23/08/2026
Wczoraj trafiła do nas Kamilka. Starsza koteczka, której futro od dawna było w fatalnym stanie. Część trzeba było ogolić, bo dredy stworzyły na jej ciele twardy, zbity pancerz, którego nie dało się już rozczesać.
Kiedy nasza koleżanka wraz z Panią Małgosią zabezpieczały Kamilkę, spotkały sąsiadkę, która była bardzo przeciwna zabraniu kotki do lekarza.
Posypało się wiele słów, których naprawdę trudno słuchać - że Kamilka jest po prostu stara, że jeśli zaraz umrze, to lepiej zostawić ją w budzie, żeby odeszła w znanym sobie miejscu, że nie ma sensu jej leczyć.
Padły też krzywdzące oskarżenia, że zabieramy Kamilkę po to, żeby „zarabiać na niej pieniądze”. 🫣
Rozumiem, że ludzie mają różne wyobrażenia o organizacjach, ale pytamy się - jak można widzieć zwierzę w takim stanie, nie udzielić mu pomocy i jeszcze utrudniać? Jak można mówić, że lepiej nie robić nic bo jest stara i zaraz i tak umrze. Ludzie, co jest z Wami? Gdzie Wasza empatia? Od kiedy wiek odbiera zwierzęciu prawo do pomocy?
Na szczęście Kamilka trafiła do lecznicy, gdzie okazało się, że jej morfologia i biochemia są naprawdę dobre. Nawet T4 jest w normie. Testy FIV i FeLV również wyszły ujemne. 💪
Największym problemem okazała się jama ustna - silny stan zapalny i popsute zęby. Dwa z nich zostały usunięte od razu. W jamie ustnej widoczna jest również dziwna narośl, która na ten moment nie wygląda na zmianę nowotworową, ale pozostaje do obserwacji.
Kamilka dostała antybiotyk i za tydzień jedziemy z nią na kontrolę. 💊
Teraz odpoczywa i dochodzi do siebie w klatce kenelowej u naszej koleżanki.
Na koniec przypominamy: zwierzę, które jest stare, chore czy zaniedbane, nadal czuje ból, strach i potrzebuje człowieka.
A Kamilka miała po prostu szczęście, że tym razem znalazł się ktoś, kto nie przeszedł obok niej obojętnie. Pani Małgosiu, Julka, Natalka, Ania, dziękujemy za pomoc dziewczyny! ❤️