16/08/2026
Oby więcej było takich ludzi i takich adopcji 🥹
W piątek wydarzyło się coś, na co czekaliśmy bardzo długo. 🥹 Do wspólnego domu pojechali Koluś i Alex. Dwa psy, które kiedyś bały się niemal wszystkiego. Kiedy do nas trafiły, nie potrafiły chodzić na smyczy. Bały się człowieka, dotyku, nowych sytuacji. Na widok obcej osoby potrafiły schować się w najdalszy kąt budy i trząść ze strachu. Miały za sobą swoją historię, której nie potrafiły nam opowiedzieć, ale ich zachowanie mówiło wystarczająco dużo. Miały za to siebie. Zżyły się niesamowicie i przez cały ten czas były dla siebie oparciem.♥️♥️ Ogrom pracy włożyła w nie nasza behawiorystka Behawiorysta/zoopsycholog/trener psów - Golden Woof Małgorzata Kopras. Krok po kroku, bez pośpiechu i bez zmuszania do czegokolwiek, budowała ich zaufanie do człowieka. Aż w końcu stało się coś, co na początku wydawało się bardzo odległe, Koluś i Alex zaczęli wychodzić na spacery z naszymi wolontariuszami. Nie ze wszystkimi, bo nadal pozostawały psami lękowymi. Ale miały swoich ludzi, którym zaufały.😍
I wtedy pojawiła się pani Dagmara.💕
Nie przyszła po psa „na już”. Nie oczekiwała, że po przekroczeniu progu domu wszystko nagle stanie się łatwe. Wiedziała, jakie psy chce adoptować i z czym wiąże się przyjęcie pod dach dwóch lękliwych zwierząt. Przez tygodnie przygotowywała swój dom właśnie pod Kolusia i Alex. Zabezpieczała go tak, aby zminimalizować ryzyko ucieczki, stworzyć im bezpieczną przestrzeń i sprawić, żeby po przyjeździe nie poczuły się osaczone przez nowe miejsce i nowych ludzi. Wiedzieliśmy o tej adopcji od dawna. Czekaliśmy tylko na moment, w którym wszystko będzie naprawdę gotowe.
I ten moment przyszedł w piątek.
Gosia osobiście zawiozła Kolusia i Alex do ich nowego domu. Chcieliśmy, aby tę najtrudniejszą podróż odbyły z człowiekiem, którego znają, lubią i któremu ufają. To właśnie ona towarzyszyła im również podczas pierwszych chwil w nowym miejscu, pomagając spokojnie rozpocząć kolejny etap ich życia. I wiemy, że to nie koniec, Pani Dagmara pozostanie z Gosią w kontakcie, bo w przypadku takich psów adopcja nie kończy pracy. Ona rozpoczyna jej zupełnie nowy rozdział.
Przed wyjazdem był jeszcze ostatni poranny spacer z Krysią i Marianem, naszymi wolontariuszami, których Koluś i Aleks dobrze znali. Dziękujemy Wam, że przyjechaliście się z nimi pożegnać i byliście częścią ich drogi do domu.😍♥️
A pani Dagmarze… trudno nam podziękować jednym zdaniem.
Dziękujemy za cierpliwość jeszcze zanim przekroczyły próg Pani domu. Za przygotowanie. Za odpowiedzialność. Za to, że nie przestraszyło Pani słowo „lękliwe”. Za to, że zobaczyła Pani w tych dwóch wycofanych psach nie problem, ale istoty, które po prostu potrzebują więcej czasu, spokoju i miłości.
Takie adopcje przypominają nam, dlaczego nigdy nie wolno skreślać żadnego psa.
Bo czasem na tego najbardziej przestraszonego, siedzącego w najdalszym kącie budy, również gdzieś czeka jego człowiek.
Trzeba tylko dać mu czas.
Koluś, Alex, powodzenia. Teraz już razem, ale po drugiej stronie schroniskowej bramy.🥹😍
Pani Dagmaro, życzymy ogromu cierpliwości, pięknych małych kroków i tego dnia, kiedy spojrzy Pani na nich i pomyśli: „oni już wiedzą, że są u siebie”.
Bo cuda naprawdę czasem się zdarzają. A w piątek wydarzyły się dwa naraz.🥹♥️🐾🐾