02/01/2026
Sylwestrowe "szaleństwo" u nas 😉 Jak co roku od jakiegoś czasu- psy na lekach, około północy skarmianie nowymi smaczkami dla odwrócenia uwagi, mizianie, zagadywanie, muzyka w tle. Tym razem Iśka nie próbowała wyskoczyć razem z oknem tarasowym (ufff...), Majka dyszała, chowała się i tuliła do nas, ale obyło się bez biegunki i jakichś ekstremalnych zachowań, więc chyba nam się udało. W gościach był u nas Dolar- syn Nowinki, ale ten to "miastowy"- ma gdzieś petardy i hałasy (ale smaczki chętnie żarł jakby jutra miało nie być ;) W tym roku zupełnie psychicznie nie byliśmy nastawieni na zabawę, bo za dużo tragedii nas dotknęło ostatnio, ale dla Krzysia chcieliśmy jakoś zaakcentować ten dzień. Spokojnie, domowo, ciepło i z miłością. Bo miłość jest najważniejsza. I tej miłości oraz zdrowia wszystkim życzę w tym Nowym Roku (z wyłączeniem tych, którzy swoją pasją do śmierdzących wybuchów doprowadzają nasze i inne, także leśne zwierzęta i ptaki, oraz wrażliwych na to ludzi do stanu paniki i przerażenia- wam niczego nie życzę)... Kurcze, 20 lat temu zbudowaliśmy dom w zupełnej d...e świata, bez internetu, wodociągu, gazu, miejscu gdzie było 5 domów i wszystkie w oddaleniu od nas, po drugiej stronie ulicy. A teraz mamy sąsiada 3m za płotem, któremu nawet liście naszych brzóz przeszkadzają, o szczekaniu psów nie wspomnę. I powstające osiedle. Czasami już mi się nie chce tu mieszkać, choć myślałam, że to moje miejsce na ziemi :(