03/07/2026
Wiecie, dlaczego psy uwielbiają utrzymywać kontakt wzrokowy podczas wypróżniania? Nie chodzi o to, że się wstydzą. Prawdopodobnie nie proszą również o ocenę efektów swojej pracy. Od tego mają kolegów po stolcu. Jeżeli pies patrzy nam głęboko w oczy, kiedy na jego drugim końcu dzieje się czekoladowa magia, to znaczy, że darzy nas wielkim zaufaniem.
Uważa, że jesteśmy członkami tego samego stada i zaopiekujemy się nim w chwili największej słabości. Ten wzrok to niema prośba o otoczenie ochronnym parasolem. O sygnał potwierdzający, że w pobliskich krzakach nie czai się zło gotowe pożreć psiaka lub, o zgrozo, jego brązowy pomnik sytości. W obliczu takiego dowodu wiary w nasze strażnicze umiejętności nie wolno nam odwracać wzroku. Wielkie słowa są niepotrzebne, wystarczy skinienie głową i może ciche "daj ać ty posrywaj, a ja pobruszę".
Dzisiaj, czyli pierwszego lipca, obchodzimy Ogólnopolski Dzień Psa. Ustanowiono go w 2007 roku, specjalnie na początku wakacji, żeby w parawanowym szale nie zapomnieć o potrzebach naszych milusińskich, którym łapki pachną (zwykle) popcornem. Z tej okazji mam dla was kupę informacji o tych przypadkach, kiedy stópkowy aromat jest znacznie ciekawszy. Przynajmniej z perspektywy psiego nosa, który zdaje się mówić: tam dom mój, gdzie d*pa twoja.
Gdzie się podziały tamte balaski? Pamiętacie kupy-albinosy, którymi upstrzone były kiedyś miejskie klomby i chodniki? Jeżeli tak, to najwyższa pora na kolonoskopię. Ale ja nie o tym. Ten elegancki kolor, który z czasem ustąpił bardziej ziemistym odcieniom, brał się stąd, że kiedyś psy jadły głównie resztki lub tanią karmę nafaszerowaną mączką kostną. Kiedy pies ją trawił, jego organizm przyswajał wszystko, co mógł, a wydalał resztę – w dużej mierze czysty, niestrawiony wapń. Potem deszcz wymywał resztki organicznej materii, pozostawiając na słońcu skamieniałe odlewy psich jelit.
Białe kupy to duchy minionego ustroju, kiedy nawet życie psiego g*wna nie było kolorowe. Wszystko było kiedyś twardsze. I psie rzycie, i to, co produkowały. Wilki czy dzikie psy jadły kości i chrząstki, a ich odchody miały często konsystencję cegły. Takie utwardzone kupsztale, przechodząc przez psa, działały jak tłok i naturalnie wyciskały śmierdzącą wydzielinę z gruczołów odbytowych. To ważne, bo kupa naprawdę zdrowego psa śmierdzi podwójnie.
Potem wkroczył człowiek ze swoją mięciutką karmą premium. Kupy straciły gęstość i twardość potrzebne, by mogły działać jak prasa hydrauliczna, oraz zostały pozbawione większości interesującej treści – jak prasa codzienna.
Ludzie musieli wziąć sprawy we własne ręce. A przynajmniej w ręce najbliższego weterynarza. Nie wolno zaniedbywać psich d***k. Zapchane gruczoły to prosta droga do stanów zapalnych.
Niektóre psy nie potrafią usiedzieć w miejscu nawet podczas defekacji. Część czworonogów zachowuje się tak, jakby miała DHD (D**a Hyperactivity Disorder). Idą, kucają, znowu idą. Tutaj trochę kupną, tam nas*ają. Wygląda to dziwnie, ale tak właśnie matka natura chciała. U psów nerw błędny i stymulacja ruchowa miednicy pobudzają perystaltykę jelit. A mówiąc po ludzku – dreptanie wyciska z nich kał, jak rolowanie tubki pastę do zębów.
Jedzenie przez psy trawy również ma swoją gównianą przyczynę. Część badaczy uważa, że nie chodzi o brak witamin czy chęć wywołania wymiotów, tylko o pogonienie pasożytów. Dzikie psowate były notorycznie zarobaczone, ale natura dała im naturalną przepychaczkę do flaczków. Psy nie trawią trawy, więc długie źdźbła przelatywały przez nie w stanie z grubsza niezmienionym, owijając się po drodze wokół robali i wysyłając je w wycieczkę krajosrawczą.
Kolejna tajemnica, którą dzisiaj rozwiążemy, dotyczy przyczyny, dla której biszkoptowy labrador, kiedy tylko ma okazję, nurkuje w pierwszej dostępnej padlinie lub kupie, co magicznie przemienia go w labradora czekoladowego. Cudza kupa albo inne źródło cudzego smrodu to dla psiego drapieżcy darmowy system maskujący. Najlepszy sposób na oszukanie ofiary to śmierdzieć jak najgorszy gnój w okolicy, co tłumaczy popularność Sauvage od Diora.
No i na koniec sposób na odnalezienie drogi, jeżeli zgubicie się w jakiejś głuszy bez mchu, za to z psem. Przy czym pies musi być najedzony. Pies przed kupą wcale się bez sensu nie kręci. On kalibruje obdyp. Badania z 2013 roku udowodniły, że psy, jeżeli tylko mogą, ustawiają się wzdłuż osi północ-południe całą linią swojego kręgosłupa.
Następnym razem, jak was ktoś zapyta, dlaczego gapicie się na psa, jak s*a, to będziecie mieć już dwie gotowe odpowiedzi. Albo stoicie na straży dobrej defekacji, albo prowadzicie obserwacje pola magnetycznego Ziemi.