26/05/2026
Cześć Millenialsi, jak tam Wasze wypalenie, biegacie coś? ;) Nauczyliśmy się funkcjonować w ciągłym pędzie - między pracą, przebodźcowaniem i presją bycia „wystarczająco dobrym” we wszystkim. Dorastaliśmy w kulturze, która chwali zmęczenie bardziej niż spokój, bo pracujący weekend i dzień wypchany tak, że „nie miałem kiedy zjeść” jest cool, a odpoczynek to coś, na co trzeba sobie zasłużyć. Zastanawialiście się kiedyś jak to się przekłada na naszą relację z psami?
Poczucie, że jesteś „niewystarczająco dobrym psim opiekunem” - pojawia się niczym syndrom oszusta i to u osób, które obiektywnie robią DUŻO. I poprzeczka nigdy nie jest wystarczająco wysoko. Próbujemy skoczyć o tyczce na 8m i wkurzamy, że nie wychodzi, gdzie rekord świata Duplantisa to 6,31. I średnio nas grzeje, że startowaliśmy z 3m, a aktualnie skaczemy 5. Bo zawsze jest coś do przepracowania, zawsze jest coś co poprzedni pies albo pies sąsiada umie lepiej i nawet nie wiemy kiedy nasz pies staje się kolejnym projektem, gdzie KPIje to sam CEO na EMEA wymyślał.
Psy też uczą się naszego tempa życia - ciągłego pobudzenia, braku zatrzymania, ciągle coś się dzieje, ciągle coś trzeba robić. Pojawia się nagle problem „mój pies nie odpoczywa”, a czy Ty odpoczywasz? Tak zwyczajnie, że nie robisz nic kiedykolwiek? Nie grzebiesz w telefonie, nie słuchasz rozwojowego podcastu, nie oglądasz Love is blind „w tle”, nie rozmyślasz nad projektami z pracy, tylko tak po prostu sobie jesteś? Jak pijesz kawę i czujesz jej smak i zapach, a nie robisz to w pośpiechu scrollując?
Zmęczenie opiekuna też przekłada się na psa - napięcie, pośpiech, mniejsza cierpliwość, mniej regulacji emocji. Spacer jak checklista: siku, kupa, kroki, skończyć ten podcast na słuchawkach, jeszcze maila sprawdzę czy nic nie wskoczyło i wracamy. I fizycznie może i na tym spacerze jesteśmy, a psychicznie nadal w pracy, w social mediach, dobodźcujemy się jeszcze odrobinkę. A tymczasem czymś, czego te małe futrzaste kulki mogą nas nauczyć, i są w tym cholernie dobre jak im pozwolimy, jest bycie tu i teraz. Zainteresowanie każdym kawałkiem trawy, radość z idealnego patyka, kawałka kałuży, a nawet stanie i gapienie się w dal z wiatrem w uszach.