20/08/2026
Są takie słowa, które bardzo szybko stają się modne, a kiedy stają się modne, zaczynają tracić na wartości. Jednym z takich słów jest ✨DOBROSTAN✨. Brzmi pięknie, miękko, nowocześnie, niemal bezpiecznie. Dobrostan koni. 🐴 Dobrostan w jeździectwie. 🏇
Definicja słownikowa dobrostanu koni określa go jako stan harmonii między zwierzęciem a jego otoczeniem, oparty na pięciu podstawowych wolnościach: braku głodu i pragnienia, braku dyskomfortu, wolności od bólu i chorób, możliwości naturalnego zachowania oraz braku strachu. Obejmuje on właściwe warunki w stajni, ruch oraz opiekę.
W rzeczywistości dobrostan to codzienny, kosztowny, pracochłonny i czasem niewidoczny dla klienta system decyzji. To decyzje podejmowane nie wtedy, gdy jest łatwo, ale właśnie wtedy, gdy trzeba wezwać weterynarza, odwołać jazdę, dopasować siodło jeszcze raz, zmienić plan treningowy, zrobić badania krwi, dać koniowi dzień lżejszej pracy albo powiedzieć człowiekowi, że nie, dzisiaj nie będziemy skakać, bo koń nie jest od spełniania ludzkich zachcianek.
Dobrostan koni w przypadku nauki jazdy jest sporym wyzwaniem, ponieważ konie te pracują z ludźmi niedoskonałymi. Z ludźmi, którzy dopiero uczą się równowagi, delikatnej ręki, niezależnego dosiadu, koordynacji pomocy i uważności. Koń szkoleniowy powinien być pod szczególną opieką, bo ucząc ludzi wykonuje jedną z najtrudniejszych prac w jeździectwie. Koń sportowy najczęściej pracuje z jeźdźcem, który coś już umie. Koń prywatny ma jednego człowieka, do którego stylu może się przyzwyczaić. To jest myśl, którą warto powiedzieć głośno, bo przez lata w wielu środowiskach funkcjonował stereotyp konia szkółkowego jako zwierzęcia, które ma być grzeczne, cierpliwe, odporne i w pewnym sensie gotowe znosić ludzką naukę.
Dobrostan konia szkółkowego zaczyna się od tego, że koń nie jest traktowany jak sprzęt do lekcji. Nie jest rowerem, który można wypożyczyć na godzinę. Nie jest atrakcją, którą ktoś przygotowuje, podstawia, odbiera i odprowadza po wykorzystaniu. Koń jest żywym nauczycielem. Z przykrością stwierdzam, że ludzie coraz częściej traktują konie jak samosterowalny rower.😡😭 Nigdy nie udaję, że tego nie widzę i buduję cały proces nauki człowieka wokół szacunku do konia, a nie wokół samego faktu, że ktoś chce wsiąść i pojechać. To jest jedna z największych różnic między miejscem, które rzeczywiście uczy jeździectwa, a miejscem, które sprzedaje jazdy. W prawdziwej szkole jazdy uczeń uczy się, że koń nie pojawia się gotowy jak rekwizyt. A jazda konna zaczyna się zanim jeździec wsiądzie na konia. Dlatego wymagam podstawowej wiedzy o budowie konia, jego zachowaniu, znajomości sprzętu, którego używamy do jazdy, itd. Nie traktuję czyszczenia jako przykrego obowiązku tylko jako pierwszą rozmowę z koniem i odczytanie jego nastroju przed treningiem. Nie ma prawdziwego dobrostanu koni bez edukacji jeźdźców❕Można mieć najlepsze pasze, regularnego weterynarza i piękne siodła, ale jeśli człowiek na grzbiecie konia nie rozumie, co robi, koń nadal będzie płacił za jego niewiedzę...
Dzisiaj uświadamiam wszystkich początkujących jeźdźców, że dla człowieka jedna jazda może być miłym przeżyciem, zdjęciem do albumu, wakacyjną przygodą albo spełnieniem chwilowej zachcianki. Dla konia to kolejna godzina pracy z kimś, kogo nie zna, kto nie jest elementem żadnego procesu i kto często nie wróci, aby nauczyć się więcej, poprawić swoje błędy i wziąć odpowiedzialność za to, co robi na końskim grzbiecie. Taka jazda z przypadku może być obciążeniem dla konia, ponieważ przypadkowy człowiek to nie tylko inne nazwisko w grafiku. To inne ciało, inny oddech, inny lęk, inny sposób używania łydki, inna ręka, inny brak równowagi, inny chaos. Niestety taka incydentalna jazda nie jest przyjemna dla klienta (nie wspominając o koniu), który nie wraca zniechęcony niespełnionymi oczekiwaniami.
A koń bardzo potrzebuje przewidywalności, bo daje mu ona poczucie bezpieczeństwa.
Dobra szkoła jazdy zaczyna się tam, gdzie koń przestaje być usługą. Nie ma tam przypadkowego „popatatajania”, bo koń nie jest weekendową atrakcją. Jeździec nie przychodzi tylko po godzinę w siodle, ale wchodzi w proces. A instruktor nie jest wtedy tylko osobą od wydawania komend, lecz kimś, kto równocześnie chroni rozwój człowieka i komfort konia.
Dobrostan jest sprawdzianem uczciwości. Nie wobec klientów, nie wobec rynku, nie wobec ładnych haseł, ale wobec samych koni. Dlatego o dobrostanie trzeba mówić konkretnie. Nie wystarczy powiedzieć, że kochamy konie. Miłość do koni, jeśli ma być prawdziwa, musi mieć bardzo praktyczny wymiar, a w przypadku początkujących adeptów jeździectwa dotyczy to przygotowania fizycznego i merytorycznego do treningu.