11/02/2026
Dzień dobry!
❗️ALERT KOŁTUNOWY, a może i coś więcej❗️
Kołtunki, kołtuny, kołtuniachy - zmora każdego groomera 😅
Przychodzę dzisiaj się z Wami czymś podzielić.
Trochę czasu temu dodałam do Booksy opcję wybrania kołtunów do czasu trwania usługi. Nie da się tego przeskoczyć, trzeba pominąć okienko, żeby zatwierdzić termin. Myślałam, że mamy ten temat z głowy i pomoże mi to w organizacji czasu usług, które sami rezerwujecie - oj, ale się myliłam. Moi drodzy - ta opcja z jakiegoś powodu tam jest!
O ile telefonicznie jestem w stanie się dopytać, to po to staram się tak usprawniać Wam odpowiednie wybieranie usług na Booksy, żeby wybierać zapisy poprawnie. Booksy jest dla mnie narzędziem, które ma mi ułatwiać pracę - nie jej dodawać, a tak się ostatnio dzieje.
Zawsze byłam osobą, która nie boi się mówić co myśli i tak sobie dzisiaj tutaj musimy "porozmawiać", jak to wszystko wygląda z naszej groomerskiej perspektywy 😊.
Zauważyłam ostatnio tendencję, że niektórzy zapisują swoje pieski (Booksy) na normalną usługę, bez zaznaczenia kołtunów i dopiero na miejscu informują mnie, że takie są, bardzo często niemałe. Zastanawia mnie, dlaczego w takim razie nie jest zaznaczana ta opcja? Jeśli w pożądanym przez Was dniu na termin, mam w grafiku okienko na 2h usługi i po wyborze kołtunów, nie da się zaklepać tego terminu, oznacza to, że NIE posiadam takiej ilości czasu, żeby to wykonać w potrzebnym mi czasie.
Ja wiem, że na wiele rzeczy macham ręką, ale ostatnio odbywa się to moim kosztem.
Do czego prowadzą takie sytuacje? Jeśli w ciągu jednego dnia zapisze mi się dwóch/trzech klientów na normalny czas usługi (2h), a przychodzą psiaki ze sporymi kołtunami, na których rozczesanie/ścięcie potrzebuję średnio, dodatkowo 30 min, to rozjeżdża się cały grafik. W ostatecznym rozrachunku, w momencie gdy nie jestem przygotowana czasowo z braku informacji, każdy kolejny właściciel po Was musi czekać dłużej na odbiór swojego pieska, a przecież każdy ma jakoś zorganizowany dzień. A ja od ostatnich 3 miesięcy wychodzę z pracy NOTORYCZNIE godzinę, dwie po czasie. Co niestety rzadko jest zależne ode mnie i wpadam w karuzelę stresu i presji czasu. A przez sytuacje jakie opisuję zdarzyło mi się spóźnić czy nie dojechać na moje własne terminy lub zobowiązania, które posiadam.
❌Kochani, tak NIE może być!!! Stawiam tutaj granicę. Szanujmy swój czas.
Jak wiemy nie da się wydłużyć doby. W momencie, gdy jestem wiecznie po czasie i spóźniona lub nawet jeśli wyrobię się jakimś cudem z pracą w czasie pomimo komplikacji, to zawsze odbywa się to jakimś kosztem - zawsze!!! Najczęściej - brakiem przerwy, pracowaniem 8-10h bez jedzenia lub jedzenie w pośpiechu, gdy piesek stoi w odżywce, mniejszym czasem na regenerację organizmu. Tak niestety wygląda w większości rzeczywistość groomerów i chyba ogólnie osób pracujących w usługach. Ale to, że tak to wygląda, nie znaczy, że muszę się na to godzić.
Widzę czasami różne opinie na forach i grupach, jakie nieraz "pomyje" wylewa się na nas groomerów, że tak brzydko ujmę. Wiele osób nie widzi zaplecza, że poza pracą z pieskami i pasją, jest ogromny wysiłek fizyczny i psychiczny, praca w hałasie, pogryzienia, duże wymagania przez właścicieli, pomówienia i praca po godzinach, która nie jest odpowiednio wynagradzana. A przecież poza pracą jest jeszcze życie i inne obowiązki, przykładowo związane z prowadzeniem firmy, na co mi osobiście brakuje ostatnio czasu, przez tak można by powiedzieć absurdalną rzecz jaką są kołtuny! 😅
Więc tak, aby zatrzymać moją rozpędzającą się spiralę przemęczenia i nie skończyć z wypaleniem zawodowym, muszę wprowadzić nową zasadę.
❗️Od teraz, jeśli nie zostanę poinformowana o stanie sierści pieska, a zastanę niespodziankę, będę robić tylko tyle na ile pozwoli mi zarezerwowany czas. Inną opcją, będzie przełożenie wizyty na inny termin i zachowanie przeze mnie zadatku na poczet zarezerwowanego czasu przez źle wybraną usługę (czyli koszt normalnej usługi w nowym terminie plus 50% ceny usługi jako zadatek za Wasz błąd).
Co ważne - nie poinformowanie mnie o kołtunach, nie sprawi, że nie pobiorę za to dodatkowej opłaty, choć wiemy, że zdarzało mi się przymknąć oko 😉.
Ale też w drugą stronę, jeśli uznam, że dane kołtuny nie wymagają dodatkowej opłaty, mimo że to zaznaczyliście, to po prostu tego nie doliczę - bez obaw.
O jakich kołtunach mówię - wszystkie, poza pojedynczymi typu jeden za uszkiem, jeden na ogonie.
Wszystkie kołtuny i filce, które obejmują ponad 1/4 powierzchni ciała psa, wymagają dodatkowego czasu. W okresie zimowym najczęściej mamy pełne skołtunienie od ubranek w obszarze szyi, brzucha i całych łap. TAKI stan sierści obejmuje dodatkowa opłata i Wasz jest obowiązek poinformowania mnie o tym.
Dla niektórych osób, może się to wydać rygorystycznym podejściem, jednak muszę zacząć tworzyć tu pewne sztywne ramy.
Pamiętajcie o tym, że owszem jest to moja pasja, jak i w większości każdego innego groomera, ale mimo wszystko jest to praca. Praca z pasji nie jest tą gorszą, "powołaniem" nikt nie wypełni lodówki, a tak to często jest traktowane w temacie zwierząt.
Jakbym "niemiło" czy "arogancko" tutaj zabrzmiała, wiecie że zawsze staram się być wyrozumiała i cierpliwa, ale muszę zadbać też o swoje dobro, więc mam nadzieję, że nie zostanę negatywnie odebrana 🐶.
Standardowo, w razie pytań zapraszam do kontaktu.
Dziękuję za uwagę i do zobaczenia! 💕
Sara