27/02/2026
Słowo „odpowiedzialność” bardzo często niesie ze sobą trudne skojarzenia.
Obowiązek.
Ciężar.
Presję.
Kontrolę.
Konieczność dopilnowania wszystkiego.
Bycie tym silniejszym lub mądrzejszym.
Brak prawa do błędu.
Samotność decyzyjną.
A gdy spojrzymy na odpowiedzialność nie jak na ciężar, lecz jak na punkt wyjścia do nauki, może stać się ona pierwszym krokiem w procesie rozwoju.
Nie oznacza to, że robi się łatwo — ale pozwala odetchnąć głębiej i spokojniej, zdjąć z siebie część napięcia i odzyskać energię do uczenia się, szukania rozwiązań i bycia w relacji zamiast w ciągłej gotowości do kontroli.
Odpowiedzialność jako zdolność do odpowiedzi (response-ability):
* bycie regulatorem, a nie kontrolerem,
* tworzenie bezpiecznych i czytelnych ram,
* branie odpowiedzialności za własne emocje, a nie za emocje konia,
* umiejętność powiedzenia „stop” bez przemocy,
* gotowość do uczenia się, zamiast potrzeby „wiedzenia lepiej”.
Z tak rozumianej odpowiedzialności może wyrosnąć prawdziwa relacja, dialog i przestrzeń, w której koń nie musi się podporządkować — może współtworzyć.
Dlatego tak ważne jest, by wiedzieć, gdzie zaczyna się nasza odpowiedzialność, a gdzie się kończy. Za co naprawdę odpowiadamy — a co nie należy do nas.
Zachęcam Was do do zadania sobie pytania i zastanowienia się nad nim przez chwilkę:
Jak ja rozumiem swoją odpowiedzialność w relacji z koniem?
Odpowiedzi może być wiele. Moja jest taka:
Ja swoją odpowiedzialność w treningu widzę przede wszystkim jako ŚWIADOMOŚĆ NIERÓWNOŚCI, która istnieje między nami.
To człowiek decyduje:
– kiedy będzie trening,
– gdzie się odbędzie,
– jak długo potrwa,
– jakie zadania zostaną postawione
- jakiego sprzętu i w jaki sposób będzie używać.
Dlatego niezwykle istotne jest, aby koń miał PRAWO ODMÓWIĆ.
Prawo nie zgodzić się na zadanie w danym momencie, prawo zareagować inaczej niż oczekujemy, prawo wyrazić swoje potrzeby i emocje.
Prawo do własnych reakcji na nasze sygnały oraz do samodzielnego poszukiwania rozwiązań.
Jeżeli pozbawimy konia tej możliwości, pozostaje mu jedynie bezrefleksyjne podporządkowanie.
Relacja nadal istnieje, kontakt jest na poziomie funkcjonalnym, ale traci autentyczność i jakość, które są fundamentem zaufania i współpracy.
Aby interakcja mogła być prawdziwie partnerska, obie strony muszą mieć możliwość wyboru i wyrażania własnych reakcji, a nie jedynie wykonywać zadania narzucone przez drugą stronę.
Gdy działamy przymusem, manipulacją i ciągłą kontrolą, uczymy konia, że jego wola nie ma znaczenia.
Że liczy się wyłącznie wykonanie zadania.
Wtedy koń przestaje być sobą, traci wiarę w siebie i swoją wartość.
Albo się poddaje, albo staje się „maszyną”, albo walczy o swoją godność, albo przestaje wierzyć w siebie, traci siebie.
A ja chcę, żeby mój koń:
– czuł się ważny,
– był widziany,
– mógł pozostać sobą,
– znał swoją wartość,
– mógł czuć się pewny siebie,
– był szczęśliwy,
dlatego biorę na siebie ludzką odpowiedzialność — odpowiedzialność nauczyciela.
Jeśli jesteśmy uważni, wrażliwi i troskliwi, to każda inna odpowiedź konia niż ta, której oczekujemy, ma ogromną wartość. Traktujmy ją jako informację zwrotną, a nie zagrożenie dla naszego ego.
Prawdziwy dialog między człowiekiem a koniem opiera się na tych samych fundamentach co każda zdrowa relacja, tzn kiedy:
– mamy szacunek, czyli nie próbujemy wymusić reakcji, której koń nie chce lub nie może dać,
– jesteśmy uważni i obecni, czyli naprawdę słyszymy i widzimy sygnały, które koń nam przekazuje,
– dajemy i mamy poczucie bezpieczeństwa, czyli koń ma pewność, że może powiedzieć „nie” bez konsekwencji,
– łączy nas wspólna przestrzeń, czyli każdy głos ma znaczenie, zarówno ludzki, jak i koński.
Obserwujmy uważnie reakcje konia.
A czasem także ich brak i traktujmy go jak informację zwrotną, a nie „problem do naprawienia”.
Koń, który może się nie zgodzić,
to koń, który może nam naprawdę zaufać i rozpocząć z nami DIALOG.
A kiedy koń nie boi się mówić, wchodzimy na wyższy poziom relacji i dajemy mu skrzydła do rozwoju.
Szacunek dla emocji konia nie oznacza braku wymagań.
Oznacza ich adekwatność — do możliwości, zasobów, doświadczeń i aktualnego stanu konia.
! TO KOŃ JEST U MNIE NA PIERWSZYM MIEJSCU !
ze swoim tempem, ograniczeniami, gotowością i potrzebami, a nie moje ambicje, moje "chce".
My mamy świadomość celu, sensu i powodu, dla którego wchodzimy w trening.
My możemy w każdej chwili przerwać, zmienić zdanie, wyjść z sytuacji.
Koń tej możliwości zazwyczaj nie ma.
Choć w moich treningach świadomie mu ją daję — i doceniam momenty, w których koń pokazuje mi odmowę.
Wiem, że często pojawia się wtedy obawa:
„Jeśli będę chwalić konia za odmowę, nauczę go odmawiać”.
To bardzo mylne założenie.
Z mojego doświadczenia koń nie uczy się wówczas unikania pracy.
Uczy się czegoś znacznie głębszego:
* że jego zdanie ma znaczenie,
* że jest ważny w tej relacji,
* że jego sygnały są widziane i brane pod uwagę.
Koń nie składa się wyłącznie z zachowań, które można wzmocnić lub wygasić.
Jest istotą z bogatym życiem wewnętrznym, emocjami i potrzebą bezpieczeństwa, a także potrzebą relacji i przynależności, wpływu na sytuację, przewidywalności, autonomii w granicach relacji oraz bycia widzianym i branym pod uwagę.
Kiedy respektujemy odmowę, nie budujemy strategii unikania,
lecz zaufanie i gotowość do współpracy.
Oczywiście wymaga to wiedzy, uważności i odpowiednich ram.
Dlatego jeśli ktoś nie czuje się na siłach, by świadomie pracować z odmową, wysłuchanie jej i uszanowanie jest już bardzo wartościowym krokiem.
Naszą odpowiedzialnością jest pokazać koniowi sens zadań,
dać mu czas i przestrzeń, by mógł je zrozumieć.
Tylko wtedy możemy mówić o prawdziwej zgodzie konia.
I tylko wtedy mamy konia, który myśli, wybiera i podejmuje decyzje, a nie jedynie reaguje.
Wiedza behawioralna jest jednym z elementów rozumienia procesu uczenia się koni, ale stanowi jedynie niewielką część obrazu.
Jak już napisałam, koń jest istotą o bardzo bogatym życiu wewnętrznym, dlatego nie patrzę na niego wyłącznie przez pryzmat zachowania.
Zmiana zachowania na oczekiwane nie jest dla mnie równoznaczna z sukcesem.
Znacznie ważniejsze jest pytanie:
JAK KOŃ SIĘ CZUJE.
Bo prawdziwa odpowiedzialność w treningu to nie tylko efekty w zmianie zachowania,
ale dobrostan fizyczny i psychiczny, zaufanie, dialog i wewnętrzna zgoda konia na bycie w tej sytuacji.