20/09/2026
Sprzeciwiam się pomysłowi DIOZ ⛔️ o wypuszczeniu pracujących nad Morskim Okiem koni "na wolność" do Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Filmik zrobiłem trochę z przymrużeniem oka, by pokazać schematy myślowe ludzi. Pies = dom człowiek, opieka, nie poradzi sobie w lesie, coś zrobi mu tam krzywdę, dopadną go choroby, koń = wolność w lesie, galop ku tęczy. Problemy, o ktorych myślimy w przypadku psa i kota nagle nie istnieją.
1. Koń zimnokrwisty to koń domowy, nie koń dziki. Tak samo jak yorkshire terrier, jamnik, rottweiler to nie pies dingo czy wilk.
2. Koń zimnokrwisty został wyhodowany przez ludzi do pracy w polu. W związku z tym:
3. Bardzo dobrze wykorzystuje paszę - bardzo szybko tyje. Przez to jest bardziej narażony na związane z tym choroby - kolkę, ochwat, zespół metaboliczny. Nie wyobrażam sobie nagłego wypuszczenia takich koni na bujną, zieloną trawę!
4. Istnieją w Polsce rasy, które dużo lepiej przystosowane są do życia w naturze - hucuły, koniki polskie.
5. Koń wychowany z człowiekiem nie musiał nigdy szukać pożywienia, uciekać przed drapieżnikami. Za to jest przyzwyczajony do samochodów, autobusów, ulicy. Nie boi się ich i ich nie unika.
6. Każda zmiana paszy musi być wprowadzana u konia stopniowo. Wyobraź sobie, że każesz swojemu psu z dnia na dzień jeść mięso upolowanego dzika zamiast od 2 lat mu podawanej weterynaryjnej karmy "niskotłuszczowej gastro plus hipoalergicznej z mięsa kangura".
7. "Wolność" i dzikość to nie raj i galop ku tęczy. To również choroby zakaźne, które mogą dziesiątkować całe stada, pasożyty, natarczywe muchy, drapieżniki, a zimą nawet brak jedzenia. Zwierzęta niekoniecznie dożywają sędziwego wieku. Nie znaczy to, że zwierzęta nie mogą żyć w dziczy, to byłby absurd! Ale w przypadku koni bez przerwy tę dzikość idealizujemy!
8. Konie zimnokrwiste często były w gospodarstwach szanowane, oszczędzane, dobrze traktowane. Koń był drogi, zapewniał byt rodzinom. Skąd urodziło się w głowie aktywistów przekonanie, że konie nie lubią swoich ludzi, inaczej niż psy czy koty? Że człowiek to dla nich wyłącznie ciemiężyciel? Pies dla naszego towarzystwa również ponosi pewne ograniczenia wolności (wstrzymywanie potrzeb fizjologicznych, smycz). Kot także (mieszkanie w domu, niemozliwosc polowania). Ale to jakoś spoko, a nawet trzeba a tamto źle.
Wiadomo, że konie najbardziej potrzebują stada, innych koni. Ale skąd pomysł, że czlowiek jest im obojętny? Dlaczego aktywiści odmawiają koniom prawa do swojego człowieka? Bardzo często moje konie biegną do mnie na padoku, przytulają się, kiedy były w obcym miejscu uspokajały się w mojej obecności. Jeśli się czegoś boją to mimo wszystko pójdą w tym kierunku, jeśli ja pójdę pierwszy. Nie jestem dla nich jedynie automatem do karmienia.
"Ziemniaki" w Polsce hoduje się niestety głównie na mięso. Sam mam 2 Polskie Konie Zimnokrwiste. Są cudownymi przyjaciółmi, do tańca i do różańca - są ciekawskie, spokojne, mogą pracować w bryczce, pod siodłem, być mistrzami jazdy bez oglowia i odwagi w terenie. I naprawdę potrafią przywiązać się do swojego opiekuna.
Kontrola weterynaryjna, kontrola czasu pracy - tak. Dla wyrzucania do lasu stanowcze NIE.