17/08/2026
Kilka lat temu byłam na łąkach z kilkoma wyżłami.
Zaczepili mnie sportowi panowie ze swoimi sportowymi wyżłami i zaproponowali dołączenie do ich grupy treningowej.
Mojej odmowy nie zrozumieli i stwierdzili, że marnuję potencjał psów „pracujących” oraz nie znam się na wyżłach.
Jednego z tych panów do dzisiaj spotykam na łąkach.
Jego pies chodzi albo na smyczy, albo ma założoną obrożę elektryczną.
Atakuje wszystkie napotkane samce.
Kiedy ich spotykam, chociaż zawsze staram się unikać jak ognia, patrzę na mojego Dirana, którego potencjał ponoć tak bardzo mocno zaniedbałam
i jestem sobie ogromnie wdzięczna za świadomość, którą posiadam.
Cieszę się bardzo, że zamiast psa trenować i wykorzystywać do zaspokajania własnych ambicji, postanowiłam go szanować, zaspokajać jego prawdziwe potrzeby oraz po prostu wychowywać.