22/07/2026
Czy pies zawsze chce sam podejmować decyzje? O mitach "całkowitej wolności"
Często czytam w sieci, jak ważne jest, by pies o wszystkim decydował sam. Że chodzenie na smyczy to zniewolenie i ścisła kontrola, a puszczenie psa luzem – mądrość i dawanie mu wolności. Słyszę też, że psy powinny bez ograniczeń i na własną rękę „dogadywać się” z innymi psami.
Tylko czy wszystko w psim świecie jest takie czarno-białe?
No nie.
Kto mnie zna, ten wie, że lubię przede wszystkim samodzielnie myślące psy. Nie fascynują mnie psy, wykonujące milion komend. Ale przejdźmy do brzegu – jak to jest z tą smyczą i kontrolą?
Smycz czy długa linka, jeśli są dobrze wprowadzone, nie są dla psa żadnym problemem. Co więcej, bardzo często bywają dla niego ratunkiem i wsparciem.
Kiedy kontrola przynosi ulgę?
Jeden z moich obecnych psów to młody, dorastający samiec, u którego buzują hormony. Kiedy pozwalam mu na dłuższą komunikację z innymi, równie dorosłymi jajecznymi samcami i widzę, że w pewnym momencie poziom jego wytrzymałości się zmniejsza, zapinam go na smycz. I wiecie co? On odczuwa wtedy wyraźną ulgę.
Dlaczego?
Bo w tym momencie zdejmuję z niego trudne zadanie. On już sam nie musi podejmować ciężkich decyzji i kombinować, jak się zachować. Może w końcu odpuścić, bo widzi, że to ja przejmuję kontrolę i odpowiedzialność za sytuację.
Pies lubi być samodzielny, to jasne. Ale jeśli nałożymy na niego odpowiedzialność za wszystko przez 24 godziny na dobę, zwłaszcza jak pies jest jeszcze młody, niedoświadczony a hormony i testosteron zalewają mu mózg, to zamiast pewnego siebie zwierzaka dostaniemy psa sfrustrowanego, zestresowanego i reaktywnego. On po prostu poczuje się tym przytłoczony.
Smycz jako poczucie bezpieczeństwa.
Kolejny przykład z moich obserwacji.
Zawody noseworkowe i pies, który startuje po raz pierwszy. Nowe środowisko, obce zapachy, mnóstwo emocji – sytuacja dla psa bardzo trudna. Pies wychodzi na ring bez smyczy i kompletnie nie może się skupić. Chaos dookoła go przerasta, nie potrafi wejść w pracę węchową. Wtedy przewodnik zapina go na linkę. Efekt? Pies nagle rusza do pracy pewnie i zdecydowanie. Dlaczego tak się stało? Bo ta linka dała mu jasny sygnał: „twój człowiek jest blisko, masz w nim oparcie, jesteś bezpieczny”
Autonomia tak, ale ze wsparciem.
Dawanie psu wolności i możliwości wyboru jest super – na przykład na luźnym spacerze, gdzie sam wybiera, który krzaczek chce powąchać.. Jednak w trudnych sytuacjach społecznych czy zadaniowych, brak jakichkolwiek ram nie jest wolnością. Jest zostawieniem psa samemu sobie z problemem, który go przerasta. Mądre przejęcie kontroli/wsparcia przez przewodnika to nie więzienie – to najlepsze, co możemy zrobić dla komfortu psychicznego naszego psa.