Stowarzyszenie Asper - śladami naszych interwencji

Stowarzyszenie Asper  - śladami naszych interwencji Ratujemy zwierzęta z terenów wiejskich, bezdomne, uwalniamy z łańcuchów wiejskie burki. Mamy nadzieję, że dołączysz do nas i wesprzesz nasze działania.

Bardzo potrzebujemy Twojej POMOCY! Numer konta bankowego: 74 1090 1838 0000 0001 4174 6963

Dzisiejszy dzień przyniósł kolejne wieści dotyczące kotki, której niestety nie udało się jeszcze odłowić na ul. Zakole w...
11/08/2026

Dzisiejszy dzień przyniósł kolejne wieści dotyczące kotki, której niestety nie udało się jeszcze odłowić na ul. Zakole w Wojniczu.

Kotka w najbliższych dniach powinna zostać poddana sterylizacji. Dlatego będziemy robić wszystko, co w naszej mocy, aby odłowić ją jak najszybciej. Nie chcemy dopuścić do sytuacji, w której za kilka tygodni pojawią się kolejne kocie maluchy, skazane na bezdomność. 💔

Dzisiaj niestety posesja, na której kotka najczęściej przesiadywała, była zamknięta, dlatego nie mogliśmy podjąć kolejnej próby odłowienia.

Nie odpuszczamy. ❤️ Będziemy wracać i próbować ponownie, bo każdy dzień ma tutaj znaczenie.

Trzymajcie za nas kciuki, żeby następnym razem kotka już nie zdołała nam się wymknąć. 🐱🙏
❤️⬇️❤️⬇️❤️⬇️❤️⬇️❤️⬇️❤️⬇️❤️⬇️❤️⬇️❤️⬇️❤️⬇️❤️⬇️❤️⬇️
Dziękujemy, że razem możemy pomagać. ❤️
💛 𝐏𝐫𝐳𝐞𝐤𝐚ż 𝐧𝐚𝐦 𝟏,𝟓% 𝐩𝐨𝐝𝐚𝐭𝐤𝐮
🧾 KRS: 0000270261
🎯 Cel szczegółowy: ASPER12952
📱 𝗕𝗟𝗜𝗞 𝗻𝗮 𝘁𝗲𝗹𝗲𝗳𝗼𝗻: 607 439 203
🏦 Santander Bank Polska: 74 1090 1838 0000 0001 4174
🌍 IBAN: PL 74 1090 1838 0000 0001 4174
📍 Siedziba: 33-100 Tarnów, ul. Wilsona 2
📦 Magazyn: 33-100 Tarnów, ul. Przemysłowa 9
☎️ Telefon: 607 439 203
💻 𝗣𝗮𝘆𝗣𝗮𝗹: [email protected]
Aktualne i bardzo pilne zbiórki⬇️
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/stowarzyszenieasper
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/saratunekdlazwierzakow

Dzisiaj zakończyliśmy kolejny etap ratowania chorych kociaków w Wojniczu. To był długi i pełen emocji dzień, ale wiemy j...
04/08/2026

Dzisiaj zakończyliśmy kolejny etap ratowania chorych kociaków w Wojniczu. To był długi i pełen emocji dzień, ale wiemy jedno - nie możemy się poddać.
Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami schronisko miało pojawić się dziś o godzinie 8:00, aby ustawić klatki-łapki. Czekaliśmy na miejscu aż do godziny 13:00. W tym czasie obecny był również przedstawiciel gminy.
Po rozmowie z przedstawicielem schroniska zaczęliśmy zadawać sobie pytanie, co będzie najlepszym rozwiązaniem dla tych kotów. Naszym największym priorytetem jest ich dobro. Dlatego uważamy, że chore zwierzęta powinny najpierw otrzymać odpowiednią pomoc weterynaryjną, wrócić do zdrowia, zostać wykastrowane i dopiero wtedy – jeśli ich stan na to pozwoli – wrócić w miejsce swojego bytowania pod opiekę osób, które od dawna je dokarmiają.
Nie chcieliśmy zostawić tej sprawy samej sobie. Poprosiliśmy o pomoc mieszkankę sąsiedniej posesji, aby obserwowała miejsce, w którym ustawiono klatki. Umówiliśmy się, że jeśli tylko pojawi się któryś z kotów, natychmiast nas o tym poinformuje, abyśmy mogli jak najszybciej przewieźć go do lecznicy.
Wieczorem zadzwonił telefon. Telefonowała Pani Renata L.
Udało się zabezpieczyć rudego kocurka. Jest chory, miał wysoką temperaturę i wymaga natychmiastowego leczenia. To młody kot, prawdopodobnie ma około 5–8 miesięcy. Teraz jest już bezpieczny i znajduje się pod opieką lekarza weterynarii.
O godz. 22.47 udało się zabezpieczyć kolejne dwa kotki. To zasługa pani Renaty - dziękujemy z całego serca❤
Kochani, nie odpuszczamy. Walczymy dalej o każde kocie życie.
Będziemy również monitorować sytuację kotów, które zostały przekazane do schroniska. Robimy to nie dlatego, by kogokolwiek oceniać, ale dlatego, że po wydarzeniach ostatnich dni czujemy się odpowiedzialni za ich dalszy los. Chcemy mieć pewność, że każde z nich otrzyma należytą opiekę i szansę na wyzdrowienie.
Z całego serca dziękujemy dwóm Paniom mieszkającym w pobliżu miejsca bytowania kotów. To dzięki ich czujności i wrażliwości pomoc może docierać na czas. Ogromne podziękowania kierujemy również do Pani doktor Ani S., której zaangażowanie, profesjonalizm i wielkie serce sprawiają, że te zwierzęta mają realną szansę na życie.
Najbardziej boli nas to, że wciąż spotykamy się z przekonaniem, iż bezdomne koty są problemem, który może poczekać. Tymczasem dla nich każda godzina ma znaczenie. Za każdym razem, gdy zwlekamy z pomocą, cierpi żywe stworzenie, które odczuwa ból, głód, gorączkę i strach tak samo jak nasze domowe zwierzęta.
Dlatego nie przestaniemy walczyć. Dopóki choć jeden z tych kotów będzie potrzebował pomocy, będziemy przy nim. Bo każde życie ma wartość. Każde zasługuje na szansę. ❤️
---------------------------------------------------------------------------------------------
BARDZO POTRZEBUJEMY WASZEJ POMOCY. Dzisiaj cena oleju napędowego, który tankujemy do naszego fundacyjnego samochodu wynosiła za 1 litr - 8,65 złotych. Prosimy o wsparcie🆘
Dziękujemy, że razem możemy pomagać. ❤️
💛 𝐏𝐫𝐳𝐞𝐤𝐚ż 𝐧𝐚𝐦 𝟏,𝟓% 𝐩𝐨𝐝𝐚𝐭𝐤𝐮
🧾 KRS: 0000270261
🎯 Cel szczegółowy: ASPER12952
📱 𝗕𝗟𝗜𝗞 𝗻𝗮 𝘁𝗲𝗹𝗲𝗳𝗼𝗻: 607 439 203
🏦 Santander Bank Polska: 74 1090 1838 0000 0001 4174
🌍 IBAN: PL 74 1090 1838 0000 0001 4174
📍 Siedziba: 33-100 Tarnów, ul. Wilsona 2
📦 Magazyn: 33-100 Tarnów, ul. Przemysłowa 9
☎️ Telefon: 607 439 203
💻 𝗣𝗮𝘆𝗣𝗮𝗹: [email protected]
Aktualne i bardzo pilne zbiórki⬇️
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/stowarzyszenieasper

01/08/2026

Dzisiejsza interwencja po raz kolejny pokazała nam, jak wiele zależy od ludzi – od ich empatii, zaangażowania i gotowości do działania. Pokazała również, jak trudna potrafi być walka o pomoc dla bezdomnych zwierząt.
O problemie bezdomnych kotów w Wojniczu pisaliśmy już wcześniej. Kiedy pojechaliśmy na miejsce, aby sprawdzić, jak wygląda sytuacja, szybko przekonaliśmy się, że problem jest znacznie większy, niż mogliśmy przypuszczać.
Przemierzając kolejne uliczki, widzieliśmy koty żyjące w pustostanach i opuszczonych budynkach. Jednak miejsce, do którego zostaliśmy wezwani, ukazało nam prawdziwy ogrom ich cierpienia.
Nasze działania rozpoczęliśmy od kontaktu z Urzędem Miejskim. Z informacji dostępnych publicznie wynikało, że gmina posiada podpisaną umowę z miejscową lecznicą weterynaryjną oraz Schroniskiem dla Zwierząt w Borku koło Rzezawy. Po rozmowie z pracownikiem urzędu wydawało się, że sprawa zostanie szybko rozwiązana.
Niestety, kilka dni później zadzwoniła do nas pani Renata z informacją, że mimo wcześniejszych zgłoszeń nikt do tej pory nie zajął się chorymi kotami.
Ponownie skontaktowaliśmy się z urzędem. Usłyszeliśmy pytanie, dlaczego jako organizacja z Tarnowa interesujemy się kotami w Wojniczu. Odpowiedź jest dla nas oczywista – cierpiące zwierzęta nie znają granic gmin ani powiatów.
Przekazaliśmy urzędniczce kontakt do pani Renaty, licząc na sprawniejszą współpracę. Ponownie usłyszeliśmy zapewnienie, że schronisko zajmie się odłowieniem kotów i zrobi to w piątek.
W sobotę rano odczytaliśmy wiadomość od pani Renaty. Była zrozpaczona. Napisała, że stan kotów gwałtownie się pogorszył i potrzebują natychmiastowej pomocy.
Nie było czasu do stracenia. Odłożyliśmy wszystkie obowiązki i nasza prezes natychmiast pojechała na miejsce. Była tam również pani Renata, która od wielu dni próbowała pomóc zwierzętom, choć sama nie była w stanie zrobić tego bez wsparcia.
To, co zastaliśmy, było poruszające. Koty były skrajnie osłabione, odwodnione, miały trudności z poruszaniem się i niemal nie miały siły uciekać. Zwierzęta przebywały na zamkniętej posesji, dlatego konieczna była interwencja Policji.
Po zgłoszeniu na numer alarmowy patrol przyjechał bardzo sprawnie. Policjanci wysłuchali całej historii, która rozpoczęła się już na początku tygodnia. Skontaktowali się ze schroniskiem i wspólnie czekaliśmy na jego przyjazd.
W międzyczasie próbowaliśmy skontaktować się z lekarzami weterynarii, ponieważ to właśnie lekarz powinien ocenić stan zwierząt i zdecydować o dalszym postępowaniu. Niestety, mimo kilku prób nie udało się od razu uzyskać kontaktu.
Po około godzinie oczekiwania otrzymaliśmy informację, że schronisko nie przyjedzie. Usłyszeliśmy, że w weekend nie prowadzi interwencji, a decyzję może podjąć jedynie kierownik, z którym nie było kontaktu. Najbliższy możliwy termin wskazano dopiero na wtorek.
Dla tych kotów wtorek mógł oznaczać, że pomoc nadejdzie zbyt późno.
W międzyczasie policjanci otrzymali wiadomość ze schroniska z prośbą o kontakt z pracownikiem gminy. Po rozmowie telefonicznej dowiedzieliśmy się, że sprawa powinna być zgłaszana w godzinach pracy urzędu.
Byliśmy zaskoczeni. Na miejscu znajdowały się ciężko chore zwierzęta wymagające natychmiastowej pomocy, patrol Policji od dłuższego czasu oczekiwał na rozwiązanie sytuacji, a każda kolejna minuta działała na niekorzyść kotów.
I wtedy zadzwonił telefon.
Odezwała się pani doktor Ania S. Okazało się, że przez cały tydzień nikt nie poinformował jej o tej sprawie, mimo że współpracuje z gminą w zakresie opieki nad zwierzętami. Gdy tylko poznała sytuację, natychmiast włączyła się do działania.
Kilka minut później rozpoczęliśmy odławianie kotów. Udało się zabezpieczyć trzy najbardziej chore zwierzęta. Pozostałe schowały się w trudno dostępnych miejscach. Sąsiadka poinformowała nas, że koty wychodzą dopiero wieczorem, gdy robi się chłodniej. Dzięki temu jeszcze tego samego dnia udało się odłowić kolejne dwa.
Wszystkie koty trafiły pod opiekę pani doktor Ani. W najbliższych godzinach będziemy kontynuować działania, aby zabezpieczyć pozostałe zwierzęta.
Badanie wykazało silne odwodnienie, wysoką gorączkę, zapalenie dróg oddechowych, świerzb oraz bardzo silne zapchlenie. Stan kotów potwierdził, że potrzebowały natychmiastowej pomocy.
Mamy nadzieję, że cała ta sytuacja zostanie dokładnie przeanalizowana i wyciągnięte zostaną odpowiednie wnioski. W sprawach dotyczących cierpiących zwierząt liczy się każda godzina, a czasem nawet każda minuta.
Z całego serca chcemy podziękować policjantom z Komisariatu Policji w Wojniczu, którzy podczas swojej służby wykazali się ogromnym zaangażowaniem, spokojem i empatią. Przez cały czas byli z nami i wspólnie szukali rozwiązania, które pozwoli uratować chore koty.
Dziękujemy pani doktor Ani S. za natychmiastową reakcję, profesjonalną pomoc i otoczenie kotów opieką.
Dziękujemy również pani Renacie G., która nie przeszła obojętnie obok cierpienia tych zwierząt. Gdyby nie jej determinacja i kolejne zgłoszenia, być może pomoc nie dotarłaby na czas.
Ta historia pokazuje, że nawet gdy pojawiają się trudności, zawsze znajdą się ludzie, którzy chcą pomagać. To właśnie dzięki współpracy, empatii i determinacji udało się uratować pierwsze kocie życia.
Kochani, po raz kolejny przekonaliśmy się, że razem naprawdę możemy więcej. Dziękujemy wszystkim, którzy nie pozostają obojętni na cierpienie zwierząt.
--------------------------------------------------------------------------------------------
To właśnie takie zakończenia dają nam siłę i przypominają, że dobro wraca. Dziękujemy, że razem możemy pomagać. ❤️
💛 𝐏𝐫𝐳𝐞𝐤𝐚ż 𝐧𝐚𝐦 𝟏,𝟓% 𝐩𝐨𝐝𝐚𝐭𝐤𝐮
🧾 KRS: 0000270261
🎯 Cel szczegółowy: ASPER12952
📱 𝗕𝗟𝗜𝗞 𝗻𝗮 𝘁𝗲𝗹𝗲𝗳𝗼𝗻: 607 439 203
🏦 Santander Bank Polska: 74 1090 1838 0000 0001 4174
🌍 IBAN: PL 74 1090 1838 0000 0001 4174
📍 Siedziba: 33-100 Tarnów, ul. Wilsona 2
📦 Magazyn: 33-100 Tarnów, ul. Przemysłowa 9
☎️ Telefon: 607 439 203
💻 𝗣𝗮𝘆𝗣𝗮𝗹: [email protected]
Aktualne i bardzo pilne zbiórki⬇️
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/stowarzyszenieasper

15/07/2026

Udało się... Mamy całą piątkę! 👍🐈💪
Po dwóch dniach intensywnych poszukiwań i odławiania wszystkie kociaki są już bezpieczne.
W akcji uczestniczyliśmy wspólnie ze Strażą Gminną oraz Panią Edytą N. wolontariuszką.
Ktoś bez skrupułów porzucił pięć maleńkich kociąt w trudno dostępnym terenie, skazując je na głód, strach i śmierć. Takie "pozbycie się problemu" nie jest rozwiązaniem – to okrucieństwo wobec bezbronnych zwierząt.
Akcja nie była łatwa. Wczoraj podczas łapania trójki maluchów Szefowa nabawiła się urazu kręgosłupa, a dziś Pani Edyta rozbiła kolano. Kociaki były bardzo rozproszone, dlatego nie udało się ich odłowić jednego dnia. Na szczęście dzisiaj złapaliśmy ostatnią dwójkę i cała piątka jest już bezpieczna.
Wszystkie maluchy trafiły pod opiekę Lecznicy Pana dr Łukasza K., gdzie otrzymają niezbędną pomoc.
Mamy też wspaniałą wiadomość – są już pierwsze osoby zainteresowane adopcją, co ogromnie nas cieszy. ❤️
Na koniec chcemy zaapelować: jeśli nie możecie zatrzymać zwierzęcia, nie porzucajcie go. Zawsze można poprosić o pomoc schronisko, fundację, urząd gminy czy organizacje zajmujące się zwierzętami. Jedna nieodpowiedzialna decyzja naraża niewinne istoty na ogromne cierpienie, a innych ludzi zmusza do ryzykowania własnego zdrowia, by ratować życie porzuconych zwierząt.
Dziękujemy wszystkim, którzy pomogli w tej akcji i tym, którzy otwierają swoje serca i domy dla tych maluchów. ❤️
--------------------------------------------------------------------------------------------
To właśnie takie zakończenia dają nam siłę i przypominają, że dobro wraca. Dziękujemy, że razem możemy pomagać. ❤️
💛 𝐏𝐫𝐳𝐞𝐤𝐚ż 𝐧𝐚𝐦 𝟏,𝟓% 𝐩𝐨𝐝𝐚𝐭𝐤𝐮
🧾 KRS: 0000270261
🎯 Cel szczegółowy: ASPER12952
📱 𝗕𝗟𝗜𝗞 𝗻𝗮 𝘁𝗲𝗹𝗲𝗳𝗼𝗻: 607 439 203
🏦 Santander Bank Polska: 74 1090 1838 0000 0001 4174
🌍 IBAN: PL 74 1090 1838 0000 0001 4174
📍 Siedziba: 33-100 Tarnów, ul. Wilsona 2
📦 Magazyn: 33-100 Tarnów, ul. Przemysłowa 9
☎️ Telefon: 607 439 203
💻 𝗣𝗮𝘆𝗣𝗮𝗹: [email protected]
Aktualne i bardzo pilne zbiórki⬇️
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/stowarzyszenieasper
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/naratunekkocimmaluchom

28/06/2026
W ubiegłym tygodniu otrzymaliśmy zgłoszenie z prośbą o sprawdzenie warunków psa, który w słoneczne dni przebywał w kojcu...
24/06/2026

W ubiegłym tygodniu otrzymaliśmy zgłoszenie z prośbą o sprawdzenie warunków psa, który w słoneczne dni przebywał w kojcu bez zadaszenia.
Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, zastaliśmy psa, który dosłownie tulił się do budy, ponieważ tylko tam znajdował się niewielki skrawek cienia. Zwierzę zachowywało się tak, jakby nie chciało odejść od jedynego miejsca dającego choć odrobinę schronienia przed słońcem.
Na posesji stał nowy, niedawno wybudowany dom. Wokół rosły młode drzewka, było też sporo zacienionych miejsc. Teren wokół domu był ogrodzony, a pies... zamknięty w kojcu bez dachu, ustawionym w pełnym słońcu. Co prawda miał budę, ale jego przestrzeń życiowa ograniczała się do około 3 × 2 metrów. Był to średniej wielkości, czarny, długowłosy kundelek.
Kiedy do furtki podeszła właścicielka i usłyszała słowo „inspektor”, natychmiast zareagowała złością. Nie otworzyła bramy i nie wpuściła nas na posesję. Nie przyjechaliśmy z policją, ponieważ pies nie sprawiał wrażenia wizualnie zaniedbanego. Problem dotyczył przede wszystkim warunków, w jakich przebywał.
Gdy zapytaliśmy, dlaczego pies nie ma zadaszenia nad kojcem, usłyszeliśmy zdenerwowaną odpowiedź, że przecież ma budę.
Zapytaliśmy, jak długo przebywa w kojcu. Właścicielka stwierdziła, że od rana, ponieważ dopiero wróciła z pracy, a psa wypuszcza dopiero na noc. Następnie zapytaliśmy o miskę z wodą, ponieważ przy budzie nie było jej widać. Usłyszeliśmy jeszcze bardziej zirytowaną odpowiedź, że miska znajduje się w budzie.
Poprosiliśmy więc o jej pokazanie. W odpowiedzi posypały się słowa niezadowolenia — że dopiero wróciła z pracy, że nie zdążyła nawet zjeść, a my zawracamy jej głowę. Wtedy postawiliśmy sprawę jasno: albo pokaże nam miskę z wodą, albo wezwiemy policję.
Po raz kolejny usłyszeliśmy słowa, których nie powinniśmy byli usłyszeć, ale nie odpuściliśmy. Twardo staliśmy na swoim stanowisku, wskazując wszystkie zaniedbania wobec psa i informując właścicielkę, że ma tydzień na poprawę warunków jego utrzymania.
Poleciliśmy, aby miska z wodą natychmiast znalazła się przed budą oraz była sprawdzana co najmniej dwa razy dziennie. Podkreśliliśmy również, że każdego wieczoru należy kontrolować, czy znajduje się w niej czysta i świeża woda.
Po przedstawieniu konsekwencji, jakie mogą wynikać z ignorowania naszych zaleceń, właścicielka szybko uzupełniła wodę i wypuściła psa z kojca, aby miał więcej przestrzeni do poruszania się oraz dostęp do cienia.
Zaniedbania dotyczyły także obowiązkowych szczepień. Właścicielka zdawała się nie rozumieć powagi sytuacji. Pies był ostatnio szczepiony w marcu 2025 roku, a więc szczepienie było już nieaktualne. Kiedy zwróciliśmy na to uwagę, usłyszeliśmy: „Jak to? Przecież był szczepiony rok temu”.
Wieczorem przejechaliśmy tam jeszcze raz, aby sprawdzić, jak ma się pies. Tym razem biegał po całym podwórku, najczęściej przebywając w pobliżu domu.
Tego dnia termometry wskazywały 29 stopni Celsjusza, a wiatru praktycznie nie było.
W sobotę odbędzie się nasza wizyta kontrolna.
Tymczasem ktoś zauważył naszą interwencję i zgłosił kolejne dwa psy przetrzymywane w kojcach bez zadaszenia i cienia.
I tak zastanawiamy się... po co tym ludziom psy, skoro nie potrafią zapewnić im podstawowych warunków do życia i właściwej opieki?
A wygląda na to, że przed nami kolejne tego typu interwencje...
--------------------------------------------------------------------------------------------
To właśnie takie zakończenia dają nam siłę i przypominają, że dobro wraca. Dziękujemy, że razem możemy pomagać. ❤️
💛 𝐏𝐫𝐳𝐞𝐤𝐚ż 𝐧𝐚𝐦 𝟏,𝟓% 𝐩𝐨𝐝𝐚𝐭𝐤𝐮
🧾 KRS: 0000270261
🎯 Cel szczegółowy: ASPER12952
📱 𝗕𝗟𝗜𝗞 𝗻𝗮 𝘁𝗲𝗹𝗲𝗳𝗼𝗻: 607 439 203
🏦 Santander Bank Polska: 74 1090 1838 0000 0001 4174
🌍 IBAN: PL 74 1090 1838 0000 0001 4174
📍 Siedziba: 33-100 Tarnów, ul. Wilsona 2
📦 Magazyn: 33-100 Tarnów, ul. Przemysłowa 9
☎️ Telefon: 607 439 203
💻 𝗣𝗮𝘆𝗣𝗮𝗹: [email protected]
Aktualne i bardzo pilne zbiórki⬇️
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/razemdlakocichmaluchowsa
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/stowarzyszenieasper
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/naratunekkocimmaluchom

Pamiętajmy❗️
22/06/2026

Pamiętajmy❗️

Jeśli śledzicie nasze posty, to zapewne pamiętacie historię Rokiego, o której pisaliśmy 5 kwietnia.W skrócie przypomnijm...
21/06/2026

Jeśli śledzicie nasze posty, to zapewne pamiętacie historię Rokiego, o której pisaliśmy 5 kwietnia.

W skrócie przypomnijmy, jak wyglądała jego sytuacja.

Właściciel Rokiego został zmuszony do wyjazdu za granicę w poszukiwaniu pracy. W niewielkiej miejscowości, z której pochodzi, znalezienie zatrudnienia graniczyło z cudem, a dodatkowo poprzedni pracodawca nie wypłacił mu należnego wynagrodzenia. Chcąc zapewnić swojemu psu opiekę, powierzył go sąsiadowi mieszkającemu niedaleko.

Roki, niespełna dwuletni kundelek – niepozorny, ale pełen energii i radości życia – trafił jednak pod opiekę osoby, która zamiast zajmować się psem, znacznie częściej zaglądała do kieliszka.

Podczas naszej pierwszej interwencji w tej miejscowości szukaliśmy kogoś odpowiedzialnego, kto mógłby regularnie przychodzić do domu, wyprowadzać Rokiego na spacery i dbać o jego codzienne potrzeby. Wśród osób, z którymi rozmawialiśmy, znalazł się młody człowiek, który przyszedł na spotkanie ze swoim psem. Sprawiał bardzo dobre wrażenie. Odetchnęliśmy z ulgą, przekonani, że Roki trafia w dobre ręce.

Przekazaliśmy mu psa, klucze do domu oraz karmę. Roki został przez nas odrobaczony, a nowy opiekun zobowiązał się jedynie do wykonania szczepienia. Wszystko wskazywało na to, że sytuacja została rozwiązana i pies jest bezpieczny.

Do czasu...

Pewnego dnia otrzymaliśmy telefon z informacją, że Roki znajduje się w schronisku.

Pojechaliśmy odebrać klucze do domu właściciela i wtedy okazało się, że znajdują się one u osoby mieszkającej dwie miejscowości dalej. Jak wyszło na jaw, w domu właściciela organizowano imprezy. Sam pies był gdzieś „w pobliżu”, a później okazało się, że miał stać się narzędziem do wyciągnięcia pieniędzy od swojego właściciela za rzekomą opiekę.

Młody człowiek wraz ze swoją matką zażądali 2500 zł miesięcznie za opiekę nad Rokim. Gdy otrzymali jedynie część tej kwoty, wspólnie z sołtysem zaczęli rozpowszechniać nieprawdziwe informacje o psie – że jest agresywny, atakuje ludzi czy zabiera dzieciom jedzenie. Na podstawie tych historii podjęto decyzję o oddaniu Rokiego do schroniska.

Gdy dotarły do nas wszystkie okoliczności tej sprawy, zgłosiliśmy ją odpowiednim organom. Osobiście pojechaliśmy po Rokiego do schroniska i zabraliśmy go stamtąd.

Dzięki pomocy zaprzyjaźnionej firmy, która wykonała dla niego kojec – za co jesteśmy ogromnie wdzięczni – pies wrócił na swoje podwórko.

Do czasu powrotu właściciela codziennie odwiedzamy Rokiego. Ma zapewnione długie spacery, pełną miskę, świeżą wodę i bezpieczne miejsce do odpoczynku. Przede wszystkim ma też ludzi, którzy o nim pamiętają.

Ta historia skłania nas do refleksji nad tym, czym dziś jest zaufanie. Człowiek, który sam zaoferował pomoc i opiekę nad psem, nie zrobił tego z troski o zwierzę. Widział w tej sytuacji jedynie własny interes.

---------------------------------------------------------------------------------------------
To właśnie takie zakończenia dają nam siłę i przypominają, że dobro wraca. Dziękujemy, że razem możemy pomagać. ❤️
💛 𝐏𝐫𝐳𝐞𝐤𝐚ż 𝐧𝐚𝐦 𝟏,𝟓% 𝐩𝐨𝐝𝐚𝐭𝐤𝐮
🧾 KRS: 0000270261
🎯 Cel szczegółowy: ASPER12952
📱 𝗕𝗟𝗜𝗞 𝗻𝗮 𝘁𝗲𝗹𝗲𝗳𝗼𝗻: 607 439 203
🏦 Santander Bank Polska: 74 1090 1838 0000 0001 4174
🌍 IBAN: PL 74 1090 1838 0000 0001 4174
📍 Siedziba: 33-100 Tarnów, ul. Wilsona 2
📦 Magazyn: 33-100 Tarnów, ul. Przemysłowa 9
☎️ Telefon: 607 439 203
💻 𝗣𝗮𝘆𝗣𝗮𝗹: [email protected]
Aktualne i bardzo pilne zbiórki⬇️
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/stowarzyszenieasper
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/naratunekkocimmaluchom

Adres

Wilsona 2
Tarnów
33-100

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Stowarzyszenie Asper - śladami naszych interwencji umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Stowarzyszenie Asper - śladami naszych interwencji:

Skróty

Udostępnij