06/05/2026
Myszko Kochana, no jak? Jak to się stało, że skończyłaś 8 lat? 🎂 Dla mnie prawie się nie zmieniłaś na przestrzeni tych ostatnich 5 lat, które spedziłyśmy szczęśliwie razem. Gdy pierwszy raz Cię zobaczyłam - przez szybę samochodu wolontariuszki w mroźny, zimowy wieczór, gdzieś w okolicach Łodzi wszystko się zmieniło. I pierwsze co pomyślałam (oprócz tego, że "to się nie dzieje") - "jaka ona duża"! (F**a była Twoim przeciwieństwem - mała, krępa pręguska) 😄 I tak, po miesiącu płaczu po stracie Figuni pierwszy raz w moich oczach - dla odmiany - stanęły łzy szczęścia 🥹
Piszę, że prawie się nie zmieniłaś. Prawie... Bo w tej małej, jednak coraz częściej zauważalnej zmianie mieści to, że więcej śpisz, trochę szybciej się męczysz, a pod koniec dłuższego spaceru (na który sama mnie wyciągasz i nie odpuszczasz!) zwalniasz krok, czasem nawet przystajesz. Nie poganiam, czekam. Czasem dobrze jest po prostu zwolnić i przystanąć. Ale w oku nadal masz ten łobuzerski błysk - zwłaszcza, gdy najesz się i niczym Popey po zjedzeniu szpinaku dostajesz turbo napęd na cztery łapki (czyli tzw. pi*****ec) 😁
Nie założę Ci kolorowej czapeczki, byś prezentowała się bardziej urodzinowo, do zdjęcia. Co jak co ale masz swoje zasady i nie dasz sobie wejść na głowę - nie tylko w przenośni 😆 Dla mnie zawsze będziesz najśliczniejsza! 💕 A od wchodzenia na głowę specjalistką jesteś właśnie Ty - zrobiłaś to tak niezauważalnie, że wszystkie zakazy, które pancio chciał wprowadzić runęły chyba w pierwszym tygodniu wspólnego mieszkania 🤣
Pepsi, moja myszuniu, jak zdarza mi się Ciebie nazywać, życzę Ci przede wszystkim zdrowia i najszczęśliwszego, wymarzonego życia ze swoimi niedoskonałymi ale kochającymi panciami ❤️ Kocham Cię bardzo i mam tylko jedną prośbę - żyj nam długo i szczęśliwie! 🎂🌸🐾🥰
100 lat Ty mały niegodziwniku! 🥳