30/09/2026
Ile pecha może mieć jeden pies na samym starcie życia?
Leszy miał około 4 miesięcy, kiedy trafił do naszego schroniska. Ale zanim do nas dotarł, zdążył już przeżyć więcej, niż niejeden dorosły pies.
Najpierw zachorował na babeszjozę. Później trafił do domu tymczasowego, a kiedy wyzdrowiał, znalazł dom. Niestety okazało się, że ma lęk separacyjny, z którym ludzie nie potrafili sobie poradzić. I tak Leszy trafił do nas.
Dziś nie jest już szczeniaczkiem. Jest nastolatkiem. Dojrzewa, zmienia się, poznaje świat… a większość tego czasu spędza w schronisku.
Ostatnio rodzina, która była nim zainteresowana, zrezygnowała, bo podczas spotkania nie poczuła „chemii”.
Rozumiem, że to ważne. Chcemy, żeby między nami a przyszłym psem coś zaiskrzyło. Ale czasami trzeba też pamiętać, w jakiej sytuacji jest pies.
Schronisko to stres. Obcy ludzie to stres. Nowe miejsce, zapachy, emocje. Nie możemy oczekiwać, że pies, który całe życie ma pod górkę, podczas jednego spotkania pokaże nam dokładnie tę wersję siebie, którą zobaczymy w domu.
Leszy przeszedł z nami długą drogę. Jest mądry, szybko się uczy i ma ogromny potencjał. Zrobił też duże postępy w pracy nad swoim lękiem. Zabieram go w różne miejsca, pokazuję mu świat.
Ale na koniec dnia… muszę wrócić do domu. Do swojego psa.
I właśnie tego najbardziej mi żal. Że Leszy spędza swoje dzieciństwo w schronisku. Że żaden pracownik ani wolontariusz nie zastąpi mu rodziny, domu i codziennego życia u boku człowieka.
Jego przyszły dom musi być gotowy na pracę. Nie możemy zagwarantować, że od pierwszego dnia będzie umiał zostać sam. Trzeba będzie mu pokazać, jak wygląda życie poza schroniskiem. Dać czas. Uczyć. Wspierać.
Ale przecież Leszy już nie raz pokazał, że potrafi się uczyć. ❤️
Czy ktoś zdecyduje się właśnie na niego? Nie wiem.
Mogę tylko robić wszystko, co w mojej mocy, żeby znaleźć mu ten jeden, właściwy dom. I dopóki go nie znajdziemy – być dla niego wsparciem.
Fundacja Przystanek Schronisko ➡️ Schronisko w Katowicach 🐶🐱