Na balansie - Centrum Szkolenia Psów

Na balansie - Centrum Szkolenia Psów Centrum Budowania Relacji z Psem
*praca węchowa
*praca ze szczeniakami
*warsztaty i obozy
Miejsce: okolice Wrocławia i Oleśnicy

W niedzielę na Zawodach o Puchar Boruty w Zielonej Górze Tola w klasie 2 zdobyła złoto w kategorii przedmioty, a w ogóln...
31/08/2026

W niedzielę na Zawodach o Puchar Boruty w Zielonej Górze Tola w klasie 2 zdobyła złoto w kategorii przedmioty, a w ogólnej klasyfikacji 7 miejsce na 19 zespołów.

A co jest najciekawszego w 2 klasie Nosework Europa? 🐾
Krótko: całkowity brak schematów i test na absolutne zaufanie. Z czym mierzymy się na ringu?
👉 Pełna niewiadoma:
Próbek może być od 1 do 5... .
👉 Wielka odpowiedzialność:
To przewodnik decyduje o końcu pracy, zgłaszając sędziemu „pusto”.
👉 Czas:
Maksymalnie 6 minut na ring.
👉 Rozproszenia:
Zapachy zwodnicze (jedzenie, przyprawy, zapachy innych zwierząt).

Tutaj nie ma miejsca na przypadek. Liczy się handling, znajomość teorii zapachu i przede wszystkim – czytanie swojego psa.

Z zawodów na zawody widzę, jak budujemy z Tolą coś niezwykłego. Ona staje się wytrwalsza i wybacza moje błędy 😉 , a ja... śmieję się z jej ringowych głupotek (jak wypicie pół basenu w trakcie pracy 🤣).

Nosework i zawody to dla nas coś więcej niż sport – to nasza relacja. ❤️
Nosework Europa

Moje psy, czyli o sztuce czytania psiej natury bez różowych okularówJakie są moje psy w relacjach z innymi czworonogami?...
26/08/2026

Moje psy, czyli o sztuce czytania psiej natury bez różowych okularów
Jakie są moje psy w relacjach z innymi czworonogami? Krótko i bez owijania w bawełnę: są po prostu psami. I o tym przede wszystkim trzeba pamiętać. Nie zawsze są mili, nie mają obowiązku kochać całego świata i – wbrew powszechnym mitom – nie muszą witać się z każdym napotkanym na spacerze psem 😉. Zarówno Tola, jak i Bazyl, są niezwykle czytelni w swojej komunikacji. Wysyłają jasne, klarowne sygnały i tego samego oczekują od innych. Tola to pod tym względem prawdziwa purystka. Jeśli inny pies nie rozumie lub ignoruje jej komunikaty i bezczelnie przekracza jej granice, sprawa kończy się szybko – delikwent zostaje „zglebowany”. Co ciekawe, Tola ma w sobie ogromne pokłady empatii dla słabszych. Całkowicie odpuszcza małym pieskom oraz tym, które wzrostem sięgają poniżej jej grzbietu. Jest też niesamowitym wsparciem dla psów lękowych i wrażliwych. Przy niej czują się bezpiecznie, pewnie i chętnie się od niej uczą.Wobec rówieśników, psów równych jej gabarytami lub większych, nie ma jednak litości. Często wystarczy jej samo spojrzenie, by zatrzymać intruza w miejscu lub go przesunąć. Ma swoje stałe, sprawdzone towarzystwo, a nowo poznane psy są dla niej po prostu średnio atrakcyjne. A jeśli któryś z nich odważy się jej pogrozić? Cóż, Tola ma wtedy duży problem z odpuszczeniem. Najchętniej poszłaby na stronę i załatwiła sprawę do końca 😉. Czy jej na to pozwalam? Oczywiście, że nie. Obserwując ją i jej czytelną komunikację początkowo pozwalałam jej na wiele na tym polu – dziś myślę, że nawet na zbyt wiele 😉. Tola niesamowicie mocno wzmocniła się w roli klasowego „porządkowego”. Bardzo chętnie wkraczałaby w akcje, które bezpośrednio jej nie dotyczą, by poustawiać innych po kątach, ale moją rolą jest jej to uniemożliwić i zdjąć z jej barków tę odpowiedzialność. Z kolei Bazyl to mój dorastający, bardzo pewny siebie „kogucik”. On również lubi sprawdzić swoją siłę, choć na obecnym etapie – z moim lekkim wsparciem – uczy się już odpuszczać i kontrolować emocje. Oba moje psy chętnie i świadomie korzystają z zachowań demonstracyjnych i agresywnych. Kiedy działają w dwójkę, potrafią być naprawdę nieprzyjemne dla obcych psów oraz tych, których po prostu nie lubią. A mechanizm jest prosty i działa u nich wybitnie stadnie: wystarczy, że jeden z nich poczuje do kogoś niechęć, a drugi natychmiast, bez wahania dołącza do akcji. I chcę to podkreślić z całą mocą: to nie jest kwestia braku socjalizacji. To są po prostu ich charaktery, ich dojrzałość i ich natura. Dlatego tak bardzo irytuje mnie wrzucanie wszystkich psów do jednego worka i powtarzanie, że „pieski powinny biegać luzem i na spokojnie rozmawiać z każdym napotkanym pobratymcem”. No nie, tak to nie działa. Każdy pies to indywidualna historia, a my – jako ich przewodnicy – jesteśmy za nich jak i otoczenie stuprocentowo odpowiedzialni.

Motywacja u psa – czy u każdego wygląda tak samo?Zdecydowanie NIE!Psy mają swoją osobowość, wrażliwość, inną metodykę pr...
29/07/2026

Motywacja u psa – czy u każdego wygląda tak samo?
Zdecydowanie NIE!

Psy mają swoją osobowość, wrażliwość, inną metodykę pracy i nie możemy ich wrzucać do jednego worka. Nie lubię bezpośrednich porównań psów do ludzi, ale to nam, przewodnikom, najłatwiej obrazuje pewne mechanizmy. Czy człowiek introwertyczny wykazuje taką samą ekspresję w okazywaniu emocji jak ekstrawertyk?
No nie!
Zwierzęta – zupełnie jak my – rodzą się z różnym poziomem neurotyczności, stabilności emocjonalnej czy introwersji.
U psów też mamy typy bardziej wycofane, zamknięte w sobie. Taki pies nie będzie widowiskowo i ekspresyjnie cieszył się pracą z człowiekiem. Często jego zaangażowanie wyraża się w mikrosygnałach: subtelnym spojrzeniu, napięciu mięśni, skupieniu. Ale to absolutnie nie oznacza, że on nie chce pracować!
Są typy wrażliwsze i genetycznie bardziej samodzielne. W ich przypadku nauka opiera się na potrzebie posiadania kontroli nad swoimi decyzjami i środowiskiem. One nie znoszą wpychania ich w zadania na siłę. Potrzebują czasu, przestrzeni i autonomii w podjęciu decyzji. Muszą dobrze przetworzyć i zrozumieć zadanie, aby je wykonać. Kiedy wywieramy na nie zbyt dużą presję, ich układ nerwowy wchodzi w stan przestymulowania, a kora przedczołowa odpowiedzialna za myślenie dosłownie się wyłącza.
Niestety, przez brak zrozumienia tych mechanizmów, takie psy są bardzo często krzywdząco określane jako „bez motywacji”, „uparte” albo po prostu „głupie”.
Szkolenie to w gruncie rzeczy czysta ekonomia behawioralna. Pies zawsze kalkuluje bilans zysków i strat – czy wysiłek energetyczny i emocjonalny, który musi włożyć w zadanie, mu się opłaci. U psów samodzielnych i wrażliwych gigantyczną nagrodą bywa sam fakt, że człowiek odpuści presję i pozwoli im pomyśleć. To aktywuje w ich mózgu tzw. system poszukiwania (Seeking System), w którym sam proces kombinowania i dochodzenia do celu jest niezwykle satysfakcjonujący.
I tutaj kluczową rolę odgrywa przewodnik czy trener.
To my musimy mieć otwartą głowę, wyjść poza utarte schematy i jedną sztywną matrycę szkoleniową. Naszym zadaniem jest uważna obserwacja tego, co pies nam mówi i takie poprowadzenie treningu, by był on dla tego konkretnego osobnika czytelny, bezpieczny emocjonalnie i – po ludzku – opłacalny.

Na zdjęciu Douglas, bardzo wrażliwy, samodzielny typ.
Nasz kochany autystyk z ogromnym sercem do pracy węchowej.

Dzisiaj miałam niesamowitą rozmowę z moją pierwszą, wspaniałą przewodniczką, którą miałam przyjemność wprowadzić w świat...
25/07/2026

Dzisiaj miałam niesamowitą rozmowę z moją pierwszą, wspaniałą przewodniczką, którą miałam przyjemność wprowadzić w świat mantrailingu. To piękne uczucie patrzeć, jak pokochała ten sport dokładnie tak samo jak ja. Zastanawiałyśmy się wspólnie, dlaczego mantrailing bywa tak bardzo niezrozumiały dla innych – zwłaszcza dla ludzi, którzy na co dzień aktywnie działają ze swoimi psami w zupełnie innych dyscyplinach.

Doszłyśmy do jednego, bardzo ważnego wniosku. W mantrailingu najbardziej fascynująca jest sama droga, którą pokonujesz wspólnie ze swoim psem. To właśnie dzięki niej poznajesz jego unikalny świat, jego język oraz fenomenalny zmysł węchu, który dla nas, ludzi, jest w dużej mierze nieodgadniony. Jeśli kogoś ta wspólna droga w ogóle nie ciekawi, a liczy się dla niego wyłącznie suchy wynik, praca na śladzie może stać się źródłem ogromnej frustracji.

Oczywiście na treningach możemy odhaczać po kolei poszczególne elementy składające się na ślad, dodawać nowe utrudnienia czy wprowadzać rozpraszacze. W rzeczywistości jednak możemy jedynie zakładać, co się wydarzy. Technicznie staramy się przygotować psa na wszelkie trudności w terenie, ale nasza ludzka wiedza na temat możliwości psiego nosa i sposobu, w jaki pies analizuje zapachy, wciąż jest naprawdę niewielka. Dlatego nie pozostaje nam nic innego, jak tylko w tym uczestniczyć, uważnie obserwować, próbować mądrze pomóc, a potem wspólnie to analizować – i czerpać z tego całego procesu najlepszą możliwą frajdę.

A jak to wygląda u Was? Też odnajdujecie tę największą magię w samej drodze i próbie zrozumienia Waszego psa?

A na zdjęciu dumna ja i dumna Tolinka po śladku.

Moja filozofia mantrailingu, czyli jak widzę pracę zespołów tropiących:🐾praca na śladzie to praca zespołowa; za ślad odp...
23/07/2026

Moja filozofia mantrailingu, czyli jak widzę pracę zespołów tropiących:
🐾praca na śladzie to praca zespołowa; za ślad odpowiada zarówno pies jak i człowiek dlatego tak bardzo ważne jest czytanie psa, zarządzanie linką jak i znajomość chociaż podstaw teorii zapachu
🐾daję psu możliwość samodzielnego myślenia i rozpracowywania zapachu, nie blokuję psa zaraz po zejściu ze śladu; tu kłania się czytanie psa i znajomość teorii zapachu;
🐾zwracam uwagę na emocje psa; jeśli pies nie potrafi sam zrobić chwili przerwy, uczymy go zatrzymania i chwilowego resetu, aby z czystą głowa powrócił na ślad
🐾każdy pies ma inną metodę pracy na śladzie i obserwowanie tego jest dla mnie najbardziej fascynujące;
nie ma szufladkowania i zmuszania go do np. prowadzenia nosem przy ziemi (to nie jest tropienie sportowe)
🐾w mantrailingu nie ma nacisku na pracę psa u podstawy zapachu; ślady pozoranta i psa nie muszą pokrywać się w 100%, co nie oznacza, że pies nabywając doświadczenia trzyma się bardziej podstawy pomimo wcześniejszego wspomagania się górnym wiatrem czy zamiłowania do sprawdzania granicy zapachu.
🐾w mantrailingu musimy odpuścić kontrolę i to często bywa najtrudniejsze dla niektórych przewodników; to my musimy zaufać psu a wkraczamy jedynie kiedy widzimy, że pies już nie ma pomysłu na rozwiązanie zadania, potrzebuje naszego wsparcia.
🐾nie każdy ślad musi się kończyć dojściem do pozoranta, tego uczymy psa jak i przewodnika. Dążymy do tego, by sama praca na śladzie była nagrodą i przyjemnością dla psa; tak naprawdę naturalnie się tak dzieje (psy lubią węszyć ;-), jeśli przewodnik swoją presją wcześniej tego nie zepsuje.
🐾czy psy podczas pracy na śladzie mogą się załatwiać? (tu jakiś czas temu miałam gorącą dyskusję z innym trenerem) Moje zdanie jest takie, że jest to naturalne zachowanie u psa a nam daje dodatkowe komunikaty na śladzie. Może to się wiązać z samoregulacją, widzimy, że ślad jest trudny dla psa; być może będzie to odznaczanie miejsca gdzie zapachu nie ma lub prosta informacja, że w tym miejscu mamy dużo śladów innych psów czy zwierzyny.
Jeśli pies nie wyłącza się z pracy, jest to dla mnie naturalny element tropienia, nie powiązany z brakiem motywacji na śladzie.

Mantrailing to dla mnie coś znacznie więcej niż tylko podążanie za zapachem. To fascynująca podróż w głąb psiej natury i budowanie niezwykłej więzi między człowiekiem a psem.

🐾 Samoregulacja u psaDzisiaj poszłam z Bazylem na mały trening szukania zaginionego przedmiotu. Od początku widziałam, ż...
22/07/2026

🐾 Samoregulacja u psa
Dzisiaj poszłam z Bazylem na mały trening szukania zaginionego przedmiotu.
Od początku widziałam, że to nie jest jego dobry dzień. Był mocno pobudzony, a oliwy do ognia dolał owczarek niemiecki z naprzeciwka. Zazwyczaj mój pies mądrze go ignoruje, ale dzisiaj emocje wzięły górę. Ewidentny, gorszy dzień młodego.
Gdy podchodziliśmy do strefy przeszukania, Bazyl piszczał z ekscytacji i napięcia. Przez moment biłam się z myślami: „Czy ten trening ma w ogóle sens? Czy nie lepiej odpuścić?”. Postanowiłam jednak spróbować i po prostu zobaczyć, co się wydarzy.
Wysyłając go kierunkowo mlody skoczył energicznie się wytarzać (dałam mu chwilę bez ciśnienia), po chwili z taką samą ekspresją sam ruszył do przeszukania znajdując przedmiot i radośnie mi go przynosząc.
Może ktoś z Was uznałby, że nie jest to dobra praca. Dla mnie to była przepiękna, podręcznikowa obserwacja samoregulacji u psa. Bazyl nie stracił motywacji do pracy węchowej. On po prostu potrzebował zrzucić z siebie napięcie wywołane wcześniejszym pobudzeniem. Tytłanie się w trawie zadziałało jak bezpiecznik w przeciążonej sieci elektrycznej.
Praca w mantrailingu nauczyły mnie jednego: spokoju i zaufania do psa. W mantrailingu wielokrotnie widziałam, jak psy po trudnej łamigłówce węchowej potrzebują chwili na reset – by za chwilę z czystą głową wrócić na ślad. Pozwolenie psu na taką autoterapię emocjonalną sprawia, że wraca on do zadania zresetowany i gotowy do myślenia. Bez presji, krzyku i niepotrzebnego napięcia ze strony przewodnika. Praca węchowa to nie mechaniczne wykonywanie komend, to partnerstwo i czytanie emocji.
A jak to wygląda u Was? Pozwalacie swoim psom na takie „chwile dla siebie” w trakcie pracy, czy raczej trzymacie się sztywnych ram? Chętnie poczytam o Waszych obserwacjach! 👇

Czy pies zawsze chce sam podejmować decyzje? O mitach "całkowitej wolności"Często czytam w sieci, jak ważne jest, by pie...
22/07/2026

Czy pies zawsze chce sam podejmować decyzje? O mitach "całkowitej wolności"
Często czytam w sieci, jak ważne jest, by pies o wszystkim decydował sam. Że chodzenie na smyczy to zniewolenie i ścisła kontrola, a puszczenie psa luzem – mądrość i dawanie mu wolności. Słyszę też, że psy powinny bez ograniczeń i na własną rękę „dogadywać się” z innymi psami.
Tylko czy wszystko w psim świecie jest takie czarno-białe?
No nie.
Kto mnie zna, ten wie, że lubię przede wszystkim samodzielnie myślące psy. Nie fascynują mnie psy, wykonujące milion komend. Ale przejdźmy do brzegu – jak to jest z tą smyczą i kontrolą?
Smycz czy długa linka, jeśli są dobrze wprowadzone, nie są dla psa żadnym problemem. Co więcej, bardzo często bywają dla niego ratunkiem i wsparciem.
Kiedy kontrola przynosi ulgę?
Jeden z moich obecnych psów to młody, dorastający samiec, u którego buzują hormony. Kiedy pozwalam mu na dłuższą komunikację z innymi, równie dorosłymi jajecznymi samcami i widzę, że w pewnym momencie poziom jego wytrzymałości się zmniejsza, zapinam go na smycz. I wiecie co? On odczuwa wtedy wyraźną ulgę.
Dlaczego?
Bo w tym momencie zdejmuję z niego trudne zadanie. On już sam nie musi podejmować ciężkich decyzji i kombinować, jak się zachować. Może w końcu odpuścić, bo widzi, że to ja przejmuję kontrolę i odpowiedzialność za sytuację.
Pies lubi być samodzielny, to jasne. Ale jeśli nałożymy na niego odpowiedzialność za wszystko przez 24 godziny na dobę, zwłaszcza jak pies jest jeszcze młody, niedoświadczony a hormony i testosteron zalewają mu mózg, to zamiast pewnego siebie zwierzaka dostaniemy psa sfrustrowanego, zestresowanego i reaktywnego. On po prostu poczuje się tym przytłoczony.

Smycz jako poczucie bezpieczeństwa.

Kolejny przykład z moich obserwacji.
Zawody noseworkowe i pies, który startuje po raz pierwszy. Nowe środowisko, obce zapachy, mnóstwo emocji – sytuacja dla psa bardzo trudna. Pies wychodzi na ring bez smyczy i kompletnie nie może się skupić. Chaos dookoła go przerasta, nie potrafi wejść w pracę węchową. Wtedy przewodnik zapina go na linkę. Efekt? Pies nagle rusza do pracy pewnie i zdecydowanie. Dlaczego tak się stało? Bo ta linka dała mu jasny sygnał: „twój człowiek jest blisko, masz w nim oparcie, jesteś bezpieczny”
Autonomia tak, ale ze wsparciem.
Dawanie psu wolności i możliwości wyboru jest super – na przykład na luźnym spacerze, gdzie sam wybiera, który krzaczek chce powąchać.. Jednak w trudnych sytuacjach społecznych czy zadaniowych, brak jakichkolwiek ram nie jest wolnością. Jest zostawieniem psa samemu sobie z problemem, który go przerasta. Mądre przejęcie kontroli/wsparcia przez przewodnika to nie więzienie – to najlepsze, co możemy zrobić dla komfortu psychicznego naszego psa.

Adres

Motylkowa 4
Pasikurowice
55-095

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Na balansie - Centrum Szkolenia Psów umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria