08/08/2026
Dokładnie tak. Czytamy
Trener to, wbrew pozorom, też człowiek. Ba! Wręcz powiedziałabym, że to TYLKO człowiek. A często wymaga się od niego nadludzkich umiejętności. Poza posiadaniem od ręki właściwego rozwiązania każdego możliwego problemu jeździeckiego (oczywiście w sposób łatwy, prosty i przyjemny. No i działający NATYCHMIAST) oczekujemy, że będzie również posiadać pełną wiedzę weterynarza, behawiorysty, fizjoterapeuty (ludzkiego i końskiego), kowala, saddle-bridle-bit fittera, psychologa (zwykłego i sportowego), dietetyka no i wróżki. Zapewne kogoś jeszcze pominęłam... Czyli generalnie będzie posiadać odpowiedź na każde możliwe pytanie. No i obowiązkowo będą po nim spływać jak po kaczce wszelkie wylewy frustracji, ale oczywiście nie tracąc przy tym 1000% zaangażowania w pacjenta i jego trening. Czy wspominałam już o nieomylności i nie popełnianiu błędów?
Myślę, że zaakceptowanie faktu, że trener też człowiek bardzo ułatwia wszystkim życie. I jak może niektórzy chcą być stawiani na piedestale i traktowani jako nadludzie i nadjeźdźcy to moim zdaniem to nie jest zdrowa sytuacja i prowadzi ona prędzej czy później do upadku z tegoż piedestału. Także kochani powtarzajcie za mną- TRENER TEŻ CZŁOWIEK.
fot. Anna Sychowicz :: Photography