04/05/2026
Mamy 2026 rok. Samochody same parkują, komputery są szybsze niż kiedykolwiek, telefony wiedzą, co potrzebujemy kupić a roboty same sprzątają. Mamy niespotykany dostęp do nauki i badań.
A jednak… w świecie szkolenia psów wciąż panuje średniowiecze.
Wielu trenerów dalej opiera swoje metody na dawno obalonej teorii dominacji. Jedni trzymają dławik w dłoni i mówią wprost „Musisz mu pokazać, kto tu rządzi”, albo nie robią alpha roll (przewracają psa na plecy), czy uderzają mówiąc "Czasem musi dostać w pysk to nabierze szacunku". Drudzy kamuflują to ładnymi słowami i „bezpiecznymi narzędziami” więc pojawia się (Edycja już po publikacji: Niestety dochodzą do mnie informacje, że niektórzy "specjaliści" stosują obroże półzaciskowe źle dobrane do obwodu szyi psa, przez co ich działanie jest takie jak obroży zaciskowej. Dlatego znalazła się w tym tekście, bo warto zwrócić uwagę na to komu oddaje się psa pod szkolenie i na co zwrócić uwagę)
, czy . Tłumaczą: „To tylko korekta zachowania”, „To nie robi psu krzywdy”, „Przy profesjonalnym użyciu to tylko delikatna informacja”. Serio? 😀
Być może mają rację… z ich punktu widzenia, bo w końcu każdy inaczej definiuje „krzywdę”.
Dla wielu osób klaps w tyłek dziecka to „nic takiego”, pociągnięcie za ucho to „nie przemoc”, a podniesienie ręki na żonę to „nic wielkiego”. W końcu „chcieli dobrze”.
Chcesz krzyknąć „To antropomorfizacja! Pies to nie dziecko!”? Nawet przyznam Ci rację! 😃 To inny gatunek. Ale biologia bólu i lęku u psa jak i u człowieka jest niemal identyczna. Te same receptory, te same struktury mózgu (np. ciało migdałowate), ten sam kortyzol. Nie ma znaczenia, że pies nie ma takiego samego poziomu świadomości i narracji wewnętrznej.
Ból pełni tę samą funkcję ochronną.
Jako osoba badająca emocje psów zawodowo, nie mogę milczeć, gdy biologia jest ignorowana na rzecz marketingu narzędzi. I tu nie ma już miejsca na semantykę. Ból to ból. Jeśli świadomie zadajesz psu ból, żeby zmienić jego zachowanie, to jest to po prostu przemoc. Nieważne, jak ładnie nazwiesz to „mechaniczną korektą”, „komunikacją” czy „profesjonalną pracą”. Ból nie staje się czymś innym tylko dlatego, że trwa pół sekundy i robi to ktoś z certyfikatem 😄
Teoria dominacji nie umarła. Ona tylko zrobiła sobie lifting i założyła ładniejsze ubranka. Szkoda, że większość tych „specjalistów” nie założyła sobie kolczatki albo półzaciskowej na własną szyję. Może wtedy zrozumieliby, że ich „to tylko korekta” brzmi dokładnie jak „korekta wzroku przez uderzenie w głowę”.
Pies przestaje ciągnąć nie dlatego, że nagle „zrozumiał reguły”. Przestaje ciągnąć, bo czuje ból i chce go uniknąć. Problem zostaje, ale jest teraz ukryty pod warstwą strachu.
Wytwarzanie więzi opartej na lęku i bólu to nie jest szkolenie. To prosta droga do wyuczonej bezradności i zrujnowanej relacji. To kontynuacja mitów z poprzedniego wieku, które nauka obaliła dawno temu. Badania są bezlitosne. Metody awersyjne nie tylko nie są lepsze, ale też często pogarszają problemy behawioralne, zwiększają poziom stresu i niszczą dobrostan psa. Dr. I.J. Makowska (2018, aktualizacja 2023 przez C.M. Cavalli) pokazuje wyraźnie: urządzenia awersyjne wywołują natychmiastowe objawy stresu, których nie ma przy szkoleniu pozytywnym. Marketingowe nazwy tego nie zmieniają.
Obecnie najmodniejszym gadżetem jest cienki, „niewidoczny” dławik oraz obroża półzaciskowa z ogranicznikiem. Ta ostatnia jest genialna w marketingu, bo trener może powiedzieć „Spokojnie, ma ogranicznik, nie udusi psa” 😄. Tylko że cały sens jej działania opiera się na tym, żeby przy pociągnięciu wywołać ucisk lub lekkie podduszenie. Bo jak nie boli i nie uciska, to najzwyczajniej nie działa.
To klasyczny biologiczny szantaż. Herron i in. (2009) wykazali, że takie metody w 25% przypadków prowadzą do agresji. A niektórzy dalej mówią „no ale na 75% działa!”. To nie jest argument. To błąd logiczny na poziomie podstawówki.
Największe kłamstwo awersji brzmi tak: „Da się to zrobić bez bólu” albo „Przy krótkiej korekcie przez profesjonalistę to tylko delikatna informacja”.
Nie! Nie da się!
Nie ma czegoś takiego jak bezbolesna kolczatka ani bezbolesna półzaciskowa. Działają właśnie dlatego, że powodują ból lub silny dyskomfort. Jeśli nie boli to nie działają. Ból to ból. I kropka.
Nawet jeśli powołujecie się na badanie Salgirli i in. (2012) na policyjnych malinoisach to pamiętajcie, że mówimy o ekstremalnie odpornych psach pracujących (dobieranych na podstawie wymaganych predyspozycji), a nie o zwykłym labradorze czy goldenie z kanapy. I nawet tam kolczatka powodowała ból. Tylko że te psy są tak twarde, że go lepiej znoszą.
Rezygnacja z awersji nie oznacza braku granic ani „pozwalania psu na wszystko”. Oznacza stawianie granic w sposób inteligentny i etyczny. To umiejętne zarządzanie środowiskiem, przewidywalność i trening oparty na motywacji. Granice da się postawić bez zadawania bólu? Owszem, na różne sposoby. Tylko wymaga to więcej wiedzy, cierpliwości i prawdziwych umiejętności.
Prawdziwy lider nie potrzebuje kolców, dławików ani "półdławików". Buduje szacunek miską, spacerem i konsekwencją, przez pełne 365 dni w roku.
Moja misja w Centrum Behawioralnym 360°
Odpowiedzialność to odwaga, żeby odrzucić przemoc. Nawet tę „modną”, estetyczną, szybką i „profesjonalną”.
Jeśli Twój pies Cię nie słucha, nie szukaj winy w jego „dominacji”. Sprawdź zdrowie, stres i swoją komunikację. Pies nie jest Twoim przeciwnikiem w walce o "kto kim będzie rządził". To stworzenie, które może być Ci najbardziej oddane na świecie, jeśli zbudujesz z nim więź opartą na szacunku i zrozumieniu, a nie na strachu i bólu.
W Centrum Behawioralnym 360° uczę szkolenia bez przemocy. Bez bólu. Bez strachu. Bez ściemy.
Zostaw "❤️'" jeśli wierzysz, że ból nie powinien być narzędziem edukacyjnym oraz udostępnij ten post, jeśli masz dość nazywania przemocy "komunikacją".
Chętnie się dowiem jakie jest Wasze spojrzenie na te metody i jakie stosujecie wobec swoich psiaków. Czekam na Was w komentarzach 👇🏻👇🏻👇🏻