12/07/2026
Intensywny weekend za nami , ale mamy to !!! Nasze maluszki mają się dobrze , nabierają powolutku sił 💗
Ale od początku.....
W piątek do kawiarni przyszła kobieta , która przyniosła nam dwa maleńkie kociątka .
Chyba nie bardzo rozumiała , albo nie chciała rozumieć , że takie maleństwa nie mogą być w kawiarni, że potrzebują kwarantanny .
Nie szło się z nią dogadać i w rezultacie zostawiła kociątka i sobie poszła, tak po prostu, poszła zostawiając transporter pod paczkomatem 😁, stoi tam do dziś
Maluszki były bardzo osowiałe i całe się ruszały z pcheł . Tak zapchlonych kotków jeszcze nie widziałyśmy.
Ekspresem pojechaliśmy do weterynarza , ich stan był bardzo zły , no i do tego trzeba było je odpchlić bo były zjadane przez pchły 😭😭😭
Pchły wychodziły wszędzie , było ich mnóstwo .
Rozpierzchły się po samochodzie . To było coś obrzydliwego. I te biedne maleńkie kociątka.
Po powrocie do kawiarni chłopczyk dostał wstrząsu anafilaktycznego .
Nie było czasu nawet na powrót do weterynarza, stan maleństwa był bardzo ciężki i z każdą chwilą bardzo się pogarszał , musiałyśmy działać już , liczyła się każda minuta .
Nasza Pani weterynarz mówiła przez telefon co mamy robić, na szczęście mamy bardzo dobrze zaopatrzoną apteczkę 😻.
Dałysmy z siebie wszystko, naprawdę wszystko.
Robiłysmy co Pani doktor mówiła .
Szybko nagrzewałyśmy maluszka , masaże, kroplówki ( akurat brakło nam wlewników więc trzeba było podawać strzykawkami )inne leki w zastrzykach . To była naprawdę walka z czasem .
Stan maluszka powolutku się poprawiał, ale ciągle był ciężki .
Wzięliśmy dzieciaki do domku i dalej podawanie kroplówek i niestety tu już ważny był czas 😭
A chłopczyk leżał , spokojnie oddychał ....
i to czekanie , najgorsze co może być.
Ta noc trwała wieki, a rano spotkała nas miła niespodzianka.
Maleńki Tadziu siedział i patrzył tymi swoim ślicznymi ślepkami 😻😻😻
Chwiejnym kroczkiem poszedł do miseczki i trzęsącym się jeszcze łebkiem zaczął pić zupkę, jadł z tak dużym apetytem , że już było wiadomo ....cała ta akcja uratowała życie naszego Tadzia.
Nasza radość jest ogromna 💗💗💗.
Tego nie da się opisać jak bardzo serducho się cieszy💗, a łzy same ciekną po policzkach ze szczęścia 💗
Udało nam się uratować kolejne kocie życie.
Teraz trzymajcie kciuki,żeby maleńki Tadziu zdrowo rósł 💗😻, bo jego siostra Jadzia to taki mały harpagan 😁🤦💗, wszędzie jej pełno.
I teraz pomyślcie , że kiedy spokojnie pijecie kawkę , tam tuż obok Was za ścianą toczy się walka o kocie życie 💗💗💗