12/09/2026
Dziś, kiedy większość z nas jeszcze spała, około 3:00 w nocy w Pajęcznie zaczął się targ koni. Ciężarówki, handlarze i konie przywożone z różnych miejsc, często już wycieńczone, odwodnione, poranione, chore albo zwyczajnie przerażone. Zwierzęta, które zamiast troski dostają krzyk, szarpanie, przepychanie i traktowanie jak kolejny towar do sprzedania. Dla jednych „tradycja”, dla innych biznes. A dla części tych koni może to być początek ostatniej podróży- do rzeźni.
I nie mówcie, że „tak było zawsze”. Właśnie dlatego, że było, nie oznacza, że nadal musi być. Koń nie rozumie ceny za kilogram. Rozumie strach, czuję ból, wie kiedy człowiek robi mu krzywdę.
Pajęczno nie jest wyjątkiem… W Polsce wciąż istnieją miejsca, w których żywe, czujące zwierzę sprowadza się do towaru, który można kupić, upodlić do granic możliwości, sprzedać i wysłać dalej na mięso. A kiedy dochodzi do przemocy, słyszymy: „incydent”. Ile tych „incydentów” musi się wydarzyć, żebyśmy przestali udawać, że problemu nie ma?
Tym bardziej boli, że jeszcze kilka lat temu w Pajęcznie padały głosy, że zamiast handlu końmi powinno być wydarzenie dla ich miłośników. Dziś znów mamy targ.
Więc pytamy wprost: ile jeszcze razy będziemy nazywać cierpienie tradycją?
Koń nie jest rzeczą, nie jest kilogramem mięsa, nie jest towarem.
A jeśli potrafimy patrzeć na przerażone, poranione zwierzę i powiedzieć „taki jest handel”, to problemem nie jest już tylko to, jak traktujemy konie. To nie jest tylko porażka moralna- to jest również porażka Państwa.
Nie udawajmy, że problemu nie ma! Przestańmy odwracać wzrok!