17/07/2026
Schronisko w Nowym Targu
Bardzo głośna ostatnio sprawa a to, że tutaj obecnie jest cicho nie oznacza iż nie śledzę tego co się dzieje. Bo śledzę. Śledzę i już nie przecieram oczu z wrażenia bo dzieje się wszystko co jest mi znane. Mądrkowanie o tym co powinno i jak powinno wyglądać, przypisywanie wielkich biznesów, wywlekanie rzeczy nie mających związku ze sprawą...ale no jest okazja...to czemu by nie. Szczucie i jad od osób, które palcem do d...y sobie by nie trafiły mając do ogarnięcia 1/10 tego co jest tam i posiadając 1/10 zasobów, które są tam dostępne.
Bo właśnie o znajomość życia i zasobów tutaj chodzi. Przy wszelkich dramach i wytykaniu komukolwiek jego działań właśnie to kuleje. Znajomość zasobów. Ci co krzyczą zwykle się nie zastanawiają. W teorii wszystko wygląda zawsze idealnie. Jednak życie to nie teoria. I Ci co potrafią to zrozumieć mają trochę inne podejście.
Ci, którzy uwzględniają życie tam obecnie są i starają się podnieść tych ludzi psychicznie. Bo hejt potrafi wyniszczyć do takiego stopnia, że nie ma się ochoty żyć i cokolwiek działać. Wiem o tym doskonale.
To schronisko jest bliskie mojemu sercu i wspomnieniom. A dlaczego? Bo dojeżdżając do Schroniska w Nowym Targu będziecie mijać szkołę rolniczą do której uczęszczałam. W tym czasie byłam w schronisku kilkanaście razy, miałam stamtąd psa, którego wyadoptowałam sposobem bo byłam niepełnoletnia w tamtym momencie (teraz można się do takich kombinacji przyznać 🙃).
Była to przepiękna sunia w typie owczarka niemieckiego o imieniu Aza. Żyła z Nami do ostatnich dni. Zabrał mi ją nowotwór. Wspomnienia również mówią mi o tym, że były tam osoby, które w schronisku pomagały. Oczywiście nie było tam wolontariatu jaki być powinien. Natomiast temat wolontariuszy to zasługuje na osobny post. Nie zawsze jest kolorowo i faktycznie pomocnie.
Żyjemy w czasach kiedy człowiek nie potrafi uwzględnić drugiego człowieka, większość ma syndrom jakiegoś pieprzonego Boga i zero pokory. Przodującą umiejętnością w sposobach załatwienia czegokolwiek jest darcie twarzy a nie umiejętność rozmowy.
Chcecie być merytoryczni? To weźcie na 3 miesiące na bary taką odpowiedzialność, weźcie zasoby, weźcie nawet ludzi...zobaczycie jak na ludziach wyjdziecie (spoiler alert: liczcie na jeszcze większe problemy i rozszczeniowość). Wtedy poczujecie jak to jest kiedy wiecie, że przydałoby się to i to ale choćbyście chcieli i stawali na rzęsach nie dacie rady wszystkiego. I tak ma nie tylko to schronisko. Mają też małe organizacje, ludzie chcący pomagać...ale by pomóc muszą zapitalać w 3 robotach by to ogarnąć...bo wsparcie może będzie przy pomyśle i początkach. Potem tak pięknie zacznie zanikać. Ludzie polecą do kolejnej dramy...tam gdzie jest tania i szybka dopamina.
Dlatego oficjalnie chcę wyrazić swój szacunek w kierunku tego co robi Filip Jan Wąs. I szczerze...wcale mnie nie dziwi to jaki wysiłek wkłada w tą sprawę. A dlaczego? Bo zna realia, bo też ma swoje doświadczenia życiowe i też stoczył niesamowitą batalię. Bo non stop też po Nim próbując "skakać" ludzie, którzy mają swoje życzeniowe a nie realne podejście do niektórych spraw.
Obserwujcie jego działania, pomagajcie, zastanówcie się czasami nad tym co chce Wam przekazać... nikt nie każe Wam się zgadzać ze wszystkim...po prostu się zastanówcie.
Ja z całego serca wspieram i szanuję. I gdyby moje zasoby mi na to pozwalały - byłabym tam również. Natomiast w tym miejscu chcę oficjalnie zaznaczyć, że psy wyciągnięte ze Schroniska w Nowym Targu mają moje darmowe wsparcie. Wystarczy się zgłosić.
Tyle mogę w tym momencie uczynić. W tym całym bagnie, które również znam...niech się dzieje dobro.