MIVET Przychodnia weterynaryjna, Joanna Michna

MIVET Przychodnia weterynaryjna, Joanna Michna Usługi dla zwierząt domowych
(1)

18/06/2026

Bluey, czyli najbardziej znany kreskówkowy pies świata (odkąd Pluto wpadł na handlu fentanylem), to australian cattle dog i w związku z tym pochodzi od dingo, czyli dzikiego psowatego, który w Australii zajmuje się zjadaniem dzieci. Na jego usprawiedliwienie trzeba jednak zauważyć, że dzieci w Australii są tak samo nieznośne jak wszystko inne, za to zdecydowanie mniej jadowite.

Australian Cattle Dog, czyli australijski pies bydlak, powstał w XIX wieku, kiedy niejaki Thomas Hall zorientował się, że normalne psy pasterskie nie radzą sobie z australijskim bydłem. Oraz australijskimi odległościami. I australijską pogodą. W ogóle sobie nie radzą.

Dlatego Hall ściągnął z Wysp Brytyjskich kilka psów pasterskich, prawdopodobnie już wymarłej rasy Highland Collie, a następnie zamknął je na wybiegu z udomowionymi dingo i zaczął im czytać poezję Leśmiana.

Rozleśmiane czworonogi zapadały na romantyzm i rodziły przodków dzisiejszych kotletów, jak nazywają cattle dogi ich właściciele, o ile nie są akurat zajęci rzucaniem innym mięsem, szukając ich gdzieś po australijskich pustkowiach. Ale nawet kiedy to robią, to wcale nie znaczy, że pies nawiał. Australia to wbrew pozorom nie Austria gdzie bydło pasie się na łące obok Heidi, która jodłuje o wyższości rasy niemieckiej (o owczarki mi chodzi).

Australijskie gospodarstwa mają po kilkaset, a nierzadko kilka tysięcy kilometrów kwadratowych powierzchni i tamtejsze krówki radośnie z tego korzystają. Są przy tym na wpół zdziczałe i cholernie agresywne, dlatego ACD odziedziczyły po dingo odruch "clap". To znaczy, że kiedy chcą przekonać krowę do zmiany kierunku, kąsają ją w piętę, po czym od razu robią klap na ziemię, bo inaczej zrobiłyby wziuuum w powietrzu.

ACD w ogóle są bardzo inteligentne i regularnie trafiają do TOP 10 rankingów psiego cwaniactwa. Są podobno tak sprytne, że często udaje im się przechytrzyć właścicieli, ale jak ktoś śledzi dzieje człowieka (albo ogląda wiadomośći) to wie, że to żadna sztuka.

Australian Cattle Dog dorasta do 52 cm w kłębie i waży 14-16 kilo, ale wygląda i gryzie na więcej. Występuje w wersji niebieskiej i rudej, z plamkami tego samego koloru na głowie. Spod bardziej zdecydowanych kolorów, przeświecają mu białe włoski. To dlatego, że szczeniaki ACD rodzą się niemal zupełnie białe i dopiero z czasem wybarwiają się jak klisza filmowa albo banan w lodówce. To cecha, którą odziedziczyły prawdopodobnie po dalmatyńczykach (chociaż uczeni nadal się o to spierają).

Psy Halla zostały podobno skrzyżowane z dalmatyńczykami, żeby odziedziczyły miłość do koni, a potem z kelpie, żeby jeszcze lepiej ganiały za bydłem. W rezultacie powstał pies niezwykle twardy i samodzielny, który uwielbia pracę. W dodatku ACD nie szczekają podczas pracy. Tylko poza pracą. I to bez przerwy. Dlatego lepiej dla wszystkich, żeby nie narzekały na brak zajęć.

Żeby zapewnić pieskom odpowiednią porcję wysiłku fizycznego oraz intelektualnego, można na przykład wstąpić do OGR, czyli ochotniczej grupy ratowniczej. Kotlet to podobno świetny pies tropiący. Jeżeli w Waszej okolicy ludzie nie giną zbyt często, to nie ma co się załamywać. Są jeszcze psie sporty, jak agility, tylko trzeba pilnować, żeby pies się zbytnio nie nakręcił, bo zacznie pracować na autopilocie i człowiek skończy z krową na chacie.



PS. Przypominam, że za dwa dni, czyli 1 kwietnia widzimy się o 18:00 w Mediatece w Łodzi! Tzn. ja będę, mam nadzieję, że mnie w j**o nie zrobicie, sam całej chałwy nie przejem.

Kurczak z trwałą odulacją
18/06/2026

Kurczak z trwałą odulacją

Devon wygląda jak surowy kurczak z trwałą ondulacją. Albo jak nieudany eksperyment teleportacji chomika i elfa domowego. Słowem jest bardziej uroczy niż BHP przewiduje i od samego patrzenia na niego można dostać cukrzycy albo salmonelli. Zależy gdzie draniowi zajrzeć.

Spójrzcie tylko na te rzadkie loczki. Jakby ktoś surowego kotleta na dywan upuścił. W dodatku wąsy też ma pokręcone, jakby sobie je nad farelką usmażył. Albo na uszy rozmiarów średniej wielkości satelity. Wiecie, po co dewonowi takie radary? Żeby lepiej słyszał wasze cierpienie, kiedy zje wam kapcia i nas*a do kanapki.

No i ten wyraz pyska, jakby nie wiedział, czy się dziwi, czy życzy komuś śmierci w męczarniach. Prawdopodobnie zastanawia się, czy zdemolować wam nowe zasłony. A może po prostu stawia właśnie klocka?

Devon rex to kot, który ma alergię na godność. To zresztą cecha wielu kotów, ale u większości futro przykrywa prawdziwy charakter. Devon futra ma niewiele, a i jego skóra jest cienka więc dokładnie widać pod nią różne dziwne wybrzuszenia. To gruczoły ADHD-owe, które odpowiadają za to, jak w magiczny sposób łobuz potrafi przemieścić się z zamkniętego kosza na pranie przed waszą kamerkę podczas konferencji służbowej. Nic tak nie podnosi rangi spotkania, jak mrucząca d**a na pierwszym planie.

Devon rex powstał tak jak większość ras kotów. Najpierw rodzi się kot mutant, a ktoś mówi „Zostaw, fajny jest, zróbmy więcej”. Podobno te same dźwięki dały początek wszechświatowi, a nie jakiś tam wielki wybuch, czy inne kosmiczne pierdnięcie.

Ta konkretna rasa ma swoje początki w 1960 roku, kiedy w Buckfastleigh w hrabstwie Devonshire urodziła się kotka Kirlee. W dodatku zrobiła to w opuszczonej fabryce cyny, jak na początek horroru przystało. Kotka ta była nadspodziewanie kędzierzawa, więc jej właścicielka zaczęła krzyżować ją z cornish rexami. Kilka kotów burmskich i brytyjskich później powstał Devon Rex — najmrukliwszy termofor na Wyspach Brytyjskich.

Devony nawet jak na koty są dosyć walnięte. Na przykład lubią człowiekowi siedzieć na ramieniu i szeptać do uszka. Jakby ktoś był na tyle głupi, żeby sobie sprawić dwa devony, to jeden namawiałby go do złego, a drugi do grzechu.

Poza tym merdają ogonem, kiedy są zadowolone. Jak psy albo aktorzy filmów dla dorosłych. Devon nie jest jednak taki duży. Waży 2,5 do 4 kilogramów i ma 25-30 cm w kłębie. Nadrabia natomiast temperaturą, bo standardowo osiąga 39 stopni devona.

To, że kot jest walnięty jak bezwypadkowa Skoda na otomoto, nie znaczy, że trzeba mu dokładać stresów na przykład zbyt nagłym widokiem swojej twarzy. Popełniłem na ten temat książeczkę dla dzieci, której przedsprzedaż właśnie ruszyła - Fiko i kotek proszę Państwa, można się częstować.

Przy okazji zapomniałem Wam wspomnieć, że od ostatniego razu jak się produkowałem tutaj na temat serii Fiko i przyjaciele zdążył wyjść Fiko i ptaszek oraz Fiko i trzmiel. Czyli teraz razem z kotkiem jest już pięć kartonowych książeczek dla dzieci o tym, jak gadać i co robić ze zwierzętami. To załatwia przynajmniej na rok kwestię prezentów i rozmów z małymi purchlakami znanymi w niektórych kręgach jako dzieci.

Poza tym, jeżeli zaczniecie dawać książeczki bardzo małym dzieciom, to zdążą o nich zapomnieć, można im je podwędzić z pokoju i dać drugi raz za rok albo dwa lata. Tak mi się przynajmniej wydaje, nie żebym testował to na dzieciach znajomych. Link do książeczki w komentarzu.

18/06/2026

Puma to mały kotek, cykor, beksa i jest nieprzyjemna w dotyku. Zawsze, kiedy człowiek słucha naukowców, to wychodzi na tym jak najgorzej. Na przykład taka puma należy do rodziny małych kotów (Felinae) w przeciwieństwie do pantery mglistej, która jest wielkim kotem (Pantherinae). Pantera mglista w porywach waży do 22 kilo pantery + kilogram mgły i tyle. Tymczasem puma jest wielkim kurduplem, bo ma masę od 60 do 120 kilo.

Potem człowiek słyszy o północy w parku od sympatycznego jegomościa w prochowcu, czy chce obejrzeć małe kotki w piwnicy. No jasne, że chce, bo co może się złego zdarzyć? Kotek na pewno ma mniej niż 23 kilogramy. A tymczasem na miejscu czeka puma. I wielkie rozczarowanie dla wszystkich zainteresowanych, bo kierowani wprowadzającym w błąd nazewnictwem, wzięliście ze sobą liofilizowane smaczki z kurczaka z awokado zamiast martwej sarny.

Okazuje się, że rozmiar naprawdę nie ma znaczenia. Przynajmniej dla naukowców. Podział na małe i wielkie koty dotyczy budowy kości gnykowej. Wielkie koty (czyli na pewno nie puma) mają kość gnykową połączoną z czaszką za pomocą gumki recepturki. To znaczy elastycznego więzadła. Dzięki temu mogą nabrać powietrza i wydać z siebie ogłuszający ryk. Ich gardła działają jak megafon.

Małe koty (to o tobie, pumo) mają kość gnykową w pełni skostniałą i sztywną. Nie potrafią ryczeć, bo im się gardło nie rozciąga. Potrafią za to dzięki temu mruczeć nieprzerwanie – i na wdechu, i na wydechu – jak wibrator napędzany kozicami. Jeżeli wędrujecie sobie po lesie w Kolorado i nagle usłyszycie agresywne mruczenie, to uciekajcie.

Puma dobrze sobie radzi również z miauczeniem, co jest całkiem urocze. Chyba że akurat skacze na człowieka z drzewa. Ale szanse na to są bardzo małe, przynajmniej jeżeli człowiek wie, jak z pumą postępować. Mianowicie pumę trzeba zagadać. Amerykańscy naukowcy przeprowadzili badania, w których puszczali pumom z zarośli różne dźwięki. Kiedy tylko do ich uszu docierało nagranie nawet cichej ludzkiej rozmowy – pumy zwiewały, aż się za nimi tchórzyło. Mowa jest srebrem, a milczenie kotem.

Każda puma ma do tyłka przymocowane dwie sprężyny nazywane czasem nogami (proporcjonalnie do ciała najdłuższymi i najbardziej przypakowanymi u kotowatych). Puma potrafi z miejsca skoczyć na 6 metrów do góry. Istnieje teoria, że Michael Jordan to w rzeczywistości kot w butach.

Skoro przy tym jesteśmy, to nie istnieje coś takiego jak melanistyczna puma. Nie i już. Wiem, że są czarne pantery, ale nauka nie zna ani jednego udokumentowanego przypadku ściemnionej pumy. Wszystkie obserwacje i inne niewyraźne zdjęcia to Michael Jordan po ciemku.

Lew górski to nie jedyna ksywa pumy. To rekordzistka Guinnessa w kategorii zwierzę o największej liczbie nazw pospolitych (np. cougar, mountain lion, panther, catamount, painter, shadow cat, MJ, Air Jordan). W samym angielskim jest ich ponad 40.

Puma to wybredne zwierzę. Krótka czaszka sprawia, że potrafi bardzo silnie zacisnąć szczęki. Ma jednak zęby nie przystosowane do gryzienia kości. Najczęściej gardzi nawet wnętrznościami. Zabierając się za roślinożercę, wyjmuje z niego i odrzuca na bok cały żołądek, żeby przypadkiem nie trafić na burgera z fasoli albo inny tofu falafel.

Puma jest kotem i ma obowiązki kocie. Do podstawowych zadań każdego kota (poza rozrywaniem na strzępy osnowy fotela i rzeczywistości) należy wyglądanie uroczo, szczególnie zanim dorośnie. Kocięta pumy są puchate i mają cętki, jak dmuchawce w panterkę. Z wiekiem cętki znikają, a sierść staje się krótka i szorstka. Trudno w to uwierzyć, ale głaskanie pumy wcale nie jest przyjemne, i to nawet kiedy jeszcze ma się obie ręce tej samej długości.

Puma nie potrafi ryczeć, ale potrafi ryczeć. To znaczy płakać jak wściekła kobieta w lesie, której obiecano grzybobranie, a na miejscu były tylko papierzaki (jeszcze raz przepraszam ilustratorkę). Nagrania tych wrzasków bywają „dowodami” na istnienie kryptyd. Potem człowiek publikuje coś takiego w sieci z podpisem, że pogonił kota Wielkiej Stopie, a następnego dnia przychodzi do niego straż leśna i mówi:

– Dzień dobry, ja w sprawie pumy.
– Jakiej pumy?
– Tej, co ma łączenie kości gnykowej z czaszką z gumy.

Dziękuję, dobranoc, muszę się wyspać, jesteście wspaniali.

PS. a w ogóle to pantera mglista i śnieżna też nie potrafią ryczeć. Ale genetycznie są wielkimi kotami. To przypadek tak zwanej big cat energy i kolejny dowód na to, że naukowcom nie można ufać, bo zmieniają zdanie, jak im fakt zawieje.

Dom potrzebny na CITOProszę o udostępnianie.
05/06/2026

Dom potrzebny na CITO

Proszę o udostępnianie.

02/06/2026
Nie głupio o głupich roślinach i głupich zwierzętach.
08/05/2026

Nie głupio o głupich roślinach i głupich zwierzętach.

Historie różnych ras kotów to najlepszy dowód na to, że nawet najbardziej porąbani ludzie mogą przyczynić się do czegoś fajnego, na przykład do powstania ragdolla. Ten puchaty drań to potomek kotów perskich, birmańskich oraz burmańskich. Za jego powstaniem stoi Ann Baker, która zastrzegła nazwę ragdoll i reklamowała ją w amerykańskim stylu, czyli kłamiąc.

Zaczęła od łzawej historyjki o kotce, protoplastce rodu, która wpadła pod samochód w czasie ciąży. Dzięki jej hartowi ducha kociaki nie tylko przeżyły, ale stały się duże, silne i odporne na wszystkie przeciwności losu. No, chyba że mówimy o chorobach nerek. Albo serca. Albo dziąseł. W każdym razie, jak uczą nas wybory parlamentarne (proszę sobie któreś wybrać), kłamstwo popłaca. Dlatego ragdolle zyskały sporą popularność.

Ann Baker postanowiła iść za ciosem i wmieszała w powstanie rasy kosmitów, CIA, a w końcu zasugerowała, że koty mają domieszkę ludzkich genów. W tym momencie inni hodowcy zaczęli odwracać się od Ann. W końcu nie po to człowiek bierze się za hodowlę kotów, żeby mieć do czynienia z ludźmi.

Hodowcy zabrali swoje koty, kocyki, wędki, wiklinowe koszyki i niegroźny autyzm do bardziej normalnych (chociaż tylko trochę) organizacji, jak TICA czy FIFe, które ostatecznie zaakceptowały wzorzec rasy. Modelowy ragdoll to nawet 10 kilogramów puchatego szczęścia, które wiotczeje natychmiast po wzięciu na ręce. Jest spokojny, łazi po domu za swoim ludziem i całkiem dobrze znosi dzieci oraz emerytów. W tym drugim przypadku należy jednak zachować ostrożność – ragdolle często dożywają nawet 18 lat, a emeryci, sami wiecie, raz są, a raz ich nie ma.

Dzisiejszy bonusowy wpis jest sponsorowany przez Międzynarodowy Dzień Kota, który obchodzimy właśnie teraz, czyli 17 lutego, na cześć mrozu, który zwykle o tej porze roku nie może się zdecydować, czy już sobie idzie, czy jeszcze zostaje. O, jednak idzie. A Nie, zostaje…

Głasknijcie ode mnie swoje sierściuchy.

Męskie poczucie humoru. O zwierzętach i roślinach inaczej
08/05/2026

Męskie poczucie humoru. O zwierzętach i roślinach inaczej

Odkąd moi znajomi, złośliwie i bez pytania mnie o zdanie, zaczęli się rozmnażać, stanąłem przed nowym wyzwaniem. Co dać mini człowiekowi, kiedy wpadam do jego rodziców na ploty?"

Mogłem kupić Kicię Kocię i Radę Polityki Pieniężnej, ale nie popieram antropomorfizacji kotów. Uważam, że sierściuchy zasługują na więcej od życia niż humanizacja.

Są oczywiście inne serie, ale kiedy je kupowałem, to obdarowany bąk chciał rozmawiać na przedstawione w książkach tematy. Co mam niby odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie zaprzyjaźnię się z tym panem z telewizora, którego nazwałem kupojadem? Pucio by to zrobił. I to niby media społecznościowe utrwalają nierealistyczne standardy.

Jest jednak taki temat, o którym mogę rozmawiać z każdym i nigdy mi sie to nie nudzi. W moim przypadku to zwierzęta. Jaki kształt ma kupa słonia? Mordo, to znaczy słonko, cieszę się, że pytasz… A przy okazji, czy mogę cię zainteresować drogi brzdącu tym, dlaczego kaczkom nie wolno rzucać chleba? Albo żeby zapytać zanim się pogłaszcze cudzego pieska?

W ten sposób powstał Fiko, który – o czym dowiedziałem się już po oddaniu książek do druku – wygląda podobno jak ja bez brody. Możecie podziękować naszej ilustratorce za to, że odpowiedziała na pytanie, którego wolał nikt nie zadawać.

Każda z książeczek dotyczy innego zwierzaka, który ma jakiś problem. No i teraz najlepsze. Fiko jest w stanie ten problem rozwiązać bo ROZUMIE CO MÓWIĄ ZWIERZĘTA (ale tylko kiedy bardzo uważnie słucha). Co ja bym kiedyś dał za takie supremoce. Teraz to sam nie wiem, bo pewnie bym się nasłuchał, ale za dzieciaka to było moje marzenie numer dwa po oswojonym tyranozaurze.

Na razie są dwie książeczki, ale cztery kolejne już czekają na swoją kolej w drukarni. Bo każdy wie, że seria książek dla dzieci jest jak działalność przestępcza - lepiej żeby była zorganizowana.

Przygody Fika uczą dzieci rozumieć zwierzęta, pokazują jak się przy nich zachować i przemycają sporo ciekawostek na ich temat. Wszystkie książeczki są kierowane do dzieci w wieku 2-5 lat i trochę do dorosłych, bo jak już czytam książkę z obrazkami, to lepiej żebym sam się dobrze bawił.

Za wszystkie obrazki odpowiada oczywiście nasza (ale głównie moja) ilustratorka, która znowu napracowała się bardziej niż ja.

Fiko i zwierzaki czekają w komentarzu, smacznego!

Adres

Gabrieli Zapolskiej 8
Szwederowo
85-149

Telefon

+48501964844

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy MIVET Przychodnia weterynaryjna, Joanna Michna umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do MIVET Przychodnia weterynaryjna, Joanna Michna:

Skróty

Udostępnij

Kategoria