19/08/2026
Dzisiaj mija drugi tydzień od przyjazdu Kajtka do mnie.
Robi ogromne postępy.
Panicznie bał się wszystkiego, każde najmniejsze puknięcie, stuknięcie powodowało u niego panikę, każdy ruch, każdy dźwięk - niezależnie od tego czy był w pomieszczeniu, czy na zewnątrz. W ogrodzie nawet na dźwięk spadającej z drzewa szyszki zrywał się w panice i biegł schować się za krzakiem w najdalszym kącie ogrodu - tam już zostawał.
Długa, długa droga jeszcze przed nim, ale ... 😁
Powoli odkrywa, że świat i człowiek to może być fajne doświadczenie. Jest w nim coraz więcej ciekawości, coraz więcej odwagi, coraz chętniej przełamuje swoje lęki, w ogrodzie nie chowa się już w kącie, tupta sobie wzdłuż ogrodzenia, coraz częściej wychodząc gdzieś na środek coś powąchać, zawsze wraca do mnie, ale nie potrafi się jeszcze sam koło mnie zatrzymać, muszę go zawołać - dopiero wtedy staje koło mnie.
Przybiera na wadze, choć tego wcale po nim jeszcze nie widać, ale dzisiaj poluzowałam obrożę o jedną dziurkę.
Nie rzuca się już tak histerycznie na jedzenie, na początku był w stanie zjeść każdą ilość, którą mu się podało.
Teraz już nie. Co ciekawe zostawia jedzenie w misce, ale nigdy nie rezygnuje z jedzenia z ręki.
Kiedy ćwiczymy i zrobi coś szczególnie dla siebie trudnego odchodzi ode mnie, a potem robi rundkę honorową po ogrodzie momentami podbiegając sobie i pomerdując ogonkiem sam do siebie. Wygląda to jakby wykonywał swój taniec dumy i radości, że taki z niego dzielny gość. 😁
Kajtek jest starszym psem, przez weterynarza ocenionym na jakieś 10-11 lat. Jak widać to nie były dobre lata.
Mam szczerą nadzieję, że znajdzie dobry dom i kochających ludzi, że przekona się, że świat potrafi być naprawdę fajnym miejscem.