22/04/2025
Cześć! Jestem Monika – czyli kilka słów o mnie.
Koty to nie tylko część mojego życia – to jego sens, rytm i codzienność.
Na co dzień mieszkam z trójką własnych, cudownych mruczków oraz z tak zwanymi „tymczaskami” – od lat prowadzę dom tymczasowy dla kotów w potrzebie. Trafiają do mnie bezdomne, chore, często przestraszone lub dzikie zwierzaki, które wymagają nie tylko karmienia i czystej kuwety, ale przede wszystkim troski, cierpliwości i czułości. Opiekuję się nimi, uczę ufać człowiekowi i pomagam znaleźć im domy – dając im szansę na nowy, lepszy start.
Moja kocia historia zaczęła się w 2017 roku, gdy rozpoczęłam wolontariat w fundacji zajmującej się ratowaniem bezdomnych kotów. Od tamtej pory miałam pod opieką dziesiątki mruczków – zdrowych, chorych, młodych, starszych, oswojonych i tych, które dopiero uczyły się dotyku dłoni. Dzięki empatii, cierpliwości i doświadczeniu potrafię dotrzeć nawet do tych najbardziej zamkniętych w sobie.
Spędziłam pięć lat pracując w fundacyjnym szpitaliku, gdzie opiekowałam się kotami w ciężkim stanie – wymagającymi leczenia, karmienia co kilka godzin, specjalistycznego żywienia, pielęgnacji ran czy podawania kroplówek.
Przez moje ręce przeszły koty z:
– przewlekłą niewydolnością nerek,
– IBD (nieswoistym zapaleniem jelit),
– chorobami trzustki, wątroby i tarczycy,
– alergiami, nadciśnieniem, po operacjach i z traumami.
Mam doświadczenie z kotami wycofanymi, lękliwymi, agresywnymi, zdziczałymi – tymi, których inni czasem się boją. Opieka nad takim zwierzakiem to dla mnie po prostu inne wyzwanie, inny sposób na okazanie troski.
Potrafię podawać leki do pyszczka nawet najbardziej krnąbrnym kocurom, zakraplać oczy, podawać kroplówki podskórne i zastrzyki. Znam się na przemywaniu ran, nebulizacji, a nawet obsłudze pompy infuzyjnej.
Wiem, że każdy kot jest inny. Każdy potrzebuje czegoś innego – i to właśnie jest najpiękniejsze.
Jeśli szukasz osoby, która zrozumie Twojego pupila bez słów, zadba o jego komfort i zdrowie, a przy tym będzie szanować jego charakter i granice – napisz do mnie.
Nie mogę przyjąć pod swój dach Twojego pupila – mój dom to azyl dla moich kotów. Ale mogę przyjechać do Ciebie i zaopiekować się Twoim kotem tak, jak robię to od lat – z pełnym zaangażowaniem, spokojem i profesjonalizmem.