21/08/2026
Coraz więcej osób - trenerów i behawiorystów - uważa swoje podejście za jedyną słuszną mantrę.
Ktoś, kto nie szkolił psa na smaczki, pisze, że nie wszystko da się zrobić na smaczki. To ja często pytam: jak?
Widłami?
Ktoś inny nazywa pracę i szkolenie na jedzeniu znęcaniem się nad psem.
To ja się pytam: jak chcesz zbudować system nagrody i jak chcesz technicznie i behawioralnie wytłumaczyć psu, o co Ci chodzi?
Nie każdy pies jest relacyjny, a samej strategii relacyjnej również trzeba się nauczyć.
Ktoś inny będzie mówił tylko o węszeniu i eksploracji, nie mając pojęcia, że terytorialny lub polujący pies będzie szukał w informacjach zapachowych tylko problemów.
Jeszcze jeden będzie stosował wyłącznie kolczatki, aby blokować zachowanie, nie rozumiejąc, że po zablokowaniu zachowania potrzeba „czegoś więcej”.
Jeszcze inny będzie tylko ostrzegał przed tym, który stosuje kolczatki, bo ostrzeżenie buduje fałszywe zaufanie.
Ktoś nie będzie rozumiał, że 60-kilogramowy, testosteronowy, mało inteligentny samiec generalnie będzie miał wszystko w dupie. No chyba, że mu się nie będzie opłacało…
Dziwne czasy. Można przeczytać, jak działa węch psa, wzrok i słuch, czym jest kortyzol i adrenalina, a i tak nie zrozumieć, co, kiedy i po co. Trochę jestem w szoku, bo to zależności, które rozumiałem na lekcjach biologii w ósmej klasie podstawówki.
Doczekaliśmy się pokolenia roszczeniowych trenerów, edukatorów i opiekunów.
Ludzi, którzy 15% nauki o psach i 15% doświadczenia przyjęli za pewnik.
Dlaczego?
Bo jako ludzie jesteśmy próżni.
To nie jest tak, kolego, koleżanko, że Ty sobie wybierzesz, czym jest kynologia, i będziesz prawić, bo akurat te 15% nauki pasuje do Twojej osobowości. Bo akurat kurs, który skończyłeś lub skończyłaś, uznałeś za jedyny słuszny i chcesz już uczyć innych.
Z matematyki wynika, że zostaje Ci delikatna granica błędu - 85%. Nie wiedzieć czemu przy psach to przechodzi, bo w żadnym innym zawodzie nie.
Bardzo jestem z siebie dumny, że zamiast jedynego słusznego kursu 16 lat temu zajmowałem się popełnianiem błędów i wyciąganiem z nich wniosków, włóczeniem się po Europie i Polsce, spaniem po przyczepach czy u mamy mojego pracodawcy, która w kółko powtarzała mi, że to jest amerykański odkurzacz i muszę nalać wody, zanim go włączę.
To dało mi wiedzę i świadomość, że nie ma jednej słusznej metody. To, co w danym przypadku będzie pomocą, w następnym będzie głupią przemocą.
To, co w danym przypadku będzie terapią, w następnym będzie okresem wzmacniającym niepożądane zachowania.
Śmieszy mnie, kiedy widzę te infantylne wywody o tym, co się powinno, a czego się nie powinno. Palce swędzą, ale ja nie jestem od tłumaczenia innym, co, kiedy i do czego, bo u mnie taki trener czy behawiorysta wywaliłby się na drugim albo trzecim rezydencie.
Inwentarz Meritum Szkolenie Psów szybko wyjaśniłby większość fachowców. Nie dlatego, że jest taki trudny, ale dlatego, że jest różny.
Owczarek belgijski FCI, taki jak Ziva, a owczarek belgijski taki jak Wiedźma z linii do służb to dwa różne psy.
Różnią się też od dwóch eksterierowych owczarków, które również u mnie rezydują.
Jeden z nich pogryzł dziecko. A nie, czekaj - tak mówili w TVN. Ja Wam powiem tak: kłamali.
Dwa mopsy, które sobie śpią, też się różnią. Zarówno między sobą, jak i w porównaniu z owczarkami.
Do tego Muffin, chart polski - najsilniejszy i najbardziej egoistyczny pies, jakiego znam, ale bardzo wrażliwy.
A może jeszcze praski ratler?
Niecałe 3 kilogramy psa, który zachowuje się jak zdalnie sterowane auto z zepsutym pilotem, zbudowane z cukru.
No i jeszcze amstaff - urocza Sioux, która nie do końca panuje nad własnym ciałem, a wirnik w głowie powoduje, iż jest wiecznie szczęśliwa.
Prawie na koniec American Bully Gucci, który codziennie, a raczej co godzinę, przypomina mi, dlaczego tej rasy nie lubię.
Gucci, który waży 20 razy więcej niż nasz Kokosek.
Na koniec - jutro przyjeżdża Skalpel na wakacje, z drugiego końca Polski. Jeden z największych wariatów, najbardziej zasobowych i trudnych, a przy tym niebezpiecznych psów, jakie poznałem.
Bo Meritum to jedyne miejsce, w którym może zostać. A to… wyżeł węgierski. Podobno nie są agresywne…
Poza nami znam jedną osobę, która każdego z tych psów by zrozumiała. Pewnie wiecie, że to Zośka i pewnie wiecie dlaczego.
Dlatego, że Zośka obrała prawidłowy system edukacji.
A każdemu z teoretyków pod ich wywodami mógłbym wkleić zdjęcie któregoś z tych psów jako definicję zdania: „Dlaczego, koleżanko, kolego, nie masz racji”.
Mógłbym też wkleić zdjęcie psa z komentarzem: „Dlaczego masz rację”, bo akurat ten pies wpisywałby się w Twoją wąską teorię.
Ale dzisiaj.
Jutro już nie.
Jutro będzie inny pies.
Słowo „wiedza” to synonim słowa „kompletność”, a nie wybiórczość czy mówienie ludziom tego, co chcieliby usłyszeć.
Jeśli chcecie poznać wiedzę, to mamy dla Was dobrą wiadomość.
Seminarium będzie na Śląsku, 16-18 października w Będzinie.
Obojętnie, czy jesteście opiekunami, przyszłymi opiekunami, behawiorystami czy trenerami - dostaniecie tę wiedzę od nas.
Dziś powstanie wydarzenie.
Zapisy Filip Jan Was lub Zosia Dominiak.