19/05/2026
Chciałam napisać odnośnie komentarzy pewnej Anonimowej ( bo jakżeby inaczej) Osoby, która pod naszą zbiórką "Małe organizacje -Duża pomoc" ma wątpliwości co do naszych zbiórek na Przytulisko KociOgródek. Dla przykładu podam zatem orientacyine wyliczenia co do zbiórki za miesiąc luty 2026 dla 5 bezdomnych kotów ( Ganguski i Myszka), które uratowaliśmy z naszej Gminy a znalazły w tym miejscu swój azyl.
Ile kosztuje utrzymanie takiego miejsca miesięcznie?
Karma mokra: 4 puszki dziennie x 12 złotych = 1440 złotych,
Żwirek: 10 worków 5 l x 25 złotych= 250 złotych,
Karma sucha ( jak na fakturze) = 238 złotych+ 195,00 złotych= 433 złote,
Internet za miesiąc do obsługi monitoringu - 50 złotych oraz za miesięczne ogrzewanie: 793,00 złote.
Razem to kwota: 2 966,00 złotych
Zbiórka była organizowana na kwotę: 2 000 złotych.
Czy naprawdę Ktoś tutaj na kimś "zarabia" ?
Do tego można doliczyć jeszcze codziennie wydatki na paliwo i zakup od czasu do czasu świeżego mięsa ( już prywatnie).
Całe szczęście, że nie musimy płacić za wynajem i kotki nie chorują bo inaczej koszty byłby dwa albo trzy razy wyższe.
Używając terminu "orientacyjnie" chodzi oto, że karmę i żwirek kupujemy jak zaczyna brakować więc nie wszystko jest na tej fakturze. To jest tylko taki tylko przykład, ile co mniej więcej kosztuje.
W marcu była ostatnia zbiórka na "KociOgródek" ponieważ weszło w życie 18 marca Rozporządzenie ( o czym pisaliśmy na stronie) i na razie przynajmniej nie możemy przyjmować nowych kotów, dopóki nie dostaniemy nowych wytycznych co do tego miejsca z PIW.
Dzisiaj, w Dzień Dobrych Uczynków mam też taką refleksję, że może za mało piszę o tym jak pomaganie wygląda "od kuchni", z jakimi emocjami trzeba się mierzyć i jak ciągle trzeba o coś albo z kimś walczyć. Tym bardziej, że większość spraw ograniam sama, czasami jeszcze z jedną tylko Osobą.
Na koniec napiszę coś, co normalnie bym nie napisała ponieważ nie jestem zwolenniczką opowiadania o swojej prywatności na stronie organizacji. Ostatnie jednak wydarzenia związane z pomocą zwierzętom, kosztowały mnie tak dużo stresów, że odbiło się to na moim zdrowiu i niestety pojutrze idę do Szpitala na Oddział Kardiologiczny ponieważ mam kłopoty z sercem.
Zatem jeżeli Ktoś pyta anonimowo "jaka jest realna pomoc" tej Fundacji, to napiszę tylko, że czytając dzisiaj te słowa w komentarzu zastanawiam się po 12 latach pracy na rzecz zwierząt jak długo jeszcze starczy mi sił...
Dziękuję za przeczytanie do końca.
Anna Sztender