27/08/2026
Drodzy Mieszkańcy, Drodzy Wyborcy,
po długim namyśle podjęłam trudną decyzję o rezygnacji z mandatu radnej.
Chcę jednak powiedzieć to jasno i bez żadnych niedomówień: nie mam sobie nic do zarzucenia.
Nie rezygnuję dlatego, że zrobiłam coś niewłaściwego ani dlatego, że zgadzam się z zarzutami kierowanymi pod moim adresem.
Rezygnuję, ponieważ nie chcę, aby zmasowana nagonka na mnie dalej uderzała w ludzi, organizację i sprawę, którym poświęciłam tak wiele lat.
Z niektórymi osobami, które dopuściły się wobec mnie pomówień, spotkam się w sądzie.
Nie pozwolę, aby bezpodstawne oskarżenia i nieprawdziwe informacje były przedstawiane jako fakty.
Będę walczyć o swoje dobre imię.
Kiedy zdecydowałam się kandydować, chciałam pomagać zwierzętom w jeszcze szerszym wymiarze i reprezentować ich interesy poprzez obecność w Radzie Miasta.
I myślę, że w pewnym sensie udało się ten cel osiągnąć.
Od dawna o problemach i potrzebach zwierząt nie mówiło się w Świnoujściu tak dużo jak teraz, zarówno w przestrzeni publicznej, jak i podczas komisji oraz sesji Rady Miasta.
Sprawy, o których wcześniej rozmawiali nieliczni, stały się częścią publicznej debaty.
Od 11 lat jestem zaangażowana w działalność fundacji, której jestem założycielką.
Przez te wszystkie lata zbudowaliśmy organizację, która pomaga zwierzętom i mieszkańcom.
To 11 lat pracy wielu ludzi, zaufania i realnej pomocy.
To dorobek, o który zawsze bardzo dbałam i z którego jestem dumna.
Dlatego boli mnie, że nagonka na mnie zaczęła uderzać również w fundację, osoby z nią związane, a pośrednio także w schronisko, w którym zostałam wolontariuszką, bo chciałam nadal bezpośrednio pomagać zwierzętom.
Mam nadzieję, że moje odejście z polityki sprawi, że emocje opadną, a fundacja, schronisko i ludzie pomagający zwierzętom przestaną być wciągani w polityczny konflikt.
Mam również nadzieję, że ustaną pośrednie ataki na Joanna Agatowska - Prezydent Miasta Świnoujście.
Chcę jej podziękować za zaproszenie mnie do udziału w wyborach.
Dziękuję także radnym i urzędnikom, którzy w ostatnim czasie zdecydowali się mnie wspierać.😀
Nie zostałam radną po to, żeby prowadzić polityczne wojny czy budować swoją karierę.
Nie jestem zawodowym politykiem.
To było moje pierwsze doświadczenie z polityką i samorządem.
Właśnie dlatego tak długo wahałam się przed podjęciem tej decyzji.
Oddaliście na mnie swoje głosy i miałam świadomość odpowiedzialności, którą wraz z nimi przyjęłam. Nie chciałam Was zawieść.
Dziś jednak widzę, że zamiast skupiać się na realnej pomocy, coraz więcej czasu i energii pochłania walka z atakami, oskarżeniami i hejtem.
A na końcu tracą na tym ci, którym chciałam pomagać.
Pomagać zwierzętom mogę również bez mandatu radnej.
I właśnie na tym chcę się teraz skupić.
Moje pierwsze doświadczenie z polityką pokazało mi również, jak bardzo jest ona dziś nastawiona na konflikt, emocje i efekt medialny.
Ja nie chcę uczyć się takiej polityki.
Nie chcę uczyć się atakowania innych, budowania konfliktów i wykorzystywania emocji po to, aby osiągnąć polityczny cel.
Uważam, że można i trzeba działać inaczej.
Mam też świadomość, że ataki na mnie miały, w mojej ocenie, bardzo konkretny cel: „wyłączyć” mnie, sprawić, żebym przestała zabierać głos, działać i angażować się.
Jeżeli taki był cel, to nie zostanie osiągnięty.
Rezygnuję z mandatu, ale nie rezygnuję z działania.🐾
Nie przestanę pomagać zwierzętom. Nie odwrócę się od ludzi, którzy przez lata byli częścią tej działalności.
I nie pozwolę, aby ktokolwiek przekreślił 11 lat pracy fundacji oraz ludzi, którzy każdego dnia poświęcają swój czas, aby pomagać zwierzętom.
Nie chcę też, aby moja rezygnacja została odebrana jako przyznanie racji osobom, które prowadziły tę nagonkę. Odchodzę, ponieważ nie chcę, żeby polityczny konflikt niszczył coś, co przez lata budowaliśmy.
Pomoc zwierzętom powinna ludzi łączyć, a nie dzielić.
Powinna łączyć osoby o różnych poglądach, doświadczeniach i przekonaniach.
Zwierzęta nie powinny być wykorzystywane do politycznych rozgrywek.
Chcę pozostać tym, kim byłam przez ostatnie lata, założycielką fundacji i osobą, która pomaga zwierzętom.
Dlatego odchodzę z Rady Miasta, ale nie odchodzę od ludzi, zwierząt, fundacji ani od sprawy, która od lat jest dla mnie ważna.
Drodzy Wyborcy, dziękuję Wam za zaufanie.
Za każdy głos, każdą wiadomość i każde dobre słowo.
Dziękuję, że pozwoliliście mi spróbować czegoś, czego wcześniej nigdy nie robiłam, i że mogłam Was reprezentować w Radzie Miasta.
Mandat można złożyć.
Funkcję można oddać.
Ale nie można odebrać człowiekowi potrzeby pomagania.
Dlatego będę dalej robić to, co potrafię najlepiej.
I wierzę, że jeszcze wiele dobrego możemy zrobić razem, ponad podziałami i przede wszystkim z myślą o tych, którzy sami nie potrafią upomnieć się o pomoc.
Dziękuję Wam za zaufanie.❤️