Nie zadzieraj z Weterynarzem

Nie zadzieraj z Weterynarzem Blog (nie)weterynaryjny Trochę o zwierzętach, trochę o ludziach. Nic o leczeniu.

23/08/2026

Post 07/08

Kiedy poczułeś, że jesteś we właściwym miejscu?

Zaczynając pracę, zwykle czujemy się niepewnie. Szczególnie, jeżeli to pierwsza praca, a w głębi serca wiemy, że w zasadzie nic nie potrafimy.

Niepewność to stan naturalny i wcale nie negatywny. Owszem trochę przeszkadza, ale jednocześnie motywuje do poszukiwań. Nie jest też permanentna. W pewnym momencie uświadamiasz sobie, że jednak coś jesteś wart.

Kiedy dla mnie był taki moment? Nie podam daty i godziny, ale pamiętam sytuację i uczucia.

Była pełna poczekalnia. Kolega poprosił następną osobę ale nikt nie wszedł. Szef zapytał go "dlaczego nie przyjmujesz?". On odpowiedział "wszyscy są do Łukasza!".

Miałem może z pół roku doświadczenia, często czułem, że popełniłem błąd w wyborze drogi życiowej. Miałem trudność w komunikacji na linii lekarz-opiekun. A mimo to, tego dnia ludzie czekali na mnie.

To był pierwszy raz, kiedy dotarło do mnie, że może się nie pomyliłem i jednak potrafię zrobić coś dobrego.

Uczucie było bardzo motywujące.

Tego było mi trzeba.

Tutaj apel do wszystkich młodych wetów, którzy gdzieś tam siedzą przy biurku i patrząc tempo w ścianę myślą "co ja tutaj robię?".

Przyjdzie czas, że poczujecie się na miejscu, a niepewność ustąpi.

Bądźcie silni.

Wierzę w Was.

20/08/2026

Jakby co to żyję, ale po urlopie się dzieje. Wrócę w przyszłym tygodniu...

Mam nadzieję 😅

Dla uwagi filmik z Wesołego Cmentarza

Post 06/08Zamek Bran, Drakula, ambiwalencjaNa początek napiszę tylko, że ja wiem co się mówi o zamku w Branie. Że odpust...
13/08/2026

Post 06/08

Zamek Bran, Drakula, ambiwalencja

Na początek napiszę tylko, że ja wiem co się mówi o zamku w Branie. Że odpust, że nie warto, że Peles lepszy. Powiem więcej, to wszystko prawdopodobnie prawda. Ale...

Ja dorastałem z myślą, że gdzieś tam jest zamek Drakuli i że go zobaczę. Nie ma znaczenia, że zamek o którym myślę nie jest zamkiem Drakuli. Nie wiadomo na jakim wzorował się Stocker. I to też nie ma znaczenia.

Ja od zawsze chciałem zobaczyć zamek w Branie, który popkultura łączy z postacią sławnego wampira. Dorastając w tej popkulturze wizyta stała się moim marzeniem. Bez niej wakacje w Rumunii nie byłyby zaliczone.

A teraz fakty. Nie wiadomo czy i ile czasu Vlad Tepes zwany Dracula spędził na Branie. Jeśli chcecie zobaczyć miejsca z nim związane trzeba udać do zamku Poenari, do Dworu Hospodarów Wołoskich czy do miejsca jego narodzin w Sighsoarze. Bran nie jest zamkiem Draculi i tyle. Ten niewielki zamek, zbudowany w XIV wieku początkowo chronił szlak handlowy. Z początkiem XX wieku stał się siedzibą królowej Marii, po II WŚ, przeszedł w ręce władzy komunistycznej. Obecnie przyciąga hordy turystów.

Zamek jest ładny, wznosi się na skale dominując nad miasteczkiem Bran. Jest niewielki, wnętrza przedstawiają wygląd z początku XX. Ładne, ale...

To nie jest zamek, który widziałem oczami wyobraźni czytając powieść Stockera. Nie przypomina siedzib wampir z kinowych kreacji. Hrabiego widziałbym bardziej snującego się po korytarzach zamku Corwinów w Hunedoarze. W Branie atmosfera jest bardziej domowa, niż budząca dreszcze. Sytuację poprawia trochę tunel czasu, w którym znajdują się ciekawe hologramy.

Poza tym bilety dość drogie - nas jest pięcioro i to już są jakieś koszty. Kupujecie wejście na godzinę ale to nie oznacza, że o niej wejdziecie w mury zamku. O tej godzinie zaczniecie czekać w kolejce i jest duża szansa, że spędzicie w niej równie dużo czasu co we wnętrzu budowli. Chyba że zapłacicie za pierwszeństwo wejścia.

Podsumowując. Zamek jako zamek mi się podobał i cieszę się, że go zobaczyłem. Zawód przyniósł fakt zrujnowanych wyobrażeń. Cóż byłem na to gotowy. Internet miał rację, ale przekonałem się o tym sam. Byłem, zobaczyłem, nie muszę wracać.

Btw.
W folklorze Rumuńskim nie ma wampira. Najbliższy mu jest Strigoi, ale to nie to samo co Słowiański wąpierz

Post 05/08Bukareszt-Brasov, 300 km - bo wulkany błotne...Problem z wulkanami błotnymi jest taki, że leżą w takim miejscu...
12/08/2026

Post 05/08

Bukareszt-Brasov, 300 km - bo wulkany błotne...

Problem z wulkanami błotnymi jest taki, że leżą w takim miejscu, że nijak było po drodze. Trzeba było jechać specjalnie. Ale było warto. Krajobraz iście księżycowy.

Potem tylko 140 km serpentyn i jesteś w Braszowie.

Miało być prosto. Szybki meldunek, sikupa i na stare miasto.

Podchodzimy do skrzynki na klucz. Wbijam kod, który dostałem w wiadomości z booking.

Nie działa.

Dzwonie po numer podany w apce: pani zdziwiona. Ten apartament nie jest wynajmowany już od roku.

Dzwonię pod kolejny numer

Ta sama informacja. Właściciel lokalu musiał nie usunąć go z rejestru serwisu.

Mam więc opłacony nocleg. Tylko, że on nie istnieje. Świetnie.

I tutaj mogło być tak, że musiałbym reklamować przez booking, szukać lokalu i się denerwować.

Tymczasem moi rozmówcy, którzy nie zarządzali już wynajętym przeze mnie mieszkaniem, zaoferowali mi że mogę wprowadzić się do innego, a oni odzyskają kasę z booking.

Są dwie opcje. Pierwsza są pomocni. Druga, zorientowali się, że to oni nawalili. Nieważne. Straciłem tylko godzinę, a mogłem cały dzień.

A Braszów bardzo ładny.

10/08/2026

Wulkan błotny robi:

Bul, bul, bul

Bul, bul, bul

Przez cały dzień!

Post 04/08Planując wyjazd do Rumunii, naczytałem się o Bukareszcie. Że brzydki, że jazda po nim to zgroza, że beton i br...
09/08/2026

Post 04/08

Planując wyjazd do Rumunii, naczytałem się o Bukareszcie. Że brzydki, że jazda po nim to zgroza, że beton i brak drzew.

Faktem jest, że to nie najpiękniejsze miasto na ziemi. Ale czy jest brzydki? Nie uważam. Biorąc pod uwagę, jak został okaleczony przez władzę Ceaușescu, spodziewałem się kipiącego zewsząd brutalizmu. Tymczasem są tu piękne gmachy, ładne kamienice i ukryte wśród nich perełki, jak na przykład monaster Stavropoleos. Nasze serce oczywiście skradła księgarnia Carusel - ale jesteśmy zboczeni.

Co do jazdy. Jest ciasno, trzeba się pchać, ruch jest olbrzymi. Ale tak samo jest w Warszawie czy Katowicach. Nie robi to na mnie wrażenia. Zresztą komunikacja miejska działa świetnie, więc wcale nie trzeba ruszać auta z parkingu.

Podsumowując, polubiłem Bukareszt. Trzy dni to za mało. Jeszcze tu wrócę :)

Zacna inicjatywa, w której mam zaszczyt uczestniczyć. Polecam wszystkim
08/08/2026

Zacna inicjatywa, w której mam zaszczyt uczestniczyć. Polecam wszystkim

Spotkanie będzie przestrzenią do wymiany eksperckiej, doświadczeń osobistych, refleksji i zadawania pytań — także tych najtrudniejszych.

Post 03/08Sebes-Bukareszt (via Trasa Transfogarska, 378 kmTrasa Transfogarska była jednym z głównych motywatorów dla odw...
07/08/2026

Post 03/08

Sebes-Bukareszt (via Trasa Transfogarska, 378 km

Trasa Transfogarska była jednym z głównych motywatorów dla odwiedzenia Rumuni. Widoki zapierają dech w piersiach i jazda jest cudowna. Zwłaszcza, że mieliśmy w zasadzie drogę dla siebie. Korki nas ominęły 😃

Jednak to nie tylko o widoki chodziło. Chcieliśmy zobaczyć niedźwiedzia w naturze. A że Rumunia ma największą populację w Europie, była na to duża szansa.

I udało się!

Siedział przy drodze i pięknie zapozował. Pewnie czekał na jedzenie, którym niestety turyści nader chętnie. A należy pamiętać, że to drapieżnik, z którym nie mamy szans. Kilka dni przed naszą wizytą, niedźwiedź próbował tu wyciągnąć turystę przez otwarte okno samochodu. Ludzie zapominają, że to duże groźne zwierzę, a nie pluszowy miś. Przypominają o tym tablice informacyjne. Pamięć wspomaga też groźba grzywny - 6000 euro za dokarmianie niedźwiedzia.

Od nas dostał tylko ochy i achy, a zdjęcie robiliśmy przy zamkniętym oknie. Spotkanie robi ogromne wrażenie. Zwłaszcza jeśli spojrzeć na te pazury.

05/08/2026

Jak wytłumaczyć Rumunowi, że chcę DUŻĄ CZARNĄ KAWĘ?! Idea kubka pełnego czarnego napoju jest im najwyraźniej obca. Tu nawet americano ma 90 ml 🙄

Post 02/08Oradea-Sebes, 260 kmPowiem Wam, że jak Łebki jadą na wakacje to pogoda zawsze skrajna. Albo pada albo zimno al...
04/08/2026

Post 02/08

Oradea-Sebes, 260 km

Powiem Wam, że jak Łebki jadą na wakacje to pogoda zawsze skrajna. Albo pada albo zimno albo upał. Rumunia przywitała nas słońcem. Temperatura nie spada poniżej 35 st C. Ale na szczęście w Sebes mamy klimę 😅

Za to widoki piękne. Od Salinu Turdy w klimacie Morii, przez urokliwe wioseczki i perełki architektury w stylu zamku Corwinów. W sumie gdziekolwiek się odwrócimy widzimy coś ładnego. Ciężko wybrać.

Ludzie są mili, jedzenie dobre (choć mamałyga nie przypadła mi do gustu) i mam wrażenie, że jest taniej niż w Polsce. Miejscami jest bardzo europejsko, miejscami biednie - jak wszędzie.

Wrażenia po czterech dniach? Dziwi mnie, że nie jest to popularny kierunek podróży. Rumunia ofiaruje wiele.

Do następne :)

Adres

Xyz
Tarnowskie Góry
42-700

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Nie zadzieraj z Weterynarzem umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Nie zadzieraj z Weterynarzem:

Skróty

Udostępnij