13/07/2022
Wierzycie, że czarne koty przynoszą pecha? Ja uważałam zawsze, że to bzdura nad bzdury, ale jak tak sobie teraz myślę, to największego pecha przyniosłam sama sobie... Ot, jestem takim PechoKotkiem 😿 Życie moje nie oszczędzało mję od samego początku. Nie pamiętam już, jak to było najpierw, ale w pewnym momencie znalazłam się na ulicy, bez dachu nad głową. Miałam jednak szczęście, bo znalazły mję Ciotki z takiego fajnego miejsca i zabrały do siebie. Ledwo się tam zadomowiłam, to dookoła zaczęły się dziać straszne rzeczy - wybuchy, strzały, krzyki, i trzeba było uciekać - naprawdę bardzo daleko. Jechaliśmy 40 godzin! To był naprawdę cud, że nam się udało. Ale byłam bardzo dzielna i po tej wyczerpującej podróży trafiłam do Ciotek z Grochowa. Tu zamieszkałam w Azylu i po pewnym czasie zaczęłam szukać DomuNaZawsze. I znalazłam - tylko niestety nie był on NaZawsze, tylko NaTydzień, bo pani jednak uznała, że nie jest gotowa na kota. Nikt bardziej niż ja nie rozumie, że życie proste nie jest, ale szkoda, że to znowu przytrafiło się akurat mję. Bardzo się zestresowałam tymi zawirowaniami, że aż jedno moje oczko momentalnie się wzięło i zepsuło. Ciocie bardzo się zmartwiły, że jeszcze chwila i przez te stresy drugie też się zepsuje, więc załatwiły mi tymczasową metę u Ciotki Majki i Wuja Mariusza - no i powiem Wam, że tu to życie jak w Madrycie (chociaż tam akurat nigdy nie byłam). Jestem rozpieszczaną księżniczką, mogę się tulić do woli do kogo zechcę, zabawy mam regularne - no odlot. Wozili mję też kilka razy do Pani Doktorki od paczałek i tu prawdziwa bomba - coś tam widzę tym okiem, które już nie jest zepsute na ament, tylko magiczne 😻 Więc tak sobie myślałam, że teraz to już się szczęście do mję uśmiechnęło, zaraz znajdę DomNaZawsze, taki prawdziwy, i wreszcie odpocznę. I nawet przyszły takie dwie panie, bardzo mję się spodobały, myślałam, że to będzie to... Ale niestety jak się jest PechoKotkiem, to wiadomo, że coś musiało być nie tak 😿 Ja się spodobałam, ale podobno "oczekiwania fundacji były zbyt wysokie". Ale ja wiem, jakie są oczekiwania Ciotek, bo wszystko to mam teraz, i wcale nie uważam, żeby były wysokie - dobre i zdrowe jedzonko, siatka na balkonie, zabezpieczone okna... To chyba normalne, nie? Po prostu - recepta na szczęśliwego kota.
Trochę się rozgadałam, ale tak niestety wyglądało moje dotychczasowe życie - trochę za dużo atrakcji jak na te tylko 4 lata, nie uważacie?
Marzę tylko o jednym - spokojnym domu, w którym będę jedynym futrzakiem (futra mam sporo, więc na pewno starczy na wszystkie Wasze ciuchy 😼) i który nigdy przenigdy mję nie odda - gwarantuję Wam, że na pewno szybko z wzajemnością się pokochamy, bo ze mję super kot, a z Was musi być super Łysi Koci.
Pomożecie mi odczarować mit PechoKotka raz na zawsze i poudostępniacie mję?
[Barbara]
Basia szuka domu jako jedynaczka w Warszawie i najbliższej okolicy. Kontakt w sprawie adopcji Marysia 883083745 Marta 790 255 677 Paulina 512 526 074 lub najlepiej początkowo priv