17/09/2024
Bombi 👑
Pod naszą opiekę trafiła w listopadzie 2022 roku. Była kotem wolnożyjącym, dokarmianym przez Pana Jurka. Żyła w Darłowcu, została przez nas wysterylizowana w lutym 2017 roku i nawet mamy jej zdjęcie.
Pewnego dnia Pan Jurek zgłosił, że kotka ma jakiegoś guza.
Gdy tylko zwolniło się u nas miejsce, została zabrana na badania.
Początkowo myśleliśmy, że to jakiś wrzód, ropień.
Bombi pierwszą wizytę u Dr Anity w Gabinet Weterynaryjny FELIS odbyła dnia 16.11.2022 i została w lecznicy na pewien czas, przeszła obszerną diagnostykę a następnie wyruszyła na konsultacje do Doktora Miazgi w Kosakowie.
Już wtedy wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z nowotworem złośliwym.
Wykonano jej tomografie komputerową aby ocenić obszar zajęty przez intruza.
Zapadła decyzja o podjęciu próby zmniejszenia guza poprzez chemioterapię dożylną.
Dzięki pomocy pewnego Pana, który jeździł ze Słupska na chemioterapię ze swoim pieskiem, Bombi mogła również regularnie odwiedzać Kosakowo.
Niestety leczenie nie przyniosło zamierzonego efektu a guz narastał do wewnątrz pyszczka, przez co gdy Bombi jadła, nagryzała go co powodowało krwawienie i ból 😞
Zostałyśmy postawione przed niełatwą decyzją.
(1) zostawiamy tak jak jest i tyle ile będzie jej dane to pożyje, ale raczej dużo jej nie zostało…
(2) Podejmujemy próbę usunięcia guza, niestety operacja jest bardzo ryzykowna i może się nie udać, istnieje możliwość, że nie uda się zachować marginesu zdrowych tkanek, oraz może być też tak, że podczas operacji Bombi zostanie uśpiona.
Zaryzykowaliśmy.
Dnia 01.03.2023 Bombi trafiła na stół...
Operacja się udała i tego samego dnia odebraliśmy ją z lecznicy.
Gdy ją zobaczyłyśmy, nasze serca na chwile się zatrzymały, do oczu napłynęły łzy, odebrało nam mowę….
Nasza Bombi bez połowy twarzy, bez oka, z dziurą w policzku i sonda w przełyku.
To był bardzo ciężki czas a zwłaszcza pierwsze kilka dni… dla Bombi a także i dla nas ..
Następne dni przynosiły nadzieję. Było co raz lepiej.
Wszystko pięknie się goiło i z dnia na dzień obserwowałam jak bardzo wraca w niej życie ❤️
Spędzałyśmy razem dużo czasu na mizianiu, pielęgnowaniu, karmieniu. Robiłam wszystko aby Bombi czuła się jak najlepiej ❤️
Nastał wreszcie dzień wyjęcia sondy, zdjęcia kołnierza ❤️ długo wyczekiwany dzień ❤️
Wszystko pięknie się zagoiło i zapowiadało się naprawdę dobrze.
Patrzyłam jak każdego dnia promienieje, jak bardzo jest szczęśliwa, jak cieszy się na mój widok ❤️
Gdy tylko mnie usłyszała, biegła z ogonkiem w górze drugiego końca domu radośnie miaucząc na przywitanie. Chodziła za mną krok w krok. Nasze zwierzaki przyjęły ją, jakby od zawsze tu była. Nie było ani syku, ani jednego zgrzytu.
Każdego wieczora mieliśmy smaczkową rutynę. Bardzo kochała te niezdrowe Dreamies ❤️ a ja dogadzałam jej jak tylko mogłam ❤️
Ulubioną zabawką było kolorowe serduszko wypełnione kocimiętką i innymi smrodami 😉
Jeszcze wtedy nie wiedziałyśmy co nas czeka 😞
Było tak beztrosko 🥺
I znów w tej historii pojawi się niestety… pewnego dnia zauważyłam kropki krwi jakby któryś z kotów kichnął z krwią, a że kotów w domu mam kilka to nie chciałam dopuścić do siebie myśli, że to Bombi, bo przecież jak … ona nie ma już guza i to nie może być jakiś zły znak ! „Pewnie jeden drugiego zadrapał i dlatego…”
Lecz niestety był to właśnie ten zły znak…
Za kilka dni zauważyłam koleje kropeczki krwi… aż „w końcu” przyłapałam na tym Bombi…
Bombi kicha krwią.. umówiliśmy się ponownie w Kosakowie, lekarze wykonali tk…
Oczekiwanie na opis.
Wtedy chyba najbadziej marzyłam aby czas płynął wolnej a tego opisu to w sumie my nie chciałyśmy widzieć 😔💔
Spróbowaliśmy jeszcze chemioterapii w tabletkach, mając ogromne nadzieję, że guz nie będzie postępował zbyt szybko…
Podawaliśmy tabletki zgodnie ze schematem.
Nic to jednak nie dało 😞
Na Bombi pyszczku znów pojawił się smutek …
Do momentu gdy jadła, walczyłam. Jednak widziałam, że Ona niknie w oczach.
Krwawienie było co raz silniejsze.
Zgasło w niej życie. Nie cieszyła się, gdy wróciłam do domu. Straciła apetyt…
Najdroższe karmy, ulubione smaczki nie smakowały już jak kiedyś…
Nadszedł najgorszy czas…
Czas rozstania.
14 listopada 2023 pojechaliśmy w ostatnią podróż do Siemianic.
Tam, moja Królowa zamknęła swe oczka na zawsze.
Tęsknie za nią i nawet dziś pisząc ten post, ryczę 💔
Podsumowując, chciałam serdecznie podziękować lekarzom weterynarii, którzy walczyli o naszą Bombi, Gosi i Grzesiowi za najlepszą, niezawodną opiekę a także wszystkim Darczyńcom, którzy wspierali nas finansowo, zamawiali karmę i smaczki ❤️
Dziękuję ❤️ dzięki nam wszystkim, mam nadzieję, Bombi odeszła zaopiekowana, kochana i spędziła u nas super koci czas ❤️
Ten album to nasza pamiątka ❤️
Do zobaczenia, Bombi !