22/08/2026
21 sierpnia był dniem ciężkim, pełnym oczekiwania, nadziei, emocji i niepokoju.
Chyba każdy hodowca powie Wam, że każdy poród to dla hodowcy prawdziwy rollercoaster. Do ostatniej chwili nie wiemy, czego się spodziewać. Nie wiemy, jak potoczy się akcja porodowa, czy wszystko przebiegnie prawidłowo i czy nie wydarzy się coś, na co, mimo całej naszej wiedzy, doświadczenia i wszelkich starań, nie będziemy mieli wpływu.
Tym razem 21 sierpnia okazał się dla nas dniem ogromnego szczęścia.
Spodziewaliśmy się sześciu kociąt, na świat przyszło ich aż siedem, siedem pięknych, maleńkich żyć. I jakby tego było mało, pojawiła się również ogromna niespodzianka.
W naszej hodowli urodziły się pierwsze czekoladowe kocięta. Kolor, którego właściwie się nie spodziewaliśmy, a który wywołał u nas ogromną radość. 🤎
Pojawiły się również kocięta balijskie, na które ich przyszli rodzice czekali naprawdę bardzo długo.
Jestem ogromnie dumna z Zazu. ❤️
I z całego serca dziękuję Dorotce z hodowli Grande Fortuna i No Name za to, że Zazu mogła do nas trafić i stać się częścią naszej rodziny.
Wiecie, co jeszcze jest piękne w hodowli?
Ludzie.
To ogromne szczęście być otoczonym osobami, które mają tę samą pasję, które rozumieją emocje, stres, radość i strach towarzyszące każdemu miotowi. Ludźmi, którzy potrafią wesprzeć, doradzić, uspokoić, a czasem po prostu być.
Mam ogromne szczęście, że wśród moich znajomych są hodowcy, na których zawsze mogę liczyć. Ludzie, którzy dzielą się swoim doświadczeniem, wiedzą i sercem.
Moim dziewczynom z grup hodowlanych, dziękuję. ❤️ Jesteście wspaniałe.
Przez chwilę mogliśmy po prostu cieszyć się tym, co najpiękniejsze.
Także siedem zdrowych, pięknych kociąt, siedem maluszków śpiących spokojnie, z pełnymi, okrągłymi brzuszkami, wtulonych w mamę.
Każdy hodowca marzy właśnie o takim widoku.
O zdrowym miocie, o pełnych brzuszkach, o spokojnych, śpiących kociętach, o świadomości, że zrobiło się wszystko, co można było zrobić
Ale życie czasami daje i czasami odbiera.
Dało nam siedem wspaniałych żyć, a zaledwie dzień później, 22 sierpnia, niespodziewanie odebrało nam jedno z nich.
Odeszła od nas Nemesis.
I chyba właśnie dlatego hodowla tak bardzo uczy pokory.
Bo można planować, czekać, przygotowywać się, robić wszystko najlepiej, jak potrafimy, a mimo to nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego.
Nie chcemy dzielić się z Wami wyłącznie pięknymi chwilami. Chcemy pokazywać Wam hodowlę taką, jaka naprawdę jest, z jej radością, wzruszeniem, sukcesami i cudownymi narodzinami, ale również z bólem, strachem i dniami, które potrafią być prawdziwym koszmarem.
Bo hodowla to nie tylko małe, słodkie kocięta i piękne zdjęcia.
To również ogromna odpowiedzialność, bezsilność i momenty, w których serce po prostu pęka.
I dlatego przy tym poście jest tylko jedno zdjęcie, zdjęcie Nemesis. Bo chcemy, żeby dziś to właśnie ona była z nami. 🖤
Dzisiaj zostaje nam ogromny smutek, ale też wdzięczność za każdą chwilę, którą Nemesis była z nami. 🖤