08/09/2026
To był bardzo ciężki weekend 😞
Po Zeldzie i Aperolku w niedzielę pożegnaliśmy Negroniego 💔
Kociątka najwyraźniej postanowiły przenieść imprezę za tęczowy most 😢
Szkoda, że nie poczekały z tym jakieś 20 lat i nie mogliśmy zobaczyć jakie łobuziaki z nich wyrosną 🥺
Wiem, że zastanawiacie się co się stało.
Tak naprawdę nie ma odpowiedzi. Maluchy były i są pod opieką weterynaryjną. Pod ręką mamy glukozę, niedaleko przychodnię i weterynarza nocnego.
U całej trójki wystąpił nagły spadek temperatury pomimo ogrzewania (Zelda odeszła w inkubatorze, Aperolek umarł w drodze do przychodni, a Negroniego nie zdążyliśmy nawet wynieść z domu). Testy na panleukopenię, koronawirusa i pasożyty były ujemne.
Odchowywanie ślepych miotów jest niezwykle trudne i jest zawsze loterią.
Pod poprzednimi postami pojawiły się komentarze osób piszących że uratowane przez nich kocięta mają się świetnie. To dobrze ale niestety nie oznacza, że jest regułą. Regułą jest wysoka śmiertelność wśród takich miotów.
Zapewniamy dzieciaczkom najlepszą opiekę wedle naszej wiedzy, rad weterynarzy i zaprzyjaźnionych osób z różnych fundacji i stowarzyszeń. Ale nie jesteśmy wszechmocni i nie za każdym razem jesteśmy w stanie uratować małe kocie życia 😥
Z lepszych wieści zostały z nami dwa kocięta: maleńka szylkretka Campari i jej lekko łysawy koleżka z grubym karczychem -Amaretto 💗
Mają momenty lepsze i gorsze, dlatego proszę Was o dobre życzenia i trzymanie kciuków za maluszki 💕
Są dla nas plasterkiem na złamane serca ❤️🩹