29/09/2026
Dlaczego suchej karmie dla kotów mówimy „nie”?
Kot jest bezwzględnym mięsożercą, a jego fizjologia jest przystosowana do pobierania dużej części wody razem z pokarmem. I właśnie dlatego sucha karma nie jest dla mnie dobrym wyborem jako podstawa codziennego żywienia kota.
Pierwszy problem to bardzo niska zawartość wody. Koty z natury mają stosunkowo słabo rozwinięty mechanizm pragnienia i nie zawsze są w stanie uzupełnić niedobór płynów samym piciem z miski. Przy karmie mokrej znaczną część potrzebnej wody pobierają razem z posiłkiem.
Druga kwestia to skład. W karmach suchych udział węglowodanów bywa wyraźnie wyższy niż w karmach mokrych, ponieważ są one potrzebne także technologicznie do uzyskania odpowiedniej struktury granulki. Tymczasem kot nie ma żywieniowego zapotrzebowania na węglowodany jako niezbędny składnik diety.
Warto też zwracać uwagę na białko. Nie tylko na jego procent na etykiecie, ale również na jego pochodzenie i jakość. U kota, jako bezwzględnego mięsożercy, podstawą diety powinny być przede wszystkim składniki pochodzenia zwierzęcego.
Kolejna kwestia to fosfor. W części karm suchych jego zawartość może być wysoka, co ma szczególne znaczenie u kotów starszych oraz tych z problemami nerkowymi.
I jeszcze kaloryczność. Sucha karma jest bardzo skoncentrowana energetycznie. Niewielka objętość dostarcza sporo kalorii, dlatego łatwo przekroczyć dzienne zapotrzebowanie kota, szczególnie gdy karma stoi w misce przez cały dzień i jest dosypywana „na oko”.
Dlatego jako podstawę codziennego żywienia kota zdecydowanie wybieram dobrze zbilansowaną karmę mokrą: z wysokim udziałem składników pochodzenia zwierzęcego, odpowiednią ilością białka i przede wszystkim dużą zawartością wody.
Bo przy żywieniu kota warto patrzeć nie tylko na to, co mieści się w normach, ale przede wszystkim na to, co jest zgodne z jego fizjologią.