestaje brzmieć jak naukowiec, a zaczyna jak właściciel monopolu na prawdę.

My również nie twierdzimy, że wiemy już wszystko. Testujemy, porównujemy, odrzucamy słabe rodziny i uczymy się na wynikach. Taka właśnie jest różnica między dogmatem a selekcją.

DLACZEGO NASZA PRACA TAK BARDZO GRYZIE W OCZY?

Bo pokazuje, że młode i niezależne środowisko może:

🐝 budować własny program hodowlany,
🐝 prowadzić wielopokoleniowe rodowody,
🐝 kontrolować stronę ojcowską,
🐝 uczestniczyć w europejskich strukturach,
🐝 selekcjonować pszczoły pod kątem VSH i odporności,
🐝 łączyć praktykę dużych pasiek z badaniami,
🐝 domagać się równych praw i dostępu do wsparcia publicznego,
🐝 a przy tym nie pytać dotychczasowych monopolistów o pozwolenie na rozwój.

Nie chcemy drogi na skróty. Chcemy jasnych kryteriów, rzetelnej oceny i takich samych zasad dla wszystkich.

Jeżeli nasz program ma braki – wskażcie je konkretnie.
Jeżeli nasze wyniki są słabe – porównajmy dane.
Jeżeli naruszamy konkretny przepis – wskażcie artykuł i czyn.
Jeżeli istnieje lepsza metoda selekcji – sprawdźmy ją w pasiekach.

Ale nie nazywajcie amatorszczyzną pracy tylko dlatego, że powstała poza dotychczasowym układem. Nie nazywajcie chaosem tego, czego nie kontrolujecie. I nie używajcie słowa „nauka” jako pałki do obrony własnej pozycji.

My nie boimy się kontroli, oceny ani porównania.

Chcemy tylko, aby oceniano pszczoły na podstawie ich pochodzenia, cech, wyników i jakości potomstwa – a nie na podstawie tego, kto ma prawo przybić pieczątkę.

Bo przyszłość pszczelarstwa nie będzie należała do tych, którzy najgłośniej pilnują zamkniętych drzwi.

Będzie należała do tych, którzy potrafią wyhodować pszczołę zdrowszą, odporniejszą i lepiej przygotowaną na wyzwania, które już stoją przed naszymi pasiekami.

I właśnie dlatego tak bardzo gryziemy ich w oczy.

Pszczoła Buckfast – problem biologiczny czy problem dla czyichś interesów?Od pewnego czasu wokół pszczoły Buckfast próbu...
19/08/2026

Pszczoła Buckfast – problem biologiczny czy problem dla czyichś interesów?

Od pewnego czasu wokół pszczoły Buckfast próbuje się budować atmosferę zagrożenia. Padają mocne słowa o „mieszańcach”, wypieraniu innych populacji czy rzekomym niebezpieczeństwie dla polskiego pszczelarstwa. Kiedy jednak odłożymy na bok emocje i przyjrzymy się faktom, coraz trudniej oprzeć się wrażeniu, że nie jest to wyłącznie spór o genetykę pszczół. To również walka o wpływy, pieniądze i pozycję na rynku.

Buckfast nie jest przypadkową krzyżówką tworzoną bez żadnego planu. To przemyślany, rozwijany od wielu dziesięcioleci kierunek hodowlany, którego podstawą jest dobór pszczół według ich rzeczywistych cech użytkowych. Liczy się przede wszystkim zdrowotność rodzin, miodność, łagodność, nierojliwość, dobre zimowanie, rozwój dostosowany do pożytków oraz zdolność pszczół do utrzymywania higieny w gnieździe.

Właśnie cechy higieniczne są dziś jednym z najważniejszych kierunków nowoczesnej hodowli Buckfast. W wielu programach selekcyjnych prowadzi się testy zachowań higienicznych, ocenę usuwania uszkodzonego lub porażonego czerwiu, a także selekcję w kierunku VSH, czyli zdolności pszczół do rozpoznawania i przerywania rozwoju roztocza Varroa destructor w zasklepionym czerwiu.

Nie oznacza to oczywiście, że każda rodzina Buckfast automatycznie posiada wszystkie te cechy. Tak samo nie każda rodzina jakiejkolwiek innej populacji jest łagodna, miodna czy odporna. O wartości pszczół nie decyduje sama etykieta, lecz jakość materiału hodowlanego, konsekwencja selekcji, prowadzone testy i uczciwość hodowcy. Faktem jest jednak, że w środowisku Buckfast selekcja użytkowa, higieniczna i odpornościowa osiągnęła bardzo wysoki poziom organizacyjny. W wielu krajach prowadzą ją całe grupy hodowców, wymieniające się wynikami i materiałem genetycznym.

Dlaczego więc właśnie ta pszczoła wzbudza tak gwałtowne emocje?

Być może dlatego, że Buckfast zdobyła uznanie nie dzięki administracyjnym nakazom, lecz dzięki wynikom osiąganym w pasiekach. Pszczelarze wybierają ją dobrowolnie, ponieważ odpowiada potrzebom nowoczesnej gospodarki pasiecznej. Jest ceniona zarówno w małych pasiekach, jak i w gospodarstwach zawodowych. Dobrze prowadzona potrafi łączyć wysoką wydajność z łagodnością, ograniczoną rojliwością i bardzo dobrym rozwojem.

Dla części środowiska jest to niewygodne. Rosnące zainteresowanie Buckfast oznacza bowiem zmianę układu sił na rynku matek pszczelich. Może ograniczać dotychczasowe wpływy tych hodowców i organizacji, którzy przez lata korzystali z zamkniętego systemu uznawania określonych linii, programów hodowlanych oraz publicznego wsparcia. Jeżeli pszczelarze coraz częściej wybierają materiał spoza tego systemu, pojawia się obawa o utratę klientów, znaczenia i uprzywilejowanej pozycji.

Dlatego warto zadać pytanie: czy rzeczywistym problemem jest pszczoła Buckfast, czy może jej popularność i konkurencyjność?

Nie twierdzimy, że każdy krytyk Buckfast działa z pobudek ekonomicznych. Istnieją uzasadnione pytania dotyczące ochrony lokalnych populacji, kontroli kojarzenia czy zachowania różnorodności genetycznej. O takich sprawach należy rozmawiać poważnie i na podstawie badań. Ochrona cennych zasobów genetycznych powinna być realizowana m.in. poprzez obszary ochronne, trutowiska, inseminację, banki nasienia i profesjonalne programy hodowlane. Nie może jednak polegać na eliminowaniu konkurencji i odbieraniu pszczelarzom prawa wyboru.

Najbardziej niepokojące jest wykorzystywanie argumentów biologicznych jako zasłony dla walki politycznej i ekonomicznej. Zamiast uczciwie konkurować jakością pszczół, wynikami selekcji i poziomem obsługi pszczelarzy, niektórzy próbują zwyciężać za pomocą zakazów, ograniczeń administracyjnych i wykluczania Buckfast z systemów wsparcia.

To droga donikąd.

Polskie pszczelarstwo potrzebuje różnorodności, otwartości i nowoczesnej hodowli. Potrzebuje pszczół lepiej radzących sobie z chorobami, warrozą, zmiennym klimatem i coraz trudniejszymi warunkami pożytkowymi. Potrzebuje również uczciwej konkurencji, w której o pozycji hodowcy decydują wyniki jego pracy, a nie dostęp do urzędniczych przywilejów.

Pszczoła Buckfast nie zagraża polskiemu pszczelarstwu. Zagrożeniem może być natomiast podporządkowanie hodowli interesom wąskich grup, zamykanie rynku i próba narzucania wszystkim pszczelarzom jednego, administracyjnie wskazanego kierunku.

Nie bójmy się pszczół, które dobrze pracują. Bójmy się sytuacji, w której o tym, jakie pszczoły możemy utrzymywać, nie decydują wiedza, wyniki i potrzeby pasiek, lecz polityka oraz interes tych, którzy nie chcą utracić swojej pozycji.

Niech o wartości pszczoły decydują jej cechy i wyniki pracy, a nie pieczątka, monopol i polityczne wpływy.


wśród fanów

https://www.facebook.com/share/181MqEjHJp/?mibextid=wwXIfr@liderzy wśród fanów
14/08/2026

wwXIfr@liderzy" rel="ugc" target="_blank">https://www.facebook.com/share/181MqEjHJp/?mibextid=wwXIfr@liderzy wśród fanów

The reported detection of Tropilaelaps mercedesae in northeastern Türkiye raises serious concerns about its potential spread into Eastern Europe. Apimondia is calling for strengthened surveillance, early detection and rapid response, while coordinating practical preparedness measures with members a...

11/08/2026

"Buckfast im Gespräch" ist der Podcast über Buckfastbienen, den Zuc...

07/08/2026
Górskie trutowisko Buckfast w Austrii z pszczoła Promorską  z genem VSH . 11_07_2026
18/07/2026

Górskie trutowisko Buckfast w Austrii z pszczoła Promorską z genem VSH . 11_07_2026

Enjoy the videos and music you love, upload original content, and share it all with friends, family, and the world on YouTube.

17/07/2026

❗️Ważna informacja ❗️
⛔️ Pierwsze gniazdo szerszenia azjatyckiego (Vespa velutina) odkryto dzisiaj w Eisenhüttenstadt (wschodnie 🇩🇪Niemcy, w pobliżu granicy z 🇵🇱Polską).
➡️ Informacja dotarła do nas dzisiaj (17.07.2026) od współpracującego z nami pszczelarza- Arne Bischoff.

Adres

Aleje Jerozolimskie 85/21
Warsaw
02-001

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Polskie Stowarzyszenie Hodowców Pszczół Buckfast umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij