25/09/2026
Za chwilę nasze „Oziki” będą już w wieku, w którym zaczyna się coraz więcej mówić o ich przyszłych domach i wyborze konkretnych szczeniąt. I właśnie dlatego chcę napisać kilka słów o tym, jak wygląda to u nas, bo sposób, w jaki prowadzimy hodowlę, jest trochę inny niż prosty wybór szczeniaka z kilku zdjęć.
Oczywiście rozumiem, że przyszli właściciele mają swoje oczekiwania. Ktoś marzy o red merle, ktoś o red tri, ktoś chce suczkę, ktoś konkretne znaczenia, a ktoś po prostu ma w głowie obraz swojego wymarzonego psa. I ja naprawdę te oczekiwania uwzględniam. Kolor czy płeć mogą być dla mnie informacją o tym, czego szuka przyszła rodzina, ale nigdy nie są najważniejszym kryterium wyboru.
Każde szczenię obserwuję od pierwszych dni życia. Patrzę, jak reaguje, jak eksploruje, jak rozwiązuje problemy, jak funkcjonuje w grupie, jak reaguje na człowieka, nowe sytuacje, frustrację, ruch czy zmianę otoczenia. Z czasem różnice między poszczególnymi szczeniętami stają się coraz bardziej widoczne i właśnie wtedy można zacząć myśleć o tym, gdzie konkretny pies będzie miał największą szansę dobrze funkcjonować.
Jeżeli ktoś chce psa rodzinnego, aktywnego, który będzie towarzyszem życia i jednocześnie będzie miał ochotę na wspólną pracę, niekoniecznie potrzebuje dokładnie tego samego psa, co osoba planująca pracę użytkową. Dlatego nie wybieram szczeniąt według kolejności zgłoszeń. Najpierw chcę wiedzieć, czego potrzebuje człowiek, a później sprawdzić, które szczenię najlepiej do tego człowieka pasuje.
Wiele osób pyta o socjalizację, wychowanie i przygotowanie szczeniąt. Odpowiedzi na te pytania w dużej części znajdują się już na naszym profilu. Wystarczy trochę poszukać. Pokazujemy tam, jak pracujemy jakie doświadczenia im zapewniamy, jak obserwujemy ich rozwój i dlaczego robimy pewne rzeczy właśnie w taki, a nie inny sposób.
Nie jestem wyłącznie hodowcą. Od wielu lat pracuję z psami również jako trener. Prowadzę hotel, pracuję z psami użytkowo i operacyjnie, szkoliłam psy do pracy w ratownictwie, prowadzę treningi i spotykam się z psami o bardzo różnych temperamentach i możliwościach. Ta wiedza ma ogromne znaczenie również w hodowli, bo pozwala mi patrzeć na szczenię nie tylko przez pryzmat tego, jak wygląda, ale przede wszystkim przez pryzmat tego, jak funkcjonuje.
Nie oznacza to jednak, że szczenię wychodzące z mojej hodowli jest „gotowym produktem”.
Żaden hodowca nie jest w stanie wyhodować psa, który sam z siebie będzie idealny do wszystkiego. Możemy pracować nad doborem rodziców, zdrowiem, temperamentem, środowiskiem, w którym dorastają szczenięta, możemy je obserwować i odpowiednio przygotowywać. Ale później pies trafia do człowieka. I to właśnie człowiek będzie miał ogromny wpływ na to, co z tego psa ostatecznie wyrośnie.
Widzę to zresztą bardzo wyraźnie podczas treningów. Psy, które przyjeżdżają do mnie na zajęcia, często pracują ze mną bardzo dobrze. Mają możliwości, których ich właściciele czasem wcześniej nawet nie dostrzegali. I nie dlatego, że nagle stają się innymi psami. Po prostu lata doświadczenia pozwalają mi inaczej czytać psa, inaczej dobierać sposób pracy, inaczej reagować na jego zachowanie. Tego nie da się przekazać w wyprawce razem z kocykiem i kilogramem karmy. 😉
Dlatego zależy mi również na tym, żeby przyszły właściciel był gotowy sam się uczyć. Hodowca może być wsparciem, może odpowiedzieć na pytanie, coś podpowiedzieć, wskazać kierunek. Ale nie może przejąć odpowiedzialności za całe życie psa.
Podobnie jest z socjalizacją. Szczeniak opuszczający hodowlę w wieku około ośmiu tygodni nie ma za sobą „całego świata”. I nie powinien mieć. Nie chodzi o to, żeby w pierwszych tygodniach życia zobaczył wszystko, co istnieje — kota, konia, autobus, centrum handlowe, wiewiórkę i najlepiej jeszcze smoka, żeby lista była kompletna. 😉
Chodzi o to, żeby przez całe życie mądrze poznawał świat, uczył się funkcjonowania w różnych sytuacjach i miał opiekuna, który potrafi go przez ten świat przeprowadzić.
Dlatego jeżeli ktoś trafia do nas po raz pierwszy, czasami może odnieść wrażenie, że jesteśmy trochę „mało dostępni”. W rzeczywistości bardzo dużo informacji jest już na naszym profilu, a ja naprawdę zachęcam do tego, żeby najpierw trochę nas poznać. Zobaczyć, jak pracujemy, jak wychowujemy psy, co jest dla nas ważne i jakie mamy podejście.
A później po prostu porozmawiać.
Bo wybór psa zaczyna się dla mnie nie od pytania „jaki kolor będzie miał szczeniak?”, tylko od pytania: jakiego psa potrzebujesz i jakiego życia chcesz z nim doświadczyć?
I dopiero wtedy zaczynamy szukać odpowiedzi, które z naszych szczeniąt może być dla Ciebie najlepszym wyborem.