12/05/2026
Kochani!
Trochę Nas tu nie było, ale okres ostatnich tygodni był wyjątkowo intensywny.
Chciałabym opowiedzieć Wam historię, której długo nie zapomnimy. Jest to opowieść o nieszczęściu piesków w postaci chorób, walecznych właścicielach, którzy ponad wszystko chcieli ratować zwierzaczki, Nas - weterynarzach, walczących o życie i P. Beacie - naszej recepcjonistce, mojej "prawej ręce" i osobie, która poświęciła wiele, by koniec historii był happy endem...
Po zabiegu cesarskiego cięcia Prishy, nic nie wskazywało, że wszystko potoczy się tak szybko i skomplikowanie.
Pierwsze podejrzenia, że coś jest nie tak, wzbudziła niewielka anemia. W niedługim czasie okazało się, że suczka choruje na Anaplazmozę - chorobę odkleszczową, która zaatakowała ze zdwojoną siłą. Konieczne było natychmiastowe odstawienie szczenięcia, które nie miało jeszcze 2 tyg. i wdrożenie antybiotykoterapii, która wykluczała dalsze karmienie.
Niestety maluszek nie chciał pić z butelki i jego zycie było zagrożone. Wraz z właścicielami podjełyśmy próbę uratowania maleństwa - zaczęłyśmy walkę - codziennie sondowanie.
Pewnie domyślacie się, że konieczne było regularne karmienie co 2,5h.....I tutaj zaczyna się historia niezwykłego hartu ducha, cierpliwości i wiary, że będzie dobrze. Ja nie miałabym jej, gdyby nie Beata.... To u niej zamieszkał maluch i walczyli każdego dnia o kolejne gramy, o próbę dojścia do punktu, w którym sam zacznie chcieć jeść.
W międzyczasie okazało się, że mama maluszka ma dodatkowo tocznia układowego. Rozpoczęła się walka z paraliżem, brakiem apetytu, zdwojoną anemią, gorączką, płynem w osierdziu i wieloma innymi. Wtedy było ciężko, ale wystarczyło spojrzeć na oczy Prishy i wiedziałam, że ta historia nie zakończy się żle, na pewno nie wtedy.
Po wprowadzeniu odpowiedniego leczenia - objawy zaczęły stopniowo ustępować.
Maluszek także zaczął pić mleko i w póżniejszym czasie jeść.
Pewnie zastanawiacie się dlaczego opisuje tą historię? Jest niezwykła.
Dowodzi, że czasami jak się coś naprawdę chce to można. Pokazuje miłość właścicieli do zwierząt i chęć ratowania. Udowadnia, że zwierzęta też czują, walczą i chcą żyć. Noi bardzo istotne dla mnie - z jakimi wspaniałymi osobami pracuję.
Dziewczyny, dziękuję, razem zawsze damy radę. ❤️💪
M.A dla Przychodni Małych Serc