Konioholic Ewa Winiarska

Konioholic Ewa Winiarska 🐴 Trening, dobrostan i prawdziwe życie z końmi.
🌿 Obalam mity i pokazuję konie z ich perspektywy.
🤍 Bo koń to coś więcej niż sport.

Człowiek - czyli największy problem koni.Przeczytałam dziś post właścicielki trzyletniej klaczy, która od urodzenia prak...
15/07/2026

Człowiek - czyli największy problem koni.

Przeczytałam dziś post właścicielki trzyletniej klaczy, która od urodzenia praktycznie nie miała kontaktu z człowiekiem. Nie umie normalnie chodzić na kantarze, wyrywa się, zrywa linki i właścicielka szuka pomocy.

Sam post wcale mnie nie zszokował, takich koni jest naprawdę sporo i fajnie, że właściciel szuka pomocy u specjalisty. Znacznie bardziej przeraziły mnie komentarze. Jedni polecają przywiązać konia na dwa dni bez jedzenia i picia. Drudzy każą przykleić "magiczne plastry", które podobno mają rozwiązać problem. Kolejni twierdzą, że wystarczy dawać smaczki. Jeszcze inni piszą, że koń musi mieć jednego człowieka i w związku z tym to jest jakiś dramat, a ktoś inny uważa, że odpowiedź znali tylko nasi dziadkowie.

I niemal każdy z nich brzmi tak, jakby był w 100% pewny swojej racji. Tylko że koń to nie samochód, którego naprawia się poradą z Facebooka. Nie istnieje plaster na strach.
Nie istnieje magiczna metoda na zaufanie. Nie istnieje również głodzenie, wiązanie czy zastraszanie, które nauczy konia współpracy. Takie metody mogą co najwyżej sprawić, że problem się pogłębi. Najgorsze jest to, że ludzie, którzy nie mają pojęcia o koniach postanawiają dawać rady w internecie, z których jest duża szansa, że ktoś skorzysta, bo można zaoszczędzić na trenerze. Bo Internet każdemu daje mikrofon i możliwość wypisywania bzdur.

Zawsze też zastanawia mnie dlaczego ktoś kupuje trzyletniego, praktycznie nieobsługiwanego konia, jeśli nie ma wiedzy ani doświadczenia, żeby go poprowadzić? Dlaczego w ogóle kupuje konia?

Coraz częściej ludzie kupują konie oczami, a nie rozumem. Bo dziadek miał konia i było wszystko super, a tutaj, jakoś to będzie. A później okazuje się, że zwierzę ważące pół tony ma własne emocje, własne lęki i nie przeczytało naszego planu na wspólne życie. I wtedy zaczyna się szukanie cudownych metod. Problem polega na tym, że koń nie potrzebuje cudów. Potrzebuje człowieka, który rozumie proces uczenia, rozumie jakim zwierzęciem jest koń, jak działa jego umysł. Potrzebuje człowieka, który wie, kiedy odpuścić, kiedy zrobić krok w tył, kiedy nagrodzić, a kiedy po prostu dać zwierzęciu czas.

Dzisiaj obok naprawdę wartościowych specjalistów pojawiają się osoby, które z pełnym przekonaniem polecają metody rodem sprzed kilkudziesięciu lat albo pseudonaukowe wynalazki. A ktoś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z końmi, często nie potrafi odróżnić dobrej rady od tej, która może zwierzęciu zaszkodzić.

Ile już w życiu naczytałam się bzdur o koniach, to aż czasem słabo mi się robi. Wielu z Was ma pewnie podobnie.

14/07/2026

11/07/2026

Zwykły dzień? Nie u nas 😂🚐🌾

Czy hodowanie koni na mięso jest złe?To jeden z tych tematów, przy których emocje często biorą górę nad faktami. I właśn...
10/07/2026

Czy hodowanie koni na mięso jest złe?
To jeden z tych tematów, przy których emocje często biorą górę nad faktami. I właśnie dlatego jestem ciekawa, co Wy o tym myślicie.

W idealnym świecie konie nie trafiałyby do rzeźni. Myślę, że większość z nas chciałaby, żeby każdy koń mógł dożyć spokojnej starości.
Tylko czy taki świat jest dziś w ogóle możliwy?

Mało kto zdaje sobie sprawę, że w Polsce ogromna część koni jest hodowana właśnie z przeznaczeniem na produkcję mięsa. To przede wszystkim konie ras zimnokrwistych. Szacunki wskazują, że stanowią one około 50%. Dla wielu hodowców to po prostu produkcja zwierzęca, tak samo jak hodowla bydła czy świń.

Ale jest jeszcze druga strona tego medalu.
Bo do ubojni bardzo często trafiają również konie gorącokrwiste. Te, które przez lata woziły ludzi na grzbiecie, startowały w zawodach albo pracowały w rekreacji. Kiedy koń zaczyna kuleć, ma przewlekłą kontuzję, jest za stary, chory albo po prostu przestaje przynosić zysk, nierzadko zostaje sprzedany handlarzowi. A stamtąd jego droga bardzo często prowadzi już do rzeźni. I właśnie to budzi we mnie największy smutek. Nie sam fakt uboju, ale to, jak często wygląda droga do niego. Wielogodzinne transporty, przepełnione ciężarówki, stres, brak odpoczynku, nieodpowiednie traktowanie. To właśnie transport i warunki, w jakich zwierzęta są przewożone oraz później zabijane, są moim zdaniem największym problemem. Jeżeli już takie zjawisko istnieje, to minimum, jakie jesteśmy winni tym zwierzętom, to ograniczenie ich cierpienia do absolutnego minimum. Nie zmienia to jednak faktu, że wielu ludzi korzysta z koni przez lata, a kiedy koń przestaje być potrzebny, bardzo łatwo o nim zapomina. I to jest temat, o którym mówi się zdecydowanie za mało.

Nie piszę tego po to, żeby kogokolwiek przekonywać do jedynego słusznego stanowiska. Sama nie mam na ten temat prostych odpowiedzi. Jestem natomiast ciekawa, gdzie Wy stawiacie granicę.

Czy hodowla koni na mięso sama w sobie jest czymś złym? Czy problemem jest przede wszystkim sposób transportu i traktowania tych zwierząt? A może największym problemem jest to, że konie, które przez lata służyły człowiekowi, tak często kończą właśnie w ten sposób?

Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii. Tylko spróbujmy porozmawiać o tym spokojnie i z szacunkiem do osób o innych poglądach. To jeden z tych tematów, w których naprawdę nie wszystko jest czarno-białe.

06/07/2026

Taka rzeczywistość🤣

02/07/2026

Czasem takie myśli przychodzą mi do głowy 🫠🤣

Czy koń lubi, kiedy się na nim jeździ?To jedno z tych pytań, na które nie da się odpowiedzieć prostym „tak” albo „nie”.J...
01/07/2026

Czy koń lubi, kiedy się na nim jeździ?

To jedno z tych pytań, na które nie da się odpowiedzieć prostym „tak” albo „nie”.

Jedno jest pewne – koń nie potrzebuje człowieka na swoim grzbiecie. Jazda konna istnieje dlatego, że to my chcemy jeździć, a nie dlatego, że konie mają taką potrzebę. Co więcej, noszenie człowieka zawsze jest dla organizmu konia dodatkowym obciążeniem. Dlatego tak ogromne znaczenie ma to, jak jeździmy i czy w ogóle powinniśmy wsiąść na danego konia.

Jeśli naszym celem jest wyłącznie zdrowie i ruch, można zapewnić go pracą z ziemi, spacerami czy odpowiednio przygotowanym wybiegiem. Jazda pod siodłem nie jest koniowi do szczęścia potrzebna. Ale to nie oznacza, że każdy koń cierpi pod siodłem. Dobrze przygotowany koń, który rozumie zadania, nie odczuwa bólu, ma zapewnioną równowagę między pracą a odpoczynkiem i jest traktowany z szacunkiem, często naprawdę lubi współpracować z człowiekiem. Nie dlatego, że kocha nosić jeźdźca, ale dlatego, że współpraca sama w sobie może być dla niego wartościowa. Problem polega na tym, że takich koni jest zdecydowanie mniej, niż wielu jeźdźców chciałoby wierzyć.

Zbyt często to ludzie psują tę relację. Fiksują się na perfekcyjnym wykonaniu ćwiczenia, zamiast zastanowić się, czy koń w ogóle rozumie, o co go proszą. Powtarzają to samo w nieskończoność, aż koń jest psychicznie zmęczony i zwyczajnie przestaje szukać odpowiedzi. Wymagają więcej, niż potrafią jasno przekazać. A kiedy coś nie wychodzi, winny niemal zawsze okazuje się koń. Najtrudniejsze jest jednak to, że wielu jeźdźców nie potrafi przyznać, że problem może leżeć po ich stronie. Łatwiej powiedzieć, że koń jest uparty, złośliwy albo leniwy, niż spojrzeć krytycznie na własne umiejętności.

Konie naprawdę bardzo się starają nas zrozumieć. Obserwują nas, uczą się naszych sygnałów i próbują znaleźć właściwą odpowiedź. Nie dlatego, że marzą o medalach czy idealnym przejeździe. Po prostu próbują odnaleźć się w świecie, który stworzył im człowiek. Dla mnie dobry trening to nie taki, po którym człowiek jest dumny z perfekcyjnie wykonanego ćwiczenia. To taki, po którym koń schodzi z placu spokojny, rozluźniony i nadal chce z nami współpracować. Bo najważniejsze pytanie nie brzmi: „Czy koń potrafi to zrobićć?”, tylko: “Czy po tym treningu koń nadal chce to robić?”

Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania. Czy uważacie, że konie mogą czerpać przyjemność z pracy pod siodłem, czy jest to wyłącznie aktywność dla ludzi, a my często błędnie interpretujemy ich zachowanie?

*Na zdjęciach ja z moją Złotą. Po lewej z Jurkiem Krukowskim, człowiekiem który potrafi pracować tak, żeby konie były w komforcie. 🤍

Bardzo dobrze, że niedzielna część zawodów w Strzegomiu została odwołana.Niezależnie od tego, jakie mamy poglądy na spor...
29/06/2026

Bardzo dobrze, że niedzielna część zawodów w Strzegomiu została odwołana.

Niezależnie od tego, jakie mamy poglądy na sport jeździecki, myślę, że dobro koni zawsze powinno być na pierwszym miejscu. Przy temperaturach przekraczających 30 stopni organizowanie wymagających prób terenowych czy intensywnego wysiłku jest po prostu zbyt dużym ryzykiem. Nawet najlepsza organizacja, opieka weterynaryjna czy przygotowanie koni nie zmienią faktu, że organizm ma swoje granice.

Organizatorzy poinformowali, że decyzję podjęli z uwagi na prognozy pogody oraz bezpieczeństwo i komfort koni. Uważam, że była to właściwa decyzja i mam nadzieję, że w przyszłości podobne sytuacje będą rozwiązywane równie odpowiedzialnie. Nie jestem fanką DIOZ-u i, jak zazwyczaj w takich sytuacjach, mam wrażenie, że w dużej mierze wykorzystali tę sprawę do zwrócenia na siebie uwagi. Wielokrotnie krytykowałam ich sposób działania, medialne nagonki, grubiaństwo czy sytuacje, w których – moim zdaniem – przekraczali swoje kompetencje. Ale jednocześnie uważam, że jeśli ich interwencja i presja społeczna przyczyniły się do tego, że temat bezpieczeństwa koni został potraktowany poważnie, to w tej konkretnej sprawie wyszło z tego coś dobrego. Nawet organizacja, z którą na co dzień się nie zgadzam, może czasem zwrócić uwagę na realny problem.

Jednocześnie ta sytuacja nie zmienia mojego zdania o DIOZ-ie. Nadal bardzo źle odbieram ich sposób działania. Nie podoba mi się wchodzenie w konflikty z założeniem, że druga strona od razu jest winna, medialne osądzanie ludzi przed wyjaśnieniem sprawy, agresywny sposób komunikacji czy działania, które – moim zdaniem – niejednokrotnie wykraczają poza to, co powinno mieć miejsce.

Dla mnie najważniejsze jest jedno – dobro koni. I jeśli dzięki całej tej sytuacji w przyszłości organizatorzy będą jeszcze ostrożniej podejmować decyzje podczas ekstremalnych upałów, to ostatecznie skorzystają na tym właśnie one.

28/06/2026

Co myślicie o dużych fundacjach typu DIOZ, Viva itd?

Jesli macie gdzieś sprawdzoną organizację pomagającą zwierzakom, oznaczajcie ją w komentarzu. ❤️

Adres

Toruńska 1
Łubianka
87-152

Telefon

+48508144310

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Konioholic Ewa Winiarska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij