30/05/2026
Fredzia trafiła do nas po śmierci swojego ukochanego opiekuna. Człowieka, który był całym jej światem. Kiedy odszedł, została sama. Nie miała nikogo, kto mógłby się nią zaopiekować, nikogo, do kogo mogłaby wrócić.
Razem ze swoją siostrą Łapką i kolegą Felkiem znalazła bezpieczne schronienie u nas. Ale Fredzia długo nie potrafiła uwierzyć, że jest bezpieczna. Przez cztery miesiące niemal nie wychodziła spod legowiska. Chowała się tam każdego dnia, jakby chciała zniknąć. Jakby chciała, żeby świat o niej zapomniał.
Patrzyliśmy na nią i pękało nam serce. Na kotkę, która straciła wszystko, co znała i kochała. Na kotkę, która nie rozumiała, dlaczego jej człowiek już nie wróci.
Jej siostra Łapka znalazła już cudowny dom. Fredzia została. Nadal czeka. Nadal wypatruje swojego miejsca na ziemi.
Nie szukamy dla niej domu idealnego. Szukamy człowieka o wielkim sercu. Takiego, który da jej czas, cierpliwość i przestrzeń, by znów zaufała. Kogoś, kto pokaże jej, że po stracie może jeszcze przyjść szczęście.
Bo choć Fredzia nauczyła się żyć bez swojego człowieka, żadna istota nie powinna żyć bez miłości.
Może gdzieś jest ktoś, kto sprawi, że już nigdy nie będzie musiała chować się przed światem.