12/05/2026
Kolejny kot zginął dziś pod kołami samochodu.
Nikt nie zdążył pomóc. Kolejne życie zakończyło się w bólu i strachu.
I niestety — to nie jest „wypadek”, którego nie dało się przewidzieć. To efekt ludzkiej nieodpowiedzialności.
W Polsce pod kołami samochodów giną rocznie dziesiątki tysięcy zwierząt. Szacuje się, że samych jeży ginie ponad 40 tysięcy rocznie. Giną koty, psy, sarny, lisy, ptaki.
A ile zwierząt nikt nigdy nie policzył? Ile umiera gdzieś w rowie, w cierpieniu, samotnie?
Dlatego trzeba powiedzieć to jasno:
KOT TO ZWIERZĘ DOMOWE.
Jak sama nazwa wskazuje — nie powinien być „kotem wychodzącym”.
Teksty typu:
„kot chodzi własnymi ścieżkami”,
„kot sobie poradzi”,
„taka jest natura”,
„selekcja naturalna”
— nie mają nic wspólnego z odpowiedzialnością ani wiedzą.
To wygodne usprawiedliwianie tragedii.
Kot wychodzący jest narażony każdego dnia na:
– śmierć pod kołami samochodów,
– otrucia,
– pogryzienia,
– choroby zakaźne,
– okrucieństwo ludzi,
– zaginięcia i powolne umieranie bez pomocy.
A później słyszymy:
„przecież był szczęśliwy”.
Nie.
Zwierzę nie musi ginąć na ulicy, żeby „żyć zgodnie z naturą”.
Największą odpowiedzialność ponosimy MY — ludzie.
To my rozmnażamy zwierzęta bez kontroli.
To my wypuszczamy koty.
To my ignorujemy problem bezdomności.
To my odwracamy wzrok.
Dlatego obowiązkowa kastracja i sterylizacja zwierząt są tak ważne.
To nie „fanaberia”.
To realne ograniczanie cierpienia i śmierci.
Bo każdy kolejny niekastrowany kot to kolejne mioty, kolejne bezdomne zwierzęta i kolejne tragedie pod kołami samochodów.
Czasy „jakoś to będzie” powinny skończyć się dawno temu.
Empatia i odpowiedzialność nie są „przesadą”. Są minimum człowieczeństwa.
Jeśli chcesz wspierać nasze działania:
pomagam.pl/rf7ck6