Psigoda - spokój, harmonia, zabawa

Psigoda - spokój, harmonia, zabawa Dominika Zawadzka - certyfikowany behawiorysta, zoopsycholog - konsultacje behawioralne, spacery socjalizacyjne - Olsztyn i okolice

OSTRÓDA 1.09-4.09 Zapraszam na kameralne popołudniowe spacery połączone z pogadanką o waszych problemach. 🐕 maksymalnie ...
29/08/2026

OSTRÓDA
1.09-4.09
Zapraszam na kameralne popołudniowe spacery połączone z pogadanką o waszych problemach.
🐕 maksymalnie 4 psy
🍂 spokojna, popołudniowa atmosfera, idealna na odstresowanie w środku tygodnia
✅ nie musicie być "bezsmyczowi", nie musicie mieć doświadczenia, to idealna okazja na pierwsze spotkania z psami
❌ bez spacerowego "bingo" do odhaczenia, bez planu, wszystko w tempie psów i tego co nam zaproponują

Zapraszam do kontaktu prywatnego 😊

Ostatnie, typowo zimowe, Psigody ❄️ Pamiętaj: twój pies potrzebuje regularnych, wartościowych, długich spacerów przez ca...
25/01/2026

Ostatnie, typowo zimowe, Psigody ❄️
Pamiętaj: twój pies potrzebuje regularnych, wartościowych, długich spacerów przez cały rok, nie tylko gdy świeci słońce i temperatura jest powyżej zera.

Ciepłe buty, czapka na głowę, herbata w termos i lecicie na przygody. 😄

JORDAN 🥹Jordan jest psem typu miniaturowy. Takie psy mają ciężko w życiu. Ograniczone ze względu na rozmiar, a dodatkowo...
28/07/2025

JORDAN 🥹

Jordan jest psem typu miniaturowy. Takie psy mają ciężko w życiu. Ograniczone ze względu na rozmiar, a dodatkowo w zastraszającej przewadze również przez własnych opiekunów - pozbawiane od szczenięcia sprawczości, decyzyjności i sprowadzane do roli maskotek.
A to wciąż psy... Myślące tak jak dogi niemieckie czy dobermany. O tych samym etogramie i potrzebach społecznych co owczarki czy sznaucery.

Jordan ma 10 miesięcy. Panicznie boi się wszystkiego, a już najbardziej na świecie - boi się psów.
Jordan przez 10 miesięcy swojego psiego żyćka praktycznie nie spotykał się z psami.
W rezultacie, spacer po osiedlu to ciągła czujka skąd coś szczeknie, a skąd zaraz coś wyskoczy prosto do gardła.
Jordan nie jest kontrolujący (jeszcze!), za bardzo się boi. Jordan nie oszczekuje, nie wypala do psów (jeszcze!). On po prostu ucieka i sika pod siebie, a jest w tym mocno nieprzewidywalny i stwarza tym zagrożenie dla siebie i innych.

Z Jordanem i jego opiekunami jesteśmy po dwóch spotkaniach. To niesamowity pies, jak na chihuahue przystało - ciekawski, chcący-być-odważnym i decyzyjnym. Mega fajnie analizuje, gdy stwarza się mu do tego warunki. Na pierwszym spacerze wybiegł na nas podbiegacz (wiejski burek, najwidoczniej weszliśmy na jego skrawek lasu). Zajęły się nim moje psy, a opiekunka miała zająć się Jordanem (zająć się oznacza powstrzymać od wzięcia go na rączki 😀). Jordan zdał na 4. To niezła ocena biorąc pod uwagę, że to trochę jakby zdawał maturę będąc we wczesnej podstawówce.

Jordan w przeciągu tygodnia poznał 4 psy. Znalazł świetną kumpelkę na osiedlu (praca domowa opiekunów brzmiała: przestańcie uciekać od psów i ludzi). Na drugim naszym spotkaniu radził sobie tak dobrze, że postawiłam na krótki spacer w towarzystwie młodego owczarka, który należy do naszej grupy spacerowej.

Tydzień normalnego, psiego życia - tyle potrzebował Jordan, by widocznie podnieść swoją pewność siebie.
Nie szarpaków, nie garści pełnej smaczków, nie klatki kennelowej.
Opiekunki, która rozumie i działa ✅
Psich znajomych ✅
Wartościowych rozluźniających spacerów ✅

O Jordanie będzie tu jeszcze na pewno głośno!

➡️Wyjazdy z psem - nowa moda, przykra konieczność czy wartościowy czas?⬅️Pomajówkowe refleksje dziś ujrzą światło dzienn...
11/05/2025

➡️Wyjazdy z psem - nowa moda, przykra konieczność czy wartościowy czas?⬅️

Pomajówkowe refleksje dziś ujrzą światło dzienne.

W czasach, gdy podróże z psem (czy kotem!) są już nie luksusem, a przywilejem dostępnym dla każdego (mnóstwo psiolubnych baz noclegowych, restauracji, udogodnienia dla psich turystów na każdym kroku czy niewielkie opłaty za psie bilety) absolutnie nie dziwne, że tak wiele psów wyjeżdża na wakacje ze swoimi rodzinami. Rozwój absolutnie na plus, biorąc pod uwagę, że niektórzy wciąż łapią się skrajności typu "pies nie może jechać z nami na wakacje, więc spędzi je w lesie przywiązany do drzewa...". Natomiast...
Dostrzegam w tym drugą stronę medalu. Dostrzegam w tym psa i problem pt. "udany wyjazd opiekuna = / udany wyjazd psa".

Osobiście każdy wolny weekend od kwietnia do października spędzam w lesie nad jeziorem (mam ten luksus i przywilej, że za drugi dom robi mi stara nieduża przyczepka campingowa w pięknie położonym ośrodku wypoczynkowym na mazurach). Od kiedy Regis jest u mnie - odpoczywa tam ze mną.
Ponad to, zwiedził ze mną kawał Czech, przemaszerował kilka górskich szlaków, przejechał setki kilometrow pociągiem, widział i zaznał polskiego morza czy krakowskiego rynku. Przez te kilka lat udało mi się zarejestrować pewne przykre prawdy o turystach z psami.

Psy wyrwane prawdopodnie z miast większych lub mniejszych, wiodące w większości życie tzw. okołoblokowe, klasycznie z niespełnionymi potrzebami gatunkowymi, w dobrej wierze(!) wrzucone w leśny ośrodek wypoczynkowy/trójmiejskie plaże/górskie szlaki, by "odpoczął"/"wybiegał się"/"zaznał życia". Psy, które na co dzień inne psy widzą tylko po drugiej stronie chodnika lub z balkonów, na takich wakacjach muszą od razu spędzić tydzień z innym psem w odległości dwóch namiotów/ręczników plażowych od siebie. Oczywiście bez bezpośredniego kontaktu, "bo on nie lubi innych psów". I nie daj Boże, by taki pies zerwał się z 3 metrowej linki przywiązanej do balustrady domku i powąchał sąsiada - zaraz w ośrodku/campingu/na gdyńskiej plaży podniesie się alarm o podbiegaczu, a opiekun zostanie upomniany o tym, że "PSY TYLKO NA SMYCZY".
Psy, które przez +/- 350 dni w roku, spacerują na 5 biegu, nie potrafią się zatrzymać nawet w parku, by opiekun spokojnie zjadł lody czy pogadał ze spotkanym po latach kolegą, na takich wakacjach muszą grzecznie wysiedzieć na plażowym ręczniku jakieś 4h podczas codziennej dawki plażingu, lub 2h przeleżeć pod stolikiem w zatłoczonej, głośnej zakopiańskiej restauracji.
Psy, które o tym, czym jest zapach leśnego runa dowiadują się w momencie, gdy po 2 latach pilnego trenowania przywołania na 10metrowej lince, zostają z niej odpięte z kredytem zaufania, że wrócą. Wrócą, gdy drogę przetnie im ogromny "pies z porożem". I często uciekają...
Psy, które na wyjazd zostały spakowane we własną walizkę, bo przecież zestaw misek, wór karmy i smaczków(!), kocyk do spania, kocyk do odpoczywania, legowisko, klatka kennelowa, ręczniki i szampon, 3 pary obroży i 8 linek z różnych materiałów i różnych długości, dodatkowo 3 piszczące zabawki, jeden sznur, jakaś taka nowa nietonąca do zabaw w wodzie, gra edukacyjna, mata węchowa i mata do lizania. Albo dwie, gdyby jedną zeżarł, a pojawi się potrzeba by został sam na 2h w hotelu.

❗Zachęcam do refleksji, czy twoje wakacje, to również wakacje twojego psa.❗
Jeśli twój pies:
- dostaje "zoomies" na plaży, to najprawdopodobniej piach pod łapkami to dla niego zbyt duże przeżycie
- w restauracji chce podchodzić do każdego gościa/obsługi, liże i rozdaje buziaki, to najprawdopodobniej jak najszybciej chciałby się stamtąd ewakuować
- szczeka na przechodniów z balkonu/przez drzwi klatki schodowej/przez płot posesji, to najprawdopodobniej będzie to robił również w hotelu czy domku letniskowym, a wy po dwóch dniach (i nocach) będziecie ośrodkową zmorą
- na osiedlu oszczekuje i wyrywa do mijanych psów, to nie oczekuj, że nagle zmieni się to na wąskich górskich szlakach (nie oczekuj też, że ktoś ze zrównoważonym psem pomoże ci rozwiązać TWÓJ problem i usunie się na 30metrowy łuk byś mógł przejść. Może, ale nie musi)
- 90% swojego życia spędził na smyczy spacerując wokół bloku, najprawdopodobniej na jednym z leśnych spacerów bez linki, pójdzie za zwierzyną lub innym interesującym zapachem, głuchy na twoje wołanie
- nie ma w codziennym życiu psich kumpli i regularnych z nimi spotkań, to najprawdopodobniej będzie się sadził do yorka na kocyku/tarasie obok przez pół wyjazdu, a gdy dojdzie do spotkania najprawdopodobniej będzie awanturka i może dostać łatkę agresora

Długo mogłabym wymieniać...

✅ Jak wakacjować z psem mądrze?
Przede wszystkim, całe psie życie to mają być wakacje. Pies, który na co dzień nie odpoczywa prawidłowo - tym bardziej nie odpocznie w nowych, siłą rzeczy stresujących warunkach. A chyba o to chodzi w wakacjach? By odpocząć.
Odpoczywajcie zatem CODZIENNIE. Bez gadżetów typu kocyk do odpoczywania i specjalna do tego komenda. Zatrzymujcie się, łapcie oddech, zwolnijcie tempo spaceru. Nawet zimą!
Jeśli twój pies jest pobudliwy, nadreaktywny lub po prostu wrażliwy - musisz uświadomić sobie, że to nie będą dla WAS wakacje, a walka o przetrwanie. Zastanów się wtedy nad profesjonalnym, sprawdzonym hotelikiem dla psów lub opieką petsittera.
Jeśli boisz się podbiegaczy lub paraliżuje cię wizja obcej osoby znienacka głaszczącej twojego psa - również nie odpoczniecie, ani ty, ani pies. Minimum raz podbiegnie do was obcy pies, minimum raz jakieś dziecko wyciągnie do was rączki. Naucz się reagować w takich sytuacjach ADEKWATNIE. Oddychaj. Twój pies jest twoim lustrem - jeśli ty będziesz spokojny, jemu również będzie łatwiej.
Wybieraj miesiące mniej "gorące", dosłownie i przenośni. 35stopni w cieniu to nienajlepszy okres na zwiedzanie z psem, a tłumy turystów w lipcu czy sierpniu na pewno wam tego nie ułatwią. Polska wiosna/jesień jest piękna, ma idealną pogodę na wartościowy odpoczynek, ludzi jest mniej (i jacyś normalniejsi, jak mam być szczera), a ceny niższe :)
Przygotuj się mentalnie na to, że pies będzie brudny, będzie śmierdział jezioranką lub zjedzonym "skarbem". Pozwól mu na to. Najlepsze zabawki, kocyki i legowisko zostaw w domu. Na to miejsce spakuj ręcznik, mokre chusteczki, smaczny naturalny gryzak i kawałek bandaża+spray na rany ze srebrem. Oprócz tego dobry humor i prawdziwą sympatię do swojego psa.

Już w maju, życzę wartościowych wyjazdów z psimi przyjaciółmi. Spróbujcie w tym roku naprawdę dostrzec (swoje lub innych) psy na wakacjach i psy "na wakacjach" 😉

Na zdjęciu Regis, na swoim kocyku do odpoczywania, który sam se wykopał, w najlepszym namiocie świata czyli pod świerkami.
Jestem lekką pedantką. Kocham mieć czysto i pachnąco, ale na wakacjach staram się być przyjaciółką mojego psa, który lubi czasem być brudny i nanieść igliwia do pościeli 🥲

KOKOS - podejście drugie 🥥😵‍💫Na drugi spacer zabraliśmy ze sobą Noxa - czarny pies w typie kelpie - generalnie ostoja sp...
16/01/2025

KOKOS - podejście drugie 🥥😵‍💫

Na drugi spacer zabraliśmy ze sobą Noxa - czarny pies w typie kelpie - generalnie ostoja spokoju, świetna komunikacja na odległość (był kiedyś psem półdzikim, nie ma lepszych nauczycieli psiej komunikacji niż takie okazy jak Nox), bardziej masa i siła niż dynamika czy pogonie. Trochę czasem brak mu siły przebicia, gdy coś mu się "przyczepi do ogona", wtedy Noxowi trzeba pomóc.
Kokos na początku: wolny elektron, psy traktował jako zbędne przeszkody, w które fajnie się wbiega albo przebiega obok drąc na nie ryja. Ta kokosowa strategia szybko została zweryfikowana przez towarzystwo, jedną taką lekcję nawet udało się uwiecznić na I filmiku. Dynamiczna i intensywna interwencja Regisa nie była przypadkowa. Parę sekund wcześniej Kokos w szaleńczym biegu wpadł w Noxa (Nox i Regis są psami, które od kilku miesięcy mieszkają razem, dobrze się znają, całkiem się lubią i czasem nawet potrafią się wspierać - to jedna z takich sytuacji). Ze względu na to, że Regis jest zazwyczaj pierwszym, któremu pęka jakaś żyłka (czasem w stronę niefajnej kontroli, a czasem zupełnie zrozumiale, tak jak tu), to on był pierwszym, który zareagował. Przegonił, zatrzymał, przez chwilę odcinał drogę do Noxa, odpuścił dopiero gdy 1) Kokos zluzował 2) usłyszał moje "No i super". Po całej akcji, Kokos zostawia tylko krótką notkę na krzaczku, która od razu zostaje odczytana przez oba psy. Tyle ma do powiedzenia na ten temat 🤣
Kokos po pewnym czasie: gdy zrozumiał, że znowu trafił w towarzystwo psów, przy których nie można strugać głąba (najgooorzej), szukał swojej strategii. Od trzymania się od nich w odległości 50m przez jedyny sposób komunikacji jaki na tamten moment ogarniał - znaczenie terenu tuż przed nosem innego psa -> odbieganie na 50m, aż po udawanie że ich nie ma, od czasu do czasu łapiąc w trudniejszych momentach patyk. Ostatnia strategia jest czymś co przez wielu behawiorystów byłoby wręcz wzmacniane. My jednak dążymy do pełnej swobody, a takowa nie wymaga noszenia czegoś w pysku przez większość spaceru. Ponadto, świetnie widać po Noxie jak on bardzo nie rozumie co się dzieje i po co Kokosowi ten patyk. 😅 Dlatego pozwalam mu tylko na krótkie momenty odreagowania, bez fiksacji. I Kokos świetnie sobie z tym radzi! Widać, że myśli, szuka rozwiązań niekomfortowych dla niego sytuacji, ale jest refleksyjny - gdy coś nie działa albo spotyka się z dezaprobatą, próbuje czegoś innego. TAK właśnie buduje się powoli jego pewność siebie.
Kokos w momencie postoju: istny diament. Przepaść między pierwszym a drugim spacerem. Węszył, zajął się sobą, nie zaczepiał innych (psów i ludzi), ZATRZYMAŁ SIĘ. *Filmik dla niedowiarków, bo sama bym nie uwierzyła*
Lubię tego psa...

🥥 KOKOS 👹czyli panika, chaos i "nie mów do mnie teraz". Albo w ogóle nic do mnie nie mów. Kokos zostal zgłoszony z probl...
30/12/2024

🥥 KOKOS 👹
czyli panika, chaos i "nie mów do mnie teraz". Albo w ogóle nic do mnie nie mów.

Kokos zostal zgłoszony z problemem w kontaktach z psami. To trochę za mało powiedziane, bo żeby Kokos chciał mieć jakikolwiek kontakt z psem, tamten musiał najpierw przebić się przez wiele warstw kokosowych strategii. Wśród nich ujadanie, kłapanie zębami, pogonie, wielokrotne nabieganie na czołówkę->oszczekiwanie->zawijka, przecinanie drogi, próby kontroli i wiele wiele innych. Oprócz tego sam Kokos był (dalej trochę jest, chwilowo ma spacerową przerwę) jak płachta na byka dla innych psów - wiecznie w ruchu, na 6 biegu, mały wredny taranek, który zatrzymuje się tylko żeby ci pogrozić, bo krzywo spojrzałeś, albo oszczekać w panice, bo jesteś o 10cm za blisko.
Na szczęście Kokos ma cudownych opiekunów - jego opiekun ma do niego dużo zaufania, zna swojego psa i nie panikuje razem z nim w cięższych momentach. Po pomoc nie zgłosił się do szkółki i nie poszedł na placyk - a jak najszybciej chciał wyjść z nami na spacer. Tak po prostu, "By Kokos miał w końcu kumpli".
Nie wrzuciłam Kokosa od razu w stałą ekipę (nie wiem kto byłby bardziej niegotowy - Kokos czy ekipa).
Szalony piesek poznał trochę mniej szalonego pieska. Celowo wzięłam na pierwszy zapoznawczy spacer tylko Regisa. Widok jednego psa i tak wywołał w Kokosie zbyt dużo emocji. Regis jest obecnie psem, który potrafi zadbać o swój komfort, nie daje się przestawiać, mówi od razu co myśli na ten temat. Był więc idealnym wyborem dla kłapiącego paszczą na lewo i prawo Kokosa, który już po chwili miał w małej główce niezłą zagwozdkę "co dalej?". Przestał zwracać uwagę na Regisa po 15 minutach, zaczął węszyć (odrobinę) i znaczyć po 30 minutach, zauważył, że wszyscy idą, a on biega po 40 minutach, zwolnił (do czwartego biegu...) po 45, a spacer zakończył dreptając kulturalnie obok innego psa - bez chamskich spojrzeń, przestawiania, grożenia i paniki. Po prostu, jak pies.
Opiekun odezwał się po 2-3 dniach. Że są chętni na każdy możliwy spacer, bo Kokos jest dużo grzeczniejszy ma spacerach. Nie wiem kto był bardziej w szoku, oni czy ja.
Bo generalnie i zupełnie szczerze - spacer nie był w 100% udany. O jakimkolwiek postoju nie było mowy, Regis wrócił do domu na dość wysokich emocjach, a ja już ustalałam w głowie jakie psy Kokos mógłby poznać z tak niskimi kompetencjami społecznymi. Lista była dość krótka.

*Na filmiku widać, że spacerowaliśmy w składzie dwoje ludzi, jeden pies i jeden bolid formuły 1. Regis coś tam próbuje kontrolować sytuacje, pozwalam mu na to, bo były momenty, że udało mu się wytrącić Kokosa z szaleńczego biegu albo zareagować bezbłędnie na chamstwo. Było z jego strony dużo zachęt w stylu "Ej stary, w lesie jesteś, chodź w krzaki wąchać kwiatki, a nie odwalasz maniane...". A gdy to nie skutkowało, po prostu olewał typa i zajmował się sobą. I to była najlepsza strategia!

Dalsza część historii Kokosa nastąpi...

Hej! 🐕Ja jestem Dominika, a to docelowo ma być profil poświęcony psom, z którymi dane mi było/jest pracować i zmieniać i...
24/11/2024

Hej! 🐕
Ja jestem Dominika, a to docelowo ma być profil poświęcony psom, z którymi dane mi było/jest pracować i zmieniać ich życie na lepsze. Będzie tu też trochę o ludziach, bo choćbyśmy się upierali że tak nie jest, praca z psami to również praca z ludźmi. A już szczególnie w nurcie w jakim działam...

Jak to się zaczęło? Od wolontariatu w schronisku, a jakże. Prawdziwa szkoła charakteru, szczególnie gdy zaczynasz mając 16 lat. Działasz na czuja, słuchasz serca i psa, z którym obcujesz, nie zawsze kierownictwa czy starszych znajomych "po fachu". Zamiast uczyć schroniskowego burka komend, zabierasz go na 2 godziny do lasu, by odetchnął, a czasem nawet do własnego domu, by chociaż chwilę porządnie się przespał.

Potem już z górki... Próby poszerzania wiedzy przez internet, ale wiecie jak jest, gdy każdy mówi co innego. Studia kierunkowe również nie okazały się najlepszym wyborem i niemalże pomyłką (średnio raz dziennie padało hasło: rzucam to, to nie dla mnie). Odbijałam się od tego, co na temat pracy ze zwierzętami, w szczególności z psami, mówią moi profesorowie i doktorzy, a znowu - każdy mówił co innego. Dopiero pisanie pracy licencjackiej nakierowało mnie na lepsze tory. Lepsze, bo moje własne. Wiecie jak niewiele jest literatury na temat wpływu emocji człowieka na zachowanie psów? Swoją ściągałam z odmętów internetu.

Przełom? Własny pies. Piętnaście kilo pieska o wielkim charakterze. Pierwsze tygodnie, a życie wywrócone do góry nogami, dosłownie 😅 Adoptowany jako pies bezproblemowy, okazał się małym kontrolerem, z absolutnie przesadzoną reakcją na wszystko co się rusza. Przy moim najmniejszym błędzie nabawiłby się również "lęku separacyjnego", daje sobie rękę uciąć. Na szczęście mój lęk przed lękiem separacyjnym do spółki ze zdrowym rozsądkiem wygrały i nie zaczęłam od pracy na skupianiu się psa na mnie jako centrum wszechświata, a nad pracą nad emocjami, z którymi mój mały-wielki piesek absolutnie sobie nie radził. Ale o Regisie w innym poście...

Gdzie idziemy po więcej wiedzy, jeśli studia nas nie usatysfakcjonowały? Oczywiście, że na kursy, najlepiej takie z certyfikatami na koniec. Tak, zrobiłam. Możecie nawet przeczytać w biogramie słowo CER TY FI KO WA NY behawiorysta. Czy jestem z tego dumna? No trochę jestem, bo mój kurs to było pół roku cedzenia wiedzy przez sito własnych przemyśleń i doświadczeń. Uczestniczyłam również w klasach komunikacji psów, gdzie po rozmowie z prowadzącą dostałam pozwolenie na to, by mój pies wyszedł na plac treningowy bez smyczy, bo tak lepiej się dogadujemy. Były tylko dwa psy, spośród trzydziestu paru, które takie pozwolenie dostały, w tym również psy, z którymi uczestnicy kursu pracowali latami. Ja Regisa miałam wtedy niecały rok. Na placu treningowym usłyszałam, że skoro mój pies wykazuje sygnały stresu (zwalnia i obserwuje), to powinnam zawrócić i odbiec od "stresora" w drugą stronę. Dobrze, że plac był spory i nie widzieli mojego wywracania oczami.

Obecnie pracuję z psami i opiekunami głównie bazując na relacji, zrozumieniu, zaufaniu i spokoju. Uwielbiam, gdy pies jest po prostu psem, gdy myśli, podejmuje własne decyzje, gdy myli się i popełnia błędy, a potem się na nich uczy. Lubię patrzeć, jak maleje poziom frustracji u psów, z którymi ludzie pracowali na mijankach, uciekaniu po krzakach czy odbieganiu od stresora, a wystarczyłoby dać psu trochę więcej zaufania, samemu wziąć dwa głębokie wdechy i wyjść z grupą na fajny spacer. Nie demonizuję też podstawowego posłuszeństwa, ale nigdy nie będą to moje główne zalecenia, a raczej forma dodatkowej aktywności z psem. Wyjaśnię raczej, jak inaczej miło spędzić z psem czas, jak się z nim bawić, by dla wszystkich było to przyjemne, jak odpoczywać, budować sprawczość i pewność siebie, a także jak się zrozumiale komunikować.

Pokażę Ci, że życie z psem to niezła Psigoda, która powinna bym oparta na ogólnym spokoju, wzajemnej harmonii i dobrej zabawie 😃

Dominika 🐕🖤

Adres

Olsztyn

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Psigoda - spokój, harmonia, zabawa opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria