28/05/2026
„Macie tyle psów, to pewnie dużo zarabiacie na tej hodowli!”
No myślę, że gdyby to był taki zarobek, to każdy hodowałby sobie pieski i był milionerem. A prawda jest taka, że raczej najpierw powinieneś być milionerem, a później hodować psy, bo niejeden już poszedł z torbami, mając zwierzęta domowe.
1. Najbardziej szokujące — na wystawach nic nie zarabiamy! Ba! My za nie płacimy KUPĘ kasy.
Zgłoszenie każdego psa kosztuje. W Polsce zazwyczaj jest to 180 zł za jednego psa na jeden dzień wystawy (zazwyczaj jedzie się na 2 dni i raczej z więcej niż jednym psem). Do tego koszty dojazdu, czasem noclegu, jeśli to gdzieś dalej. No i zakładając najbardziej optymistyczny scenariusz — że któryś z psów wygra konkurencję finałową — może dostać jakieś smaczki, karmę, legowisko czy akcesoria (czasem to jeden worek karmy za 200 zł, który starczy w hodowli na tydzień…). Na większości wystaw jednak musimy cieszyć się zwycięstwem na ringu, dostając mały metalowy medal albo rozetę za jakieś 30 złotych przy zakupie hurtowym.
Wystawy za granicą to już w ogóle kosztowy kosmos.
2. Koszty utrzymania psów:
- karma. Nie najniższej jakości, więc i cena nie jest najniższa.
- weterynarz. Kto był ze zwierzakiem u weta, nawet na zwykłej wizycie kontrolnej czy szczepieniu, wie, że rocznie idzie to w setki złotych. A teraz pomnóżcie to razy ilość psów w domu hodowcy.
- zabawki i legowiska. Na czymś ten pies musi spać, czymś się bawić, bo inaczej mielibyśmy wszystkie meble do wymiany co miesiąc. To też nie są małe kwoty, nawet licząc, że kupujemy nowe co jakieś 3 miesiące.
- akcesoria i grooming. Nawet jak nie jedziemy na wystawę, to psa trzeba wyczesać. Wykąpać jakimś szamponem. Zabezpieczyć odżywką, żeby włos był zdrowy, łatwiejszy do ogarnięcia i dłużej czysty. A profesjonalne kosmetyki dla psów potrafią kosztować nawet 1000 zł za butelkę (tak, 3x0).
3. Cena szczeniąt to nie jest nasz zysk.
Zanim przeczytasz dalej — jeśli nie jesteś hodowcą — obstaw, ile może wynosić taki KOSZT szczeniaka dla hodowcy (krycie, poród, utrzymanie itd.) i napisz w komentarzu. Dla pierwszej osoby, która trafi, wyślemy mały upominek.
Nie jest to niestety koszt samego „krycia suki”. Musimy wliczyć też utrzymanie szczeniaka — a to nie różni się dużo od utrzymania dorosłego psa. Do tego opieka weterynaryjna: pierwsze szczepienia (w liczbie mnogiej), odrobaczenia, paszport, jeśli wyrabiamy, wyprawka, zabawki, które szczeniak unicestwi…
A przecież zdarzają się też nieszczęścia, częściej niż może się wydawać, takie jak choroba, która zabije część miotu.
4. Ciągła nauka
Choć to nie do końca powinno się liczyć, bo wiedza jest zawsze bezcenna. To nasze hobby i największa pasja, której zawsze chętnie się poświęcamy.
My, subiektywnie, podziwiamy hodowców, którzy są „na plus”, hodując psy — bo zazwyczaj można się cieszyć, gdy wyjdzie się na „0”.
Więc dziękujemy, jeśli doczytałeś chociaż ten tekst, i będziemy wdzięczni za lajka i komentarz — to ogromne docenienie naszej pracy.