18/03/2026
!!!Uwaga - szukamy świadków, osób które wpłaciły kobiecie pieniądze!!! Każdego kto przekazal jej pieniądze prosimy o kontakt "
W grudniu krążyły w mediach społecznościowych zdjecia kota z poparzonymi łapkami . Jego właścicielka - białorusinka ,prosiła o pieniądze na leczenie, twierdząc że kot wpadł do substancji chemicznej , doznał ciężkich poparzeń i leczenie pochłonęło ogromną kwotę . Wiele osób oferowało transport do weta czy opłacenie wizyty . Jednak jedyną formą pomocy, jaką przyjmowała to pomoc finansowa (BLIK) lub maści (pozostawione w umówionym miejscu, nie chciała się spotkać). Mamy informacje , że wciąż prosiła o BLIKI ,ale nie wiemy ile osób przelało jej pieniądze. Z pomocy weterynaryjnej nie skorzystała, chociaż próbowała uśpić czujność osób zaangażowanych w sprawę właśnie poprzez deklaracje wizyty u weterynarza, które okazały się nieprawdziwe.
Sprawa wróciła w marcu tego roku, wraz z kolejną prośbą o pieniądze na leczenie oraz zdjęciami poparzonego kota. Także w tym przypadku wiele osób prywatnych oraz fundacji proponowało jej bezpośrednio pokrycie kosztów leczenia . Po raz kolejny kot nie uzyskał pomocy weterynaryjnej i niewyobrażalnie cierpiał.
W dniu 16.03.2026 przeprowadzona została interwencja w asyście Policji. Kilka dni wcześniej udało sie uzyskać adres i wspólnie z wolontariuszkami Agapeanimali oraz policjantami weszliśmy do mieszkania.
Chociaż melina to lepsze określenie. Wszędzie śmieci , butelki, odchody , wymiociny... smród niewyobrażalny.
Drzwi otworzył odurzony facet , który skłamał, że w mieszkaniu jest sam . Wpuścił nas jednak i w kolejnym pomieszczeniu zastaliśmy równie mocno otumanioną właścicielkę kota . To co działo się potem to patologia w najczystszej postaci - odmowa okazania dokumentu tożsamości, ubrania się , napaść słowna i fizyczna na policjantów, wulgaryzmy i obnażanie się...
I w tym patologicznym mieszkaniu była ona - Misza, okaleczona kotka . 4 kończyny poparzone, jedna krwawiąca i kikut ogona. Wszystko oblepione ropą i brudem ... Ogon w tym stanie juz nadaje sie do amputacji . Czy uda się uratować łapkę? Nie wiemy...
Od grudnia cierpiała. Od grudnia musiała stąpać poparzonymi łapkami i krwawiła. Znęcanie w czystej postaci.
Ta kobieta żyje w melinie , odurzona, agresywna i nieobliczalna. Absolutnie żadne zwierzę nie powinno być pod jej opieką. A pieniądze które zbierała? Na co poszły? Chyba nie trzeba mówić tego głośno.
W związku z tym kotka została zabrana , zawiadomienie o znęcanie złożone.
Czeka nas walka o to aby Misza nie była kaleką a jej dotychczasowa " opiekunka " miala zakaz posiadania zwierząt.
Każdy kto chce dołożyć cegiełkę na leczenie może zrobic to tutaj 👇
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/fundacjabahati