26/08/2026
Dziś odszedł Skrzacik.
Nie wiem, co napisać.
O miłości.
O stracie.
O ogromnym żalu.
O pustce i tępym bólu.
Wszystkie słowa są zbyt błahe.
Boli to tym bardziej, że zaledwie kilka dni po tym, jak już wydawało się, że wszystko będzie dobrze - wyleczyliśmy grzybicę, wyniki krwi się poprawiły, Skrzat przytył i tryskał kocięcą energią. Kilka dni po tym był koniec.
Nie wiadomo do końca, co się wydarzyło. Bolała go okropnie cała skóra. Zaczęły robić się ropnie, które się sączyły, zaczęła pękać mu skóra …. Z godziny na godzinę było w zasadzie gorzej. A on mruczał cały czas, kiedy leki zaczynały działać i nie czuł bólu. Aż do dzisiaj. Rano już nie mruczał. Wiedziałam, że to już koniec, wiedziałam to parę dni temu, ale jeszcze próbowaliśmy walczyć.
Był jednym z najwspanialszych kotów, jakie dane mi było spotkać. Tylko na 3 miesiące.
Jego mruczenie zawsze będę słyszeć już w sercu.
Żegnaj, Skarbie 🖤