14/07/2026
Przez jakiś czas będzie nas tutaj mniej.
I nie, nie dlatego, że Alpakija zwalnia.
Zwalniamy tylko produkcję internetowego hałasu.
To nie jest nagły kaprys ani teoria przeczytana w mądrym artykule. To są wnioski po obserwacji dzieci podczas wakacyjnych zajęć, wyjazdów i wydarzeń.
I szczerze?
Nie wygląda to dobrze.
Coraz więcej dzieci ma problem z odłożeniem telefonu choćby na chwilę.
Ekran świeci — jest dobrze.
Internet działa — jest spokój.
Filmik leci — można żyć.
Ale poczekać na swoją kolej?
Skupić się przez kilka minut?
Posłuchać drugiego człowieka?
Zauważyć żywe zwierzę bez natychmiastowego wyciągania telefonu?
Tu już zaczynają się schody.
Podczas wakacji widzimy dzieci w różnych miejscach i sytuacjach. Na wydarzeniach, w restauracjach, bawialniach, obiektach wypoczynkowych i podczas naszych zajęć.
I coraz częściej zamiast rozmowy, obserwowania świata czy zwykłej nudy pojawia się ekran.
Telefon przy stole.
Telefon na spacerze.
Telefon podczas czekania.
Telefon w samochodzie.
Telefon jako nagroda.
Telefon jako uspokajacz.
Telefon jako sposób na każdą wolną minutę.
A później dziwimy się, że dziecko nie potrafi spokojnie poczekać, skoncentrować się ani wytrzymać chwili bez natychmiastowej rozrywki.
My nie zamierzamy dokładać kolejnych śmieci do tego cyfrowego młyna.
Mamy już serdecznie dość świata, w którym wszystko musi być nagrane, wrzucone, oznaczone, podbite muzyczką i przerobione na „content”, bo inaczej podobno nie istnieje.
Istnieje.
Alpaki istnieją bez rolek.
Dzieci istnieją bez zdjęć.
Zajęcia mają sens bez relacji na Instagramie.
A wartościowa chwila nie traci znaczenia tylko dlatego, że nikt jej nie nagrał.
Nie będziemy nagrywać każdej alpaki od przodu, od tyłu, z boku, w zwolnionym tempie i z napisem „POV”, bo internet podobno tego potrzebuje.
Internet sobie poradzi.
My wolimy w tym czasie zrobić coś realnego.
Nakarmić zwierzęta.
Przygotować zajęcia.
Spakować pomoce dydaktyczne i terapeutyczne.
Pojechać do dzieci, seniorów i osób z niepełnosprawnościami.
Porozmawiać z ludźmi bez patrzenia co trzy sekundy na ekran.
Będzie nas tutaj mniej.
Mniej postów.
Mniej rolek.
Mniej codziennego udowadniania, że istniejemy.
Mniej cyfrowego pajacowania dla ludzi, którzy i tak przewiną dalej po dwóch sekundach.
Za to więcej prawdziwej pracy.
Więcej zwierząt.
Więcej natury.
Więcej kontaktu.
Więcej spokoju.
Więcej bycia tu i teraz.
Bez filtrów.
Bez montażu.
Bez poprawiania rzeczywistości.
Bez karmienia algorytmu jak głodnego potwora, który ciągle chce więcej.
My naprawdę mamy co robić.
I po tym, co obserwujemy wśród dzieci podczas wakacji, jesteśmy coraz bardziej przekonani, że mniej internetu nikomu nie zaszkodzi.
Do zobaczenia na zajęciach, spacerach. wsród ludzi :)