22/09/2026
🐾 Jeśli jesteś tutaj od niedawna — zatrzymaj się na chwilę.
Ten post będzie trochę dłuższy niż zwykle. 😊
Nie będzie jednak kolejną reklamą moich usług.
Chcę po prostu opowiedzieć Ci o kilku miesiącach mojej petsitterskiej przygody — o zwierzakach, które pojawiły się na mojej drodze, o powrotach, niespodziewanych przyjaźniach i o tym, czego nauczyli mnie moi podopieczni. ❤️
Nie sposób opowiedzieć tutaj historii każdego z nich, bo o wielu powstały już osobne posty. Chcę jednak zebrać je wszystkie w jednym miejscu i pokazać Ci, co wydarzyło się od momentu, kiedy zaczęłam tę przygodę.
Jeśli masz chwilę — zapraszam. ☕🐾
---
🐾 Wszystko zaczęło się od Muszki
Moja pierwsza klientka. ❤️
W styczniu przez 7 dni wychodziłam z Muszką na trzy spacery dziennie. Była pierwszym zwierzakiem, który został mi powierzony w ramach mojej petsitterskiej przygody.
I już wtedy poczułam, że to jest coś, co naprawdę chcę robić.
Muszka wróciła do mnie kilka miesięcy później — tym razem na dwa tygodnie opieki całodobowej.
I chyba właśnie wtedy nasza znajomość zrobiła się jeszcze bardziej wyjątkowa. 🥰
Muszka pokochała moją piszczącą gumową świnkę oraz pluszowego jeżyka. 🐷🦔
Jeżyk tak bardzo przypadł jej do gustu, że ostatecznie pojechał z nią do domu.
A teraz, jak widzę na zdjęciu, śpi z nim w swoim łóżeczku. ❤️
I przyznam, że takie rzeczy rozczulają mnie najbardziej.
---
🐶 Potem pojawili się Bruno i Aleks
Dwaj chłopcy, którzy byli kolejnym rozdziałem tej historii.
A kilka miesięcy później… wrócili. ❤️
I to było dla mnie niezwykle miłe uczucie — zobaczyć ponownie psy, które już znałam i które przywitały mnie tak, jakbyśmy rozstali się zaledwie wczoraj.
Wtedy jeszcze bardziej zrozumiałam, że petsitting nie musi być jednorazową usługą.
Może być początkiem relacji, do której chce się wracać.
---
🖤 Później poznałam Lunę
Piękną przedstawicielkę Cane Corso.
Dojrzałą, silną, trochę upartą, a jednocześnie niezwykle radosną i spragnioną pieszczot.
Luna była jednym z tych psów, za którymi zaczyna się tęsknić, zanim jeszcze zdąży się z nimi pożegnać.
Do dziś bardzo miło ją wspominam. ❤️
Bo czasami najpiękniejsze chwile nie są wcale spektakularne.
To po prostu spokojny spacer.
Leżenie obok siebie.
Głaskanie.
I pies, który czuje się przy Tobie dobrze.
---
🤎 Był też Karmel
Cudowny chłopak rasy shih tzu, który bardzo przypominał mi wyglądem moją ukochaną Surri, której już ze mną nie ma.
Dlatego od początku był dla mnie szczególny.
Karmel stworzył jednak wyjątkową więź nie tylko ze mną.
Bardzo mocno polubił mojego męża. ❤️
I to jest jedna z rzeczy, które uwielbiam w zwierzętach.
Nie da się zaplanować, kogo wybiorą sobie na swojego człowieka.
Czasami po prostu patrzą, podchodzą… i wybierają.
---
🐾 Był Azor, była F**a…
Azor — piesek w typie Corgi -spokojny, opanowany, który potrafił świetnie wyznaczać swoje granice 🐾
I F**a — mała, czarna dziewczynka, przekochana gaduła. 😉
F**a dała mi też jeden z tych momentów, które zostają w pamięci na długo.
Kiedy spotkałyśmy się na spacerze już po zakończeniu opieki ,tak bardzo chciała do mnie pobiec, że jej właścicielka ledwo ją utrzymała. 😂❤️
I wtedy pomyślałam:
„Figusia… ty naprawdę mnie polubiłaś.” 🥹
---
🐶 A potem pojawił się Leoś
Leoś trafił do mnie trochę awaryjnie — tylko na kilka dni.
W swoim domu jest spokojnym i poukładanym pieskiem, jednak wcześniej, podczas opieki w czasie nieobecności swoich ludzi, bardzo się przebodźcował i nie potrafił się wyciszyć.
Kiedy trafił do mnie, potrzebował przede wszystkim spokoju, przewidywalności i czasu.
I bardzo szybko pokazał swoje prawdziwe oblicze.
Spokojnego, grzecznego i cudownie kontaktowego pieska, który był we mnie tak wpatrzony, że moje serce po prostu skakało z radości. 🥹❤️
To doświadczenie bardzo mocno przypomniało mi, jak ważne jest, żeby nie oceniać zwierzęcia tylko po jego zachowaniu, ale spróbować zrozumieć, co za tym zachowaniem stoi.
Czasami pies nie potrzebuje więcej bodźców.
Czasami potrzebuje ich mniej.
---
🤍 Była też Boni
Maleńka, dorosła maltańczykowa dziewczynka.
Słodka, delikatna i bardzo kochana.
Po powrocie jej właścicieli Boni nadal do mnie lgnęła i wyraźnie tęskniła za naszą wspólną codziennością.
I znowu dostałam od zwierzaka coś, czego nie da się kupić ani zaplanować.
Zaufanie.
---
⚽ A Kakorin…
Kakorin kocha piłkę.
To chyba najważniejsza informacja, jaką trzeba o nim wiedzieć. 😂
Tak bardzo ją pokochał już podczas spotkania zapoznawczego, że nie chciał się z nią rozstać.
Więc oczywiście piłka pojechała z nim do domu.
Bo czasami trzeba po prostu zaakceptować, że pies podjął decyzję. 😂❤️
---
🐾 I wreszcie wrócili Bruno i Aleks…
A później ponownie wróciła Muszka.
I właśnie wtedy dotarło do mnie, jak bardzo zmieniła się moja petsitterska rzeczywistość od stycznia.
Pierwsza klientka.
Pierwsze spacery.
Pierwsze emocje.
A potem kolejne psy, kolejne doświadczenia i pierwsze powroty.
---
🐱 A na końcu pojawiły się Filip i Andzia
Moje pierwsze kocie zlecenie. ❤️
Filip — przekochany kot, który uwielbia pieszczoty i który zupełnie skradł moje serce.
Andzia była trochę bardziej wycofana, ale potrzebowała po prostu więcej czasu.
Ostatecznie również uznała, że głaski od cioci nie są takie złe. 😉
I tak moja petsitterska historia zaczęła wychodzić poza psi świat.
Bo choć psy zajmują ogromne miejsce w moim sercu, chcę rozwijać się jako petsitterka zwierząt domowych — psów, kotów i innych domowych pupili. 🐶🐱🐹🐰🐾
---
Patrzę dzisiaj na tę chronologiczną listę:
Muszka → Bruno i Aleks → Luna → Karmel → Azor → F**a → Leoś → Boni → Kakorin → Bruno i Aleks → Muszka → Filip i Andzia.
I wiem, że to nie jest po prostu lista moich podopiecznych.
To kawałek mojej historii. ❤️
Każdy z nich był inny.
Każdy miał swój charakter, swoje potrzeby, swoje przyzwyczajenia i swój sposób okazywania emocji.
Jedne zwierzaki od razu szukały kontaktu.
Inne potrzebowały czasu.
Jedne chciały się bawić.
Inne najbardziej potrzebowały spokoju.
A ja z każdym kolejnym podopiecznym uczę się coraz lepiej słuchać tego, co próbują mi powiedzieć swoim zachowaniem.
I chyba właśnie to jest dla mnie najważniejsze w petsittingu.
Nie traktować zwierzęcia jak kolejnego zlecenia.
Tylko zobaczyć w nim konkretnego małego człowieka… no dobrze, zwierzaka. 😉❤️
Z jego własną historią, charakterem i potrzebami.
Nie sposób pokazać tutaj wszystkich zdjęć i opowiedzieć wszystkich historii.
Dlatego jeśli jesteś ciekawy/ciekawa konkretnego podopiecznego, na mojej stronie znajdziesz również osobne posty o moich zwierzęcych przyjaciołach. 🐾
A jeśli dotarłeś/dotarłaś aż tutaj — dziękuję. ❤️
Mam nadzieję, że po przeczytaniu tej historii trochę lepiej rozumiesz, dlaczego petsitting stał się dla mnie czymś więcej niż tylko pracą.
🐾 A może Twój pupil będzie kolejnym rozdziałem tej historii?
Jeśli szukasz kogoś, komu możesz powierzyć swojego zwierzaka podczas swojej nieobecności — psa, kota czy innego domowego pupila — napisz do mnie.
Chętnie poznam Waszą historię i potrzeby Waszego małego (albo całkiem dużego 😉) przyjaciela.
Być może właśnie z tego pierwszego spotkania zacznie się kolejna piękna przyjaźń. ❤️
A jeśli jesteś tutaj pierwszy raz i chcesz dowiedzieć się kim jestem, jak zaczęła się moja przygoda z petsittingiem, jakie mam doświadczenie i jak podchodzę do opieki nad zwierzętami, zapraszam Cię do przeczytania mojego pierwszego posta o mnie.
👇 Kliknij w link i poznaj mnie bliżej:
"Mój pierwszy post – poznaj bliżej Petsitter Basię 🐾" (https://www.facebook.com/share/p/1EWWHnTkCC/)
Może już niedługo to właśnie Twój pupil dołączy do tej historii i zostawi po sobie kolejny wyjątkowy ślad w moim sercu. 🐶🐱🐹🐰🐾❤️
Petsitter Basia
Sosnowiec i okolice