09/06/2026
O tym,że selekcja naturalna jest jednym z mechanizmów utrzymania lub wyginięcia gatunku nikomu tłumaczyć nie trzeba. Osobniki słabe, niedostosowane, urodzone\wyklute z wadami czy uszkodzeniami są skazane na eksterminację, natomiast przeżywają te najsilniejsze, które natura wyposażyła w dobre geny i mocny instynkt przetrwania. Ma to miejsce nie tylko w naturze ale też w hodowlach. Chów wsobny, który często ma powielać jakieś szczególne cechy osłabia pop**ację, dopuszczanie młodych nie w pełni dojrzałych samic do rozrodu ( w naturze tez do tego dochodzi!) może skutkować śmiercią lub kalectwem niedojrzałej matki. Ale co w przypadku, gdy już do takiej sytuacji dojdzie? Albo gdy zdarzy się inny wypadek teoretycznie przekreślający sukces hodowlany? Czy pozwalamy na naturalne odejście lub pomagamy stosując eutanazję ?Czy stosujemy zasadę - ratować nade wszystko, mając nadzieję,że mimo kalectwa czy deficytów zwierzę będzie się „miało dobrze”? A co jeżeli do szczęśliwego zakończenia potrzeba jedynie odrobiny pomysłu hodowcy i dobrych warunków?....Oczywiście mówię wyłącznie o żółwiach.
Carbonarie...skorupy, które przyprawiły mnie o dziesiątki nieprzespanych godzin, nerwów, liczone już w tysiącach kilometrów podroży do ulubionej warszawskiej kliniki weterynaryjnej...i które rozkochały mnie w sobie rzecz jasna bez wzajemności., nie pozwalając definitywnie zamknąć rozdziału południowoamerykańskiego. Jaja żabuti są dosyć spore, biorąc pod uwagę ich ilość i masę ciała samicy w porównaniu z innymi średnimi żółwiami. Samica kopie spory dołek, tak aby zmieściło się w nim 5-6 jaj o łącznej masie 220-250gram. (dla porównania na zdjęciu z jajem kurzym)Ale czasami ciasnota, lub zbytnia dokładność matki by upchnąć ściśle jaja, doprowadza do ich popękania. W zależności od uszkodzenia w naturze j**o gnije, rozlewa po innych, powodując ich psucie lub wabiąc aromatem drapieżniki zjadające cały znios. J***o, które pęknie przy składaniu w warunkach kontrolowanych można uratować, jeżeli oczywiście (patrz wyżej) weźmiemy pod uwagę ewentualne konsekwencje. Rozbite idą do kosza. Jeżeli pęknięcie dotyczy tylko skorupy a nie znajdującej się pod nią cienkiej membrany, to jest szansa na dobre zakończenie. Tak właśnie było z trzema żółwiami, które udało mi się wyinkubować z uszkodzonych jaj. Był to swojego rodzaju eksperyment pokazujący drogę do ocalenia dla innych jaj, bardziej zagrożonych i cenniejszych gatunków żółwi. Na zdjęciach to nie jaja z nowotworem, tylko oczyszczone z ziemi, delikatnie umyte, pokryte mieszanką wosku i kitu pszczelego popękane skorupki. Jest tez jedno zabezpieczone zwykłą parafiną. Do osłonienia ubytków w skorupce świetnie nadaje się Granuflex stosowany u ludzi na rany i odleżyny. W efekcie po 4 miesiącach wyklute zdrowe i piękne młode wisienkowe żabutki., Są idealne...
Komu będzie po drodze, może je zobaczyć w Opolu 14 czerwca na chętnie opowiem o nich i koniecznych do utrzymania warunkach. Zapraszam do stoiska .
Zresztą...o żółwiach mogę gadać bez końca....