09/03/2026
Sprawność jeźdźca a „wyczucie jeździeckie”
Niestety zacząć trzeba od dość mocnych słów, że nauka jazdy konnej nie jest już jak kiedyś i nie chodzi tu wyłącznie o zmianę metod nauczania, w końcu w ostatnim czasie ze względu na uwolnienie zawodu trenera pojawiło się bardzo dużo różnych „metod”. Jednak nie o metodach dziś.
Jazda konna powoli staje się naprawdę sztuką dla wybranych. Każdy szkoleniowiec z długim stażem mogący porównać przynajmniej kilkanaście lat pracy potwierdzi, że ludzi uczy się coraz trudniej. To co kiedyś wymagało drobnego tłumaczenia dzisiaj wymaga długich elaboratów. Część rzeczy w ogóle nie trzeba było tłumaczyć, były wręcz oczywiste. Nauka „wyczucia jeździeckiego” czyli powiedzmy esencji jazdy konnej nie wymagała nadzwyczajnych środków. Po prostu jeździec, który dobrze opanował swoje ciało uczył się panować w sposób harmonijny nad ciałem konia. On to po prostu widział i czuł, niemal każdy swój ruch i odpowiedź konia na ten ruch. Jeśli trafił na dobrego trenera, który pomógł mu to uchwycić i zwrócić uwagę na poprawność jego działania niemalże był już w domu.
…ale do brzegu…
Dziś jest inaczej… prawidłowa nauka jazdy konnej robi się coraz trudniejsza… ludzie nie reagują na polecenia, nie poprawiają się a co najgorsze nic nie czują… Skąd ta zmiana? Odpowiedź jest bardzo prosta! Sprawność fizyczna!
Uproszczenia i kult bylejakości
Żyjemy obecnie w czasach kiedy na każdym kroku szukamy łatwiejszego rozwiązania. Niestety ruchowo również. Utrzymywanie prawidłowej techniki jazdy szczególnie podczas nauki jest przecież niewygodne… dużo łatwiej po swojemu… To akurat nic złego pod warunkiem, że uczący chce się nauczyć jak należy a nie byle jak. Niestety coraz więcej ludzi sama się usprawiedliwia i daje zgodę na tą bylejakość bo przecież nie musi jeździć sportowo, chce jeździć tylko dla siebie… i co najważniejsze… chce szybkich efektów…
Latająca noga? Ja po prostu tak mam,
wpadające strzemiona? Mam tak i już tak mi wygodnie,
pochylanie do przodu? Mam tak gdy się stresuje.
To brak umiejętności, które wymagają pracy a nie cecha osobnicza….
Nie tędy droga… Każdemu powinno zależeć na właściwym stylu chociażby ze względu na bezpieczeństwo i jakość pracy z koniem w końcu to nie rzecz…
Niestety niski poziom sprawności fizycznej ma jeszcze głębsze dno… Nie chodzi wcale o to, że osoba pojeździ po prostu dłużej bo potrzebuje więcej czasu na naukę… Chodzi o to, że jeżeli ktoś nie potrafi zapanować nad swoim ciałem, nie rozumie położenia jego segmentów i nie koordynuje ich pracy to jak taka osoba ma później panować nad koniem skoro sama siebie nie ogarnia i jak ma osiągnąć tą wymarzoną umiejętność „wyczucia”?
Nawet gdy ktoś już bardzo chce się nauczyć właściwie to staje przed ścianą przyswajania umiejętności… Dlaczego? Ponieważ mała ilość poprawnych wzorców ruchu, mała ilość bodźców ruchowych wcześniej sprawia, że nasze ciało nie ma z czego czerpać ucząc się nowego. Nie ma pewnego rodzaju zasobów, które mogłoby wykorzystać w nauce. Na prostym przykładzie; jeśli dziecko lubiło przeskakiwać kałuże, zeskakiwać z huśtawki, skakać jak najdalej to później bez problemu przeskoczy przez płotek lekkoatletyczny. Inne dziecko, nie mające podobnych doświadczeń nie będzie potrafiło tego zrobić. Na innym przykładzie osoby potrafiące jeździć na łyżwach szybciej nauczą się również jeździć na rolkach czy nawet na nartach od osób, które nie miały okazji do podobnych aktywności.
Więc pojawia się kolejna trudność… brak transferu umiejętności…. Skoro ucząc się jeździć konno nie mamy z czego czerpać nauka staje się o wiele trudniejsza…
Nie ma dyscypliny sportu, w której do jej uprawniania nie istniałby trening uzupełniający. Niestety wśród jeźdźców ciągle panuje bardzo mała świadomość na temat potrzeby pracy nad sobą…. Jeźdźcy ciągle narzekają na różne problemy czy to zdrowotne (np. bóle pleców) czy sprawnościowe (nie mam siły mocniej, nie dam rady dłużej, tak się po prostu nie da), zamiast wzmocnić swoje ciało i popracować nad jego deficytami.
Niestety niesprawny, nieskoordynowany jeździec nigdy nie będzie wrażliwy, nigdy nie nauczy się „czuć” bo jego ciało nie potrafi się uwrażliwić na ruch i jego sentencje. Traktuje go bardzo mechanicznie i tą mechaniczność widać coraz częściej w szkółkach, ale i nie tylko tam niestety…
Pomóż nam się rozwijać UDOSTĘPNIJ!