DoggyBoom Przedszkole dla Psów Treningi Szkolenia

DoggyBoom Przedszkole dla Psów Treningi Szkolenia Konsultacje behawioralne Psie Przedszkole Zajęcia indywidualne DoggyBoom - jako domowy hotelik dla psów - prowadzę od 6 lat. "szkoleniem pozytywnym".

"Dla psa nie liczy się, ile metrów kwadratowych ma Twoje mieszkanie, ważne jest, ile miejsca zajmuje on w Twoim sercu..." W 2017 roku powstało Przedszkole DoggyBoom, skupiające się na pierwszych, najważniejszych etapach socjalizacji i wychowania szczeniąt. Odkąd siebie pamiętam, czytałam i studiowałam wszystkie książki i materiały na temat wychowania i szkolenia psów. Już w drugiej połowie lat 80-ch, gdy byłam nastolatką, ukończyłam swój pierwszy kurs z zakresu treningu psów. Dobrze pamiętam nasze zajęcia teoretyczne w zatłoczonej sali i praktyczne ćwiczenia z psami na placu treningowym - niezależnie od pory roku czy dnia. Od tego czasu w podejściu do metod szkolenia zwierząt wiele się zmieniło. Dziś w metodach szkoleniowych stawia się, przede wszystkich, na efektywności stosowania pozytywnego wzmocnienia, co zazwyczaj jest kojarzone z tzw. Jestem gorącą zwolenniczką tych zmian i ich propagatorką. Przy tym jednak podczas naszych zajęć w Psim Przedszkolu staram się wyjaśniać złożoność procesów uczenia się zwierząt i wagę umiejętności stosowania różnych technik, z których jednak żadna nie może narażać zwierzę na stres czy ból. Im wcześniej zaczniemy konsekwentną i świadomą pracę nad wychowaniem naszego psa, tym lepiej dla niego i dla nas. Dlatego też skupiam się, przede wszystkim, na prowadzeniu zajęć w ramach Psiego Przedszkola. Zapobiegając pojawieniu się problematycznych zachowań naszego psa, ułatwimy sobie i jemu całe przyszłe wspólne życie! Hasło "Lepiej zapobiegać, niż leczyć" chyba najlepiej oddaje ideę zapisania się do nas! Serdecznie zapraszam!

Życie Fridy i Pandorki, czyli Pandzi, toczy się swoim rytmem. Codziennie dostarczają nam kolejnych wzruszeń, codziennie ...
13/08/2026

Życie Fridy i Pandorki, czyli Pandzi, toczy się swoim rytmem. Codziennie dostarczają nam kolejnych wzruszeń, codziennie nas Dziewczyny zaskakują, dają do myślenia, rozczulają. Frytka to w sumie taki mały kapuś, spryciarz, kombinator i szantażysta 😂 Pandorka wrażliwa matka, która bardzo chciała być twarda, dominująca i pokazać, kto tu rządzi, ale po pierwszych dwóch dniach odpuściła i totalnie rozpłynęła się we Frytkowej słodkości. Dziś to ja muszę chronić Pandzie przed Frytkowymi pomysłami. Mam mnóstwo nagrań i ciekawych opowieści, wszystko tu się pojawi. Chwilowo jednak mam problem rodzinny. Próbuje jakoś wszystko ogarnąć, tak dobrze, jak tylko jestem w stanie. Na co mam wpływ… Zniknęłam na parę dni, bo życie czasem przywali tak, że nie ma się głowy do filmików i opowieści o cudnych Dziewczynach… Ale są cudne. I wszystko jeszcze tu nadrobimy

Dziś mija miesiąc, odkąd Frida - Frytka - Fryteczka zamieszkała z nami! Co to był za piękny miesiąc! Do domu znów zawita...
07/08/2026

Dziś mija miesiąc, odkąd Frida - Frytka - Fryteczka zamieszkała z nami! Co to był za piękny miesiąc! Do domu znów zawitała radość i szczenięca energia! Pobudki rano już nie były podyktowane ustawieniem budzika, tylko - wschodem słońca, które wprawia w ruch szczenięce ciałka. Frytka przez miesiąc trochę nam urosła, przyswoiła wszystkei domowe zasady, nauczyła się zostawać sama w domu... Czego więcej chcieć? Pełnia szczęścia!
Nie wiedzieliśmy jednak, że w jeden dzień, a właściwie w ciągu kilku minut rozmowy można podwoić dawkę psiego szczęścia! Że można naszą Fryteczkę sklonowac :) Tu oczywiście taki żarcik i duuuże uproszczenie. Bo cztery dni temu w naszym domu zamieszkała matka Frytki - Pandzia. Właściwie to mogłaby być to Pyrka, Madre lub Batatka :) Ale chyba zostanie już Pandzia, bo dziewczyna swoje imię zna i chyba lubi.
Tak więc mamy szczęścia i młodzieńczej energii razy dwa. Bo Pandzia to praktycznie jeszcze dzieciak. To bardzo młoda sunia, choć już odchowała miot.
Wiecie, co jest ciekawe? Gdy poznałam Frytkę, gdy ją obserwowałam, ciągle sobie powtarzałam, że musiały te szczeniaki mięc dobra matkę. Bo są ufne, łagodne, otwarte na świat, choć trochę może i nieśmiałe. Frytka jednak bardzo szynko pokojnuje wszystkie lęki i ufa nam - jeśli idziemy gdzies razem, to nic jej nie grozi. Ufa starszym, więc musiała mieć dobrą matkę!
I w życiu nie przypuszczałam nie tylko tego, że kiedykolwiek mamusię Frytki zobaczę, ale i - że z nami zamieszka!
Jak widzicie na załączonym obrazku, Frytka jest kopią matki. Z wyglądu. W dużym stopniu też z charakteru. Obydwie są bardzo nastawione na człowieka i wręcz zaborcze o jego uwagę. Ale z tym też coraz lepiej.
Wiele bym mogła o Dziewczynach opowiadać, bo codziennie nas czymś zaskakują. Frytka tym, jak się rozkręca. Jak jest wpatrzona w matkę. Jak przestaliśmy być dla niej centrum wszechświata. A Pandzia - jak pomału sie uspokaja. Jak jest delikatna z córką. Jak stara się być na każde nasze zawołanie tam, gdzie trzeba. Z jednym tylko małym "rysikiem" na jej cudownym usposobieniu. I wiadomo, skąd to się wzięło. Z głodu... A więc Pandzia jest w ciągłej gotowości, by zdobyć jedzenie. Czeka tylko na okazję, by zwinąć ze stołu lub z blatów cokolwiek. Przy nas - nie. Bo wiadomo. Ale wczoraj nieopatrznie wyszliśmy na taras, zostawiając na środku stołu miskę z sałatką. Ale krzesła wsunięte pod stół, miska na środku - wydawało się, że jest bezpiecznie. Zwłaszcza że w misce resztki rukoli i śliwek. Wyszliśmy więc na taras, Dziewczynki z nami. Początkowo dwie. I nagle widzę, że Frytka zdezorientowana patrzy przez drzwi tarasowa do środka, a tam widać jadalnię. Patrzy zdziwiona, po czym wydaje z siebie krótki ostrzegawczy szczek, patrzy na mnie i - jak w mig rozumiem, co jest grane. Wbiegam do pokoju, krzyczę na Pandzie, że "nie wolno" (staram się gniewnie, by było skutecznie, ale w głębi serca w ogóle sie nie gniewam). Pandzia skruszona wychodzi z pokoju.
I mam zagwozdkę. Czy mamy Fryteczkę - kapusia? Doniosła nam, że matka na stole? Czy też wręcz przciwnie? Matkę tym szczeknięciem próbowała ostrzec? Bo ja zwrociłam uwagę na drzwi tarasowe i brak drugiego psa z nami dopiero po jej szczeknięciu. Tak więc taka to historia - nad kradziejstwem będziemy pracować. Nie lubię kradziejstwa, ale rozumiem Pandzię całkowicie. Mam nadzieję, że w końcu się przekona, że jedzenia jej u nas nie zabraknie i ten paskudny nawyk pójdzie w zapomnienie.
A nasze życie dopiero teraz zaczyna przypominać życie ze szczeniakiem :) Bo Fryteczka to był przez ten miesiąc taki psi aniołek, że aż zawiało nudą. Tzn. było cudownie, ale nie wiadomo właściwie było, o czym Wam tu napisać, poza tym, że jest cudowna :) Teraz to jest wreszcie normalnie, wesoło, jak to ze szczeniakami :) Dwoma na dodatek :)

07/08/2026


Czy s**a rozpozna swoje szczenię po rozłące? Czy szczeniak rozpozna swoją matkę?
Pytanie to nie dawało nam spokoju. Jak się psy spotkają? Czy widać będzie, że się pamietają? Czy ucieszą się na swój widok?
Nagraliśmy moment pierwszego spotkania Dziewczyn. Nie jest to idealnie zorganizowane, bo Pandzia mogła mieć dłuższą smycz. Ale byliśmy prosto z podróży ze schroniska do domu. Robiło się późno. Trzeba było szybko i sprawnie zorganizować spotkanie psów na neutralnym gruncie. By bezpiecznie wejść z dwoma psami do domu, zanim zapadnie noc. Bo u nas tu latarni brak, a łażenie z psiakiem prosto ze schroniska, którego jeszcze zupełnie nie znamy, po ciemku nie byłoby najlepszym pomysłem.
A więc - nieidealne, ale piękne spotkanie.
Ponieważ wciąż jeszcze nie wiemy, jak Pandzia zareagowałaby na spotkanie każdego innego szczeniaka w wieku Fridy - nie było jeszcze okazji, to póki co ciężko o jednoznaczne wnioski. Czy jej powitanie własneog szczeniaka, pokazane na filmikach, jest inne, niż spotkania z innymi młodymi psami, które jeszcze mamy przed sobą? Wiem natomiast, że Frida zachowała się inaczej. Nie zwinęła sie na widok zbliżającej się matki w spłaszczoną na ziemi krewetkę, nie posikała się, nie pokazywała totalnej szczenięcej uległości, jak robiła to zawsze wcześniej. Była zamrożona, trochę przestraszona, spięta, ale - zupełnie inaczej, niż podczas dotychczasowych spotkań z dorosłymi psami.
No więc - mamy nagrania, mamy nad czym się zastanawiać. Będziemy do nich wracać w miarę, jak będziemy poznawać nasze Dziewczyny w kolejnych kontaktach z psami.
Tymczasem - co na to naukowcy?
C.d. w kom

07/08/2026

Muzzle Grab, czyli chwytanie za pysk szczeniaka przez matkę

06/08/2026

Muzzle Grab

Dwa psy w domu.Gdy mamy w domu dwa młode psy, skore do zabawy, to wiele osób sądzi, że układ to idealny - przeciez same ...
06/08/2026

Dwa psy w domu.
Gdy mamy w domu dwa młode psy, skore do zabawy, to wiele osób sądzi, że układ to idealny - przeciez same sobą się zajmą. Będa się bawić, biegać, kotłować i dokazywać, aż padną ze zmęczenia.
No i to - moim zdaniem - jest pułapka. Pozwolenie psom na nieustające kotłowanie się prowadzi do jednego - psy przestają odpoczywać, ciągle się nakręcają, aż w któryms momencie z nadmiaru emocji zabawa może przerodzić się w konflikt. Pierwsza drobna sprzeczka, bo kogoś poniosły emocje. Potem kolejna. I w końcu mamy psy, których zabawa zawsze kończy się awanturą. Az w ogóle przestaną się tolerowac - bo ich jedyną formą spędzania ze sobą czasu od zawsze było kotłowanie się, gonitwy, podgryzanie, szarpanie... Tego akurat większości psów, zwłaszcza młodych, energicznych, uczyć nie trzeba.
Dlatego u nas - odkąd Dziewczyny się dogadały - obowiązuje praktycznie ta sama rutyna dnia, co za czasów samej Fryteczki. Pobudka - spacer - śniadanie - pare chwil na ogrodzie na zejście z emocji (jesli pogoda pozwala) - odpoczynek. By dziewczyny mogły odpocząć, każda leżakuje u siebie. Fryteczki ulubione miejsce to nora za kanapą (specjalnie odsuniętą od ściany - naprawde super się sprawdza). Pandzia zaś chętnie wypoczywa w przedsionku, bo tam tez dostaje jeść - więc miejsce to kojarzy jej się baaardzo dobrze. Jak tylko otwieram tam drzwi i na nią zerkam, od razu idzie tam i się kładzie.
I teraz parę godzin spędza na odpoczynku. W zamrażarce mrożą się kongi z mokra karmą. Jak Dziewczęta się obudzą i zacznie im się nudzić, dostaną każda swój. Pandzia otrzyma wersję łatwiejszą, bo jeszcze nie wiem, jak sobie poradzi. Fridy jestem pewna - wyjada szybko, sprawnie i bez frustracji.
Zatem - dwa młode psy to podwójne myślenie :) Przewydywanie razy dwa i dwa razy lepsza organizacja życia :)
Aha, no i spacery poranne, gdy idę z Dziewczynami sama, będa jednak osobno. Zwłaszcza jeśli planuję wejść do naszego niedużego lasku w pobliżu.

Adopcja. Drugi pies w domu - jak przygotować sie do pierwszego wyjścia na dłużej.Frytkę można już śmiało nazywać Rezyden...
05/08/2026

Adopcja. Drugi pies w domu - jak przygotować sie do pierwszego wyjścia na dłużej.
Frytkę można już śmiało nazywać Rezydentką, bo pojutrze minie miesiąc, odkąd jest z nami. Nie planowaliśmy szybkiej adopcji kolejnego psa. Ale tak wyszło i przedwczoraj z nami zamieszkała "Madre" - póki co imię robocze :) Zastanawiamy się nad stałym.
To wspaniała młoda dziewczyna, a mało tego - jest matką naszej Fryteczki.
O tym, jak przebiegło spotkanie Dziewczyn, czy sie rozpoznały po około 2 miesiącach rozłąki, i czy w ogóle matki i córki się rozpoznają po czasie - jeszcze będzie osobno.
Pierwsza doba dla nikogo z nas nie była łatwa. Dużo emocji u Dziewczyn, u nas, trochę zamieszania, spowodowanego, między innymi, ogromnym podobieństwem ich charakterów. To nie zawsze ułatwia życie i ułożenie relacji.
Ale dziś juz z górki. Najważniejsze - to spokój. Minimium nakręcania, zero ekscytacji, spokojne powitania. Odsyłania obu natychmiast od siebie, jak tylko zaczynają się rozkręcać i zbiera im się do skakania i wygłupów wokół człowieka.
Ale dziś chciałam napisać nie o tym.
Tematem jest wyjście z domu na dłużej - jeśli mamy w domu nowego psiego członka rodziny. Dla mnie priorytetem zawsze jest bezpieczeństwo psów. A więc oczywistym jest, że Dziewczyny zostały w różnych pomieszczeniach. Fryteczka - tradycyjnie - zajęła przedsionek. Tym razem drzwi do przedsionka zostały zamknięte. Na pożegnanie dostała tradycyjnie bananka i poszła w kimę.
O Frytkę byłam spokojna.
Z kolei Madre została w naszej sypialni. Dałam jej na odchodne żwacza, postawiłam miskę z woda, wlączyłam kamerkę i poszłam. Podczas mojej nieobecności podglądałam oczywiście, co Madre robi. No widać na załączonym obrazku. Spała całe 4 godziny. Tylko pozycje zmieniała.
A ja się naszykowałam - kable odłączone, ksiązki odłożone wyżej, sprzątnięte wszystko, co mogło ją skusić. Nie było jednak takiej potrzeby.
I teraz pytanie - po co rozdizelać Dziewczyny? Według mnie - tak jest bezpieczniej, i tak będe robić przez kolejne tygodnie.
Nasze wcześniejsze stadko było na tyle zgrane i byłam wszystkich naszych psów tak pewna, że nie było takiej potrzeby. Aczkolwiek - gryzaków do jedzenia im nie zostawiałam, jak wychodziłam. Gryzaki się spożywało w naszej obecności. Bo to różnie by mogło być.
Tym bardziej za rozsądne, a wręcz konieczne, uważam rozdzielanie psów, które od niedawna mieszkają pod jednym dachem. Nie bagatelizujcie psich sprzeczek w początkowej fazie ich znajomości. Po pierwsze bowiem, może to się źle skończyć dla jednego z psów. Albo i dla obu. Wypadki się zdarzają oczywiście i mogą się zdatzyć zawsze, ale gdy wszystko jeszcze jest w fazie poznawania się, docierania się itd - tak jest lepiej.
No i kolejna sprawa. Jak wchodziłam do domu i witałam się z psami?
Gdybym sobie po prostu weszła i otwierała najpierw Frytkę, a potem z Frytką poszłam do Madre, to znów emocje byłyby zupełnie inne. Zrobiłam inaczej. Najpierw weszłam do Frytki i bardzo spokojnie się powitałyśmy. Ona na mój widok nie piszczy, nie sika pod siebie, nie skacze. Wita mnie tak, jakbyśmy się w ogóle nie rozstawały. Ale i tak posiedziałam z nią chwilę na zewnątrz. Potem sama poszłam już do Madre i tam tez bardzo spokojnie się powitałyśmy. O dziwo, też na mnie nie skoczyła ani razu. Ale też poszłam z nią osobno się przejść wokół domu. I dopiero potem Dziewczyny się spotkały. I zero spięc. Bo emocje - totalnie wyciszone.
Tak że mając w domu i psa rezydenta, i nowego domownika, warto dokładnie przemyśleć takie sprawy, jak wychodzenie i dzielenie psów w bezpiecznych przestrzeniach; powroty i unikanie ekscytacji. I wiele innych spraw, już w zależności od Waszej konkretnych sytuacji.

05/08/2026

Źle pościelone

Zgadujemy, co Frida przede mną ukrywa 😂
04/08/2026

Zgadujemy, co Frida przede mną ukrywa 😂

Adres

Józefów Pod Legionowem
Legionowo
05-119

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 22:00
Wtorek 09:00 - 22:00
Środa 09:00 - 22:00
Czwartek 09:00 - 22:00
Piątek 09:00 - 22:00
Sobota 09:00 - 22:00
Niedziela 09:00 - 22:00

Telefon

+48881336711

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy DoggyBoom Przedszkole dla Psów Treningi Szkolenia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do DoggyBoom Przedszkole dla Psów Treningi Szkolenia:

Skróty

Udostępnij