26/09/2026
‼️ Kiedy praca z behawiorystą NIE DZIAŁA?
Niestety bardzo często kiedy mówię co trzeba zrobić, albo czego nie robić z psem, spotykam się już na starcie z kwestionowaniem moich zaleceń. Mówieniem "my już to robiliśmy i nie działa", "to nie ma znaczenia", "mój pies nie lubi zabawek", "mojego psa nie da się niczego nauczyć". Opiekun zamiast posłuchać i spróbować to od razu zakłada, że wie lepiej i nic z tego nie będzie. To po co wzywał behawiorystę?
Wczoraj miałam przyjemność poznać Barrego i jego opiekunów i jestem bardzo zadowolona ze spotkania i efektów naszej wspólnej pracy. A dlaczego?
Opiekunowie SŁUCHALI zaleceń. Barry na początku mnie dystansował, warczał i rzucał się w moim kierunku, gdy podeszłam za blisko. Ciągle łypał na mnie tym groźnym spojrzeniem... Po dwóch godzinach mogłam go już nakarmić z ręki. Okazało się, że moje kabanosy są nawet lepsze niż to co dawali opiekunowie... 😂
Na pewno pies nie "naprawi się" sam. Potrzebne jest ogromne zaangażowanie człowieka, bo to opiekun uczy się najwięcej. Pies nie jest głupi. Pies potrzebuje mądrego przewodnika, ktory mu wskaże drogę. Przewodnik to osoba, która ma autorytet i pies wie, że warto jej słuchać. Trzeba sobie tę pozycję zbudować. Bez przemocy. Z miłością, ale trzeba umieć psu wyznaczyć granice. Być konsekwentnym i nie dać sobie wejść na głowę. Zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z psem, który lubi dominować.
Barry nie ufa ludziom, szczeka i rzuca się na nich jeśli znajdą się za blisko, a on poczuje się zagrożony. "Atakuje" pierwszy, bo nie wie, że można inaczej, że ludzie są spoko, że wystarczy ich ignorować. Wiele osób widząc takiego psa też odczuwa strach, Barry to czuje i tym bardziej się spina....
Ważne są emocje opiekuna. Ważna jest praca smyczą. Opiekunowie Barrego już wiedzą jak komunikować się z psem i jak ważne jest to jak i kiedy napinamy smycz. Przed nimi jeszcze wiele pracy, bo zmiana to proces, to ciężka praca, a nie żadna magia. Ale trzeba chcieć.
Trzymam kciuki! 💛