24/07/2026
Dzisiaj mała anegdotka o trutniach.
Jeżeli ktoś o Was kiedykolwiek powiedział, że jesteście leniwi jak trutnie, to nie trzeba się obrażać, tylko wziąć się w garść i się ogarnąć. Owi Panowie są takimi śmierdzącymi leniuchami, że nawet sami nie jedzą, tylko są karmieni przez pszczoły prosto do ryja. Pszczoły robotnice znalazły sposób na tych leserów wyśmienity. Jeżeli przyjdzie okres w roku, kiedy trutnie nie są już potrzebne do zapłodnienia matek. To po prostu przestają tych leserów i obiboków karmić. Te śmierdzące lenie, mimo że jest np wrzesień lub październik, gdzie pszczelarz zaczął już zakarmianie rodzin na zimę i plastry są pełne pokarmu, po prostu umierają z głodu, bo robotnice nie dają im żreć prosto do dzioba. Wyobraźcie sobie sytuację: chce Wam się bardzo pić, stoicie po klacie w wodzie pitnej, ale się nie napijecie, bo nie ma w pobliżu Waszego ulubionego kubeczka. I umieracie z pragnienia. Drodzy Panowie, cieszmy się, ze u ludzi nie ma tak jak u pszczół, bo by część męskiego rodu padła z głodu. A może to też jest wyjście awaryjne dla naszych kochanych drugich połówek/żon, żeby pobudzić do działania swojego trutnia, nie dać mu ze 2 razy obiadu i może to powieszenie półki w salonie odkładane przez pół roku, magicznie uda się zrealizować w szybszym terminie. Żeby nie było, że trutnie mają zarąbiście, bo są karmieni jak królowie i tylko sobie bzykaja i kopulują z królową. Owy truteń po kopulacji od razu umiera, bo część kindybała odpada mu wraz z brzuszkiem. A 99% trutni w ogóle w życiu nie popyka, tylko nażrą się jak świnie, siedzą i nic nie robią. Nie dziwne, że pszczoły które niby objętościowo rozumek mają dosyć mały, od razu gonią dziada z ula i przestaja karmić.
Panowie nie podzielmy losu trutni i weźmy się chociaż trochę do roboty ;)