08/01/2026
Od wielu miesięcy nosiłam się z zamiarem napisania tego posta, ale ciągle brakowało mi słów, żeby krótko i dobrze nakreślić, o co mi chodzi, a przy okazji nikogo nie urazić.
No bo mowa o wszelakiej maści zajęciach agility, psiego fitnessu, jogi z psem, tańca z psem i innych dziwadeł.
Nie będę krytykować tych, którzy to robią, ale jakoś nie ma mojej zgody na hipokryzję pod tytułem „robię to, bo mój pies to kocha!”, „robię to, bo to jest w zgodzie z psią naturą i potrzebami.”
No nie, kochani!
Jeśli ktoś to robi, to niech przynajmniej przyzna, że robi, bo się nudzi, bo się nie zna ( lub ma w poważaniu ) naturalne psie zachowania i potrzeby. Bo ma w nosie to, co jego pies by sam wybrał. Bo ważniejsze jest modne i dobrze się sprzedające wyobrażenie o psim dobrostanie, niż realne pochylenie nad nim.
Nagminne jest mylenie pobudzenia z radością.
Nagminne jest mylenie lubienia czegoś z warunkowaniem psa na coś.
Jeśli masz wątpliwości, to zastanów się, czy kiedy po raz pierwszy wpuścisz swojego psa do salki wyłożonej sztuczną gumą, gdzie są różnego typu przeszkody, tunele i slalomy, to pies w swojej naturze będzie pokonywał tor i czołgał się lub ścigał, bo zacięcie sportowe ma we krwi?
Czy sam z siebie zaprezentuje takie zachowanie, czy jednak, aby ono wystąpiło, najpierw człowiek musi mu je uwarunkować?
A skoro dane zachowania warunkujemy poprzez wielokrotne powtarzanie, nagradzanie lub karanie, to można tu mówić o czymś zgodnym z psim wyborem i naturą?
Lub czy można nazywać to zabawą?
Może przypomnę definicję zabawy - „Fundamentalna, dobrowolna aktywność dla przyjemności, kluczowa dla rozwoju, kształtująca zmysły, wiedzę i umiejętności społeczne.”
Odbywa się „dla samej satysfakcji, bez przymusu i narzuconych celów, często z udziałem wyobraźni, tworząc własną rzeczywistość.”
Tak więc, jeśli robimy z psem coś, co wynika z naszej własnej, a nie jego potrzeby, to przynajmniej miejmy tego świadomość i odwagę, żeby to nazwać po imieniu.
I wiem, wiem, rynek jest zalany ofertami tego typu, ale szkoleniowcy będą promować to, co się dobrze sprzeda, a niekoniecznie to, co będzie w zgodzie z psem.
Bo przecież nie da się zarobić kasy na zachęceniu klienta do długiego, fajnego spaceru w lesie, gdzie pies będzie miał naturalne nierówności terenu, przewalone stare kłody drzew do przeskoczenia lub przeczołgania pod nimi, strumyk do pokonania, górkę z piachem, wystające korzenie, pachnące zarośla i intrygujące norki do sprawdzenia.
Nuuuuda!!!! Darmowa, naturalna nuda!
Znam kilka osób, które twierdzą, że ich psom tego typu aktywność bardzo pomaga, ale akurat tutaj wiem, że się mylą - znam tych ludzi i psy.
Słyszałam też od osoby, której wiedzę i doświadczenie szanuję, że ponoć gdzieś tam komuś to się sprawdza….byc może….nie wiem.
Ja mogę się mylić, ale sama jeszcze nie spotkałam takiego przypadku, więc na razie mam opinię, jaką mam.
Na koniec obejrzyjcie filmik, na którym widać, że coś z natury dla psa neutralnego( przewalony bałwan, którego należy obsikać i pójść dalej ), można łatwo zamienić w pobudzenie ( tak często mylone z radością i dobrym humorem! ).
Gdybym ten schemat, łącznie z chwaleniem tym dziwnym podjaranym tonem, powtórzyła kilka razy i jeszcze wzmocniła nagrodą, to z pewnością, psy by się szybko nauczyły, że za każdym razem trzeba się tutaj „cieszyć” i wskakiwać na przewalonego bałwana.
A czy gdyby w końcu zaczęły same to robić, bo wcześniej ja je na to uwarunkowałam, to mogłabym mówić, że to im służy i to lubią, bo to ciągle powtarzają? Nope!
No to teraz zamieńmy sobie bałwana na tor agility i sprawa staje się prosta.
Fajna zabawa? Czy w ogóle to zabawa? Zdrowa? Potrzebna? Zachowanie naturalne czy wyuczone?
Niech każdy sam sobie odpowie na to pytanie.
www.easy-dog.pl
szkoła życia z psem | easy dog |
życie z psem | socjalizacja psa |